75 KM za mniej niż 100 tys. zł. Chińskie ciągniki mogą namieszać na rynku

4 godzin temu

Marka dla wielu rolników brzmi jeszcze egzotycznie, ale podobnie egzotycznie kilka lat temu brzmiały nazwy chińskich producentów samochodów. Dziś ich auta coraz śmielej pojawiają się na europejskich drogach, a sprzedaż rośnie szybciej, niż konkurencja chciałaby przyznać. Czy podobny scenariusz czeka rynek ciągników?

Zoomlion RK754. Co oferuje chiński ciągnik?

Sam RK754 to ciągnik o mocy 75 KM wyposażony w czterocylindrowy silnik Yuchai o pojemności 3,6 litra. Do tego mechaniczna skrzynia 12×12, napęd na cztery koła, mokre hamulce, udźwig tylnego podnośnika przekraczający 2 tony, WOM 540 i 540E oraz kabina z klimatyzacją.

Masa około 3,1 tony, zbiornik paliwa o pojemności 110 litrów i trzy pary wyjść hydraulicznych sprawiają, iż pod względem parametrów trudno wskazać coś, co wyraźnie odstawałoby od europejskich konstrukcji tej klasy. Nie ma tu może bezstopniowej skrzyni, elektronicznych wodotrysków ani ekranów wielkości telewizora, ale też nie tego oczekuje większość gospodarstw szukających prostego ciągnika pomocniczego.

Prosty przepis na ciągnik dla gospodarstwa

I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część całej historii. Przez lata przyzwyczailiśmy się do myśli, iż nowy ciągnik kosztuje tyle, co mieszkanie w mniejszym mieście.

Rolnicy nauczyli się żyć z cenami przekraczającymi 200, 300 czy choćby 400 tys. zł za maszyny o stosunkowo niewielkiej mocy. Tymczasem z Chin przyjeżdża producent, który mówi: „A może jednak da się taniej?”.

75 KM za mniej niż 100 tys. zł – skąd taka cena?

Brzmi znajomo? Oczywiście. Dokładnie tak samo wyglądał początek chińskiej ofensywy na rynku samochodowym. Najpierw wszyscy patrzyli z niedowierzaniem. Potem pojawiła się ciekawość. Następnie pierwsze zakupy. A dziś wielu europejskich producentów coraz częściej spogląda na wyniki sprzedaży marek z Państwa Środka z lekkim niepokojem.

Oczywiście ciągnik to nie samochód. Rolnik nie kupuje go na trzy lata. Liczy się dostępność części, sprawność serwisu, wartość odsprzedaży po dziesięciu latach i odporność na tysiące godzin ciężkiej pracy.

To są pytania, na które Zoomlion i inni chińscy producenci będą musieli dopiero odpowiedzieć w praktyce. Katalogi sprzedażowe potrafi przygotować każdy. Prawdziwy egzamin odbywa się zimą przy odśnieżaniu, latem podczas żniw i jesienią w błocie po osie.

Jednak niezależnie od tego, jak potoczą się losy konkretnego modelu, sam fakt pojawienia się takich ofert może mieć ogromne znaczenie dla całego rynku. Konkurencja nie lubi próżni.

Polska cena to 93 tys. zł netto

Jeżeli rolnik zaczyna porównywać ciągnik za niecałe 100 tys. zł z maszyną kosztującą dwa lub trzy razy więcej, producenci z Europy będą musieli coraz dokładniej tłumaczyć, skąd bierze się różnica w cenie.

I właśnie dlatego pytanie „75 KM za mniej niż 100 tys. zł?” jest dziś znacznie ciekawsze niż mogłoby się wydawać. Bo być może nie chodzi już tylko o jeden chiński ciągnik. Być może obserwujemy początek procesu, który za kilka lat całkowicie zmieni układ sił na polskim rynku maszyn rolniczych.

Czy polski rynek ciągników czeka rewolucja?

Tak jak chińskie samochody przestały być ciekawostką i stały się realną alternatywą dla europejskich marek, tak samo chińskie ciągniki mogą niedługo przestać być egzotycznym gościem na targach, a stać się stałym elementem krajobrazu polskiej wsi.

A wtedy okaże się, iż największą rewolucją nie będzie nowa skrzynia biegów, kolejny ekran w kabinie czy dodatkowy pakiet elektroniki. Największą rewolucją może być po prostu cena. Bo w rolnictwie, jak wiadomo, kalkulator często ma ostatnie słowo.

Idź do oryginalnego materiału