Dobra wiadomość dla konsumentów i uczciwych producentów żywności ekologicznej. Kontrola przeprowadzona przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wykazała, iż świeże owoce i warzywa sprzedawane jako ekologiczne rzeczywiście spełniały wymagania produkcji ekologicznej. Badania laboratoryjne nie wykazały obecności substancji niedozwolonych w rolnictwie ekologicznym. Uchybienia, które wykryli inspektorzy, dotyczyły głównie oznakowania, a nie samej jakości ekologicznej produktów.
Czy warto dopłacać za eko? Najnowsza kontrola IJHARS daje jasny sygnałIJHARS sprawdziła sklepy w całej Polsce
Kontrola została przeprowadzona na przełomie kwietnia i maja 2026 roku. Objęła wszystkie województwa, a inspektorzy sprawdzali świeże owoce i warzywa ekologiczne na etapie sprzedaży detalicznej.
Pod lupę trafiły 32 podmioty. Były to zarówno sklepy wielkopowierzchniowe, jak i placówki specjalizujące się w sprzedaży tzw. zdrowej żywności. To ważne, bo produkty ekologiczne są dziś dostępne nie tylko w wyspecjalizowanych sklepach, ale także w dużych sieciach handlowych, gdzie trafiają do szerokiej grupy konsumentów.
Inspektorzy kontrolowali m.in. jabłka, cytryny, marchew, cebulę, maliny, kapustę, pomidory, ogórki, truskawki, banany i awokado.
Produkty pochodziły z Polski i wielu państw zagranicznych
Kontrolowane owoce i warzywa pochodziły głównie z Polski, ale nie tylko. W sklepach oferowano również produkty ekologiczne z Hiszpanii, Włoch, Brazylii, Peru, Dominikany, Kolumbii, Grecji, Niderlandów oraz Niemiec.
To pokazuje, jak szeroki i międzynarodowy jest dziś rynek żywności ekologicznej. Konsument kupujący produkty oznaczone jako eko może sięgać zarówno po krajowe jabłka czy marchew, jak i po banany, awokado lub cytryny sprowadzane z zagranicy.
Właśnie dlatego kontrola pochodzenia, jakości i oznakowania ma duże znaczenie. W przypadku produktów ekologicznych zaufanie konsumenta opiera się nie tylko na wyglądzie towaru, ale przede wszystkim na wiarygodności systemu certyfikacji i nadzoru.
Laboratoria nie wykryły substancji niedozwolonych
Najważniejsza część kontroli dotyczyła zgodności produktów z zasadami rolnictwa ekologicznego. IJHARS pobrała próbki świeżych owoców ekologicznych do badań laboratoryjnych. Sprawdzano, czy nie zawierają substancji niedozwolonych do stosowania w produkcji ekologicznej.
Wyniki były korzystne. Badania nie wykazały nieprawidłowości. Oznacza to, iż skontrolowane ekologiczne owoce oferowane konsumentom spełniały wymagania przewidziane dla produkcji ekologicznej.
To istotny sygnał dla rynku. Produkty ekologiczne są zwykle droższe od konwencjonalnych, dlatego konsumenci oczekują, iż wyższa cena będzie szła w parze z realnym spełnieniem norm. Kontrola potwierdziła, iż w badanym zakresie deklaracje producentów i sprzedawców były zgodne z wymaganiami.
Największy problem: oznakowanie handlowe
Nieprawidłowości pojawiły się natomiast przy oznakowaniu. IJHARS sprawdziła 72 partie ekologicznych owoców i warzyw. Uchybienia stwierdzono w przypadku 8 partii, czyli 11,11 proc. skontrolowanych partii.
Najczęściej chodziło o braki lub błędy w informacjach handlowych. Inspektorzy wskazali m.in. na brak podania klasy jakości, brak informacji o wielkości, czyli kalibrze produktu, brak wskazania kraju pochodzenia oraz nieprawidłowe oznaczenie wielkości lub grafiki przedstawiającej flagę państwa pochodzenia.
To nie są drobnostki z punktu widzenia konsumenta. Oznakowanie ma umożliwić świadomy wybór produktu. Klient powinien wiedzieć, skąd pochodzi owoc lub warzywo, jakiej jest klasy i jakie parametry handlowe spełnia.
Status ekologiczny nie został zakwestionowany
Najważniejsze jest jednak to, iż nieprawidłowości nie dotyczyły oznakowania odnoszącego się do rolnictwa ekologicznego. Innymi słowy: inspektorzy nie stwierdzili, aby produkty były niezasadnie przedstawiane jako ekologiczne.
To istotna różnica. Wykryte uchybienia dotyczyły głównie formalnych informacji handlowych, a nie samego charakteru eko. Dla konsumenta oznacza to, iż problemem mogła być niepełna informacja na etykiecie lub przy produkcie, a nie fałszywa deklaracja ekologiczności.
Nieprawidłowości w zakresie znakowania stwierdzono u 12,5 proc. skontrolowanych podmiotów.
Dlaczego ta kontrola ma znaczenie dla rolników?
Wyniki kontroli są ważne nie tylko dla konsumentów, ale także dla producentów ekologicznych. Rolnicy prowadzący certyfikowaną produkcję ponoszą wyższe koszty, muszą spełniać rygorystyczne wymagania i podlegają systemowi kontroli. o ile na rynku pojawiałyby się produkty tylko udające ekologiczne, uderzałoby to bezpośrednio w uczciwych producentów.
Tym razem badania laboratoryjne potwierdziły, iż kontrolowane owoce spełniały wymagania produkcji ekologicznej. To wzmacnia wiarygodność rynku i pokazuje, iż system nadzoru działa.
Jednocześnie wykryte błędy w oznakowaniu są sygnałem dla sprzedawców: samo pochodzenie produktu z certyfikowanego źródła nie wystarczy. Informacje przy produkcie muszą być kompletne, prawidłowe i czytelne.
Konsument powinien patrzeć nie tylko na napis „eko”
Dla kupujących najważniejszy wniosek jest prosty: warto sprawdzać oznakowanie. Produkt ekologiczny powinien być adekwatnie opisany, a klient powinien mieć jasną informację o kraju pochodzenia, klasie jakości oraz innych wymaganych parametrach.
W przypadku żywności ekologicznej znaczenie mają także oznaczenia potwierdzające certyfikację. To one odróżniają produkt ekologiczny od żywności jedynie reklamowanej jako „naturalna”, „zdrowa” czy „prosto z natury”.
Nie każde hasło marketingowe oznacza produkt ekologiczny. Ekologia w żywności jest pojęciem regulowanym, a nie dowolnym sloganem sprzedażowym.
Rynek eko zdał istotny test, ale oznakowanie wymaga poprawy
Kontrola IJHARS pokazała, iż świeże owoce i warzywa sprzedawane jako ekologiczne spełniały wymagania produkcji ekologicznej. Nie wykryto substancji niedozwolonych, a status eko produktów nie został zakwestionowany.
Jednocześnie inspektorzy wykazali, iż część sprzedawców musi poprawić oznakowanie. Brak informacji o kraju pochodzenia, klasie jakości czy kalibrze produktu ogranicza przejrzystość sprzedaży i może wprowadzać konsumenta w błąd.
Wniosek jest więc jasny: eko rzeczywiście było eko, ale przy sklepowych etykietach przez cały czas jest miejsce na większy porządek.

6 godzin temu















