Po raz kolejny rynki przeżyły klasyczny scenariusz giełdowej emocji: euforia poniedziałku zderza się z trzeźwą rzeczywistością wtorku. Konflikt USA–Iran wchodzi w nową fazę, a inwestorzy na nowo przeliczają ryzyko zamiast liczyć zyski, do których mogli się już przyzwyczaić.
Paradoks dolara i geopolityczny powrót
Dolar znowu robi swoje. Choć przez ostatnie tygodnie coraz więcej głosów wierzyło w rychły koniec konfliktu, wtorkowy poranek przyniósł kolejne potwierdzenie prostej rynkowej zasady: w czasach niepewności kapitał wraca do greenbacka jak do domu ze zdwojoną siłą. Poniedziałkowa euforia, napędzana informacjami o zbliżającym się 14-punktowym memorandum między Waszyngtonem a Teheranem, pchnęła europejskie indeksy o ponad 2 proc. w górę, a kontrakty futures na Wall Street rozkwitły mimo zamkniętego rynku z okazji Dnia Pamięci. Jednak już w nocy CENTCOM potwierdził kolejne uderzenia w irańskie stanowiska rakietowe i okręty przy Cieśninie Ormuz, a Ajatollah Chamenei odpowiedział retoryką pełną ognia: zapewnił, iż USA nie będą mieć już bezpiecznej przystani na Bliskim Wschodzie.
Dolar umacnia się względem większości walut G10. Para USD/PLN powróciła w okolice 3,64, a para EUR/USD kwotowana jest na 1,1631, co potwierdza, iż rynek nie kupuje już narracji o bliskim pokoju tak łatwo jak w poprzednich tygodniach. Sekretarz stanu Rubio mówi wprawdzie, iż negocjacje są ukończone w 90–95 procentach i iż rozmowy w Katarze koncentrują się wyłącznie na „odpowiednim języku” porozumienia, ale jednocześnie ostrzega, iż cieśnina zostanie otwarta „tak czy inaczej”, co brzmi mniej jak dyplomacja, a bardziej jak ultimatum. Ropa Brent wróciła w okolice 98 dol. za baryłkę, a WTI notuje wzrost ponad 2 proc. do około 92 dolarów.
Fed w poczekalni: między inflacją a geopolityką
Podczas gdy Bliski Wschód dyktuje krótkoterminowe ruchy rynkowe, uwagę inwestorów przykuwa też to, co Rezerwa Federalna może lub może być zmuszona zrobić w nadchodzących miesiącach. Na czerwcowym posiedzeniu (17 czerwca) rynek jest niemal pewien braku zmian: prawdopodobieństwo utrzymania stóp na bieżącym poziomie 350–375 bps wynosi aż 98,2% Jednak im dalej w przyszłość, tym obraz staje się mniej jednoznaczny.
Grudniowe posiedzenie to już jednak prawdziwy węzeł gordyjski: prawdopodobieństwo utrzymania stóp na poziomie 350–375 wynosi 40,9 proc., ale 41,6 proc. wskazuje na poziom 375–400 bps, a 15,1 proc. rynku wycenia choćby podwyżkę do 400–425 bps. Innymi słowy: rynek zaczął na poważnie wyceniać nie tylko brak obniżek, ale realną możliwość podwyżki stóp do końca roku. To uderzająca zmiana narracji, bo jeszcze kilka miesięcy temu konsensus zakładał co najmniej dwie obniżki w 2026 r.. Geopolityczna premia naftowa, która systematycznie utrzymuje ceny ropy na podwyższonych poziomach, bezpośrednio przełada się na prognozy inflacyjne, a Fed w środowisku drożejących surowców energetycznych ma mocno związane ręce.
Co dalej z Bliskim Wschodem?
Fundamentalne pytanie dla rynków nie brzmi już „czy dojdzie do porozumienia?”, ale „co to porozumienie rzeczywiście oznacza?”. jeżeli wierzyć dyplomatycznym źródłom, ewentualne memorandum to w gruncie rzeczy przedłużenie konfliktu o kolejne 60 dni z warunkowym częściowym otwarciem Cieśniny Ormuz. Przed wojną przez cieśninę przepływało 125–140 statków dziennie; dziś to zaledwie kilkadziesiąt jednostek, co oznacza, iż ok. jedna piąta światowego handlu ropą i LNG pozostaje zablokowana lub silnie ograniczona. Nawet symboliczne otwarcie w ciągu 30 dni od zawarcia umowy, nie przywróci natychmiast pełnego przepływu i nie zredukuje od razu premii za ryzyko geopolityczne wbudowanej w ceny ropy.
Europejskie indeksy otwierają wtorkową sesję korektą: futures na DAX cofają się o 0,5%. jeżeli ogłoszenie porozumienia nastąpi w tym tygodniu zgodnie z oczekiwaniami, ale jego treść rozczaruje optymistów lub Chamenei ponownie zaogni sytuację swoją ostrą retoryką, reakcja rynku może być boleśnie gwałtowna. W tym środowisku dolar pozostaje walutą, którą trudno porzucić, i choćby jeżeli deal w końcu zostanie podpisany, jego wpływ na kurs greenbacka będzie zależał nie od podpisanej umowy, ale od tego, ile ruchu zobaczymy w Cieśninie Ormuz w ciągu następnych tygodni.
Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

4 godzin temu





