Agrotech – siłownik pod kurtkę i w nogi. Złodzieje zamiast oglądać – wynoszą sprzęt

3 godzin temu

Targi rolnicze to dla wielu z nas święto techniki – okazja, by zobaczyć nowości, podpatrzeć rozwiązania i wrócić do gospodarstwa z głową pełną pomysłów. Ale nie oszukujmy się – nie wszyscy przyjeżdżają tam po wiedzę. Są i tacy, którzy – mówiąc wprost – przyjeżdżają po łupy.

I niestety, z roku na rok widać, iż targowi „kolekcjonerzy cudzej własności” mają się coraz lepiej.

Od zawleczki do siłownika

Po każdych większych targach piszemy wam o drobnych kradzieżach. Znikają zawleczki, korki, przełączniki, gałki, a choćby całe emblematy. Ktoś powie – drobiazg. Problem w tym, iż te „drobiazgi” kosztują, a co gorsza – psują sprzęt i opinię całej branży.

Ale to, co wydarzyło się podczas ostatnich targów Agrotech w Kielcach, pokazuje jasno: poziom bezczelności rośnie.

„Plan zwiedzania” według złodzieja

Czujność funkcjonariuszy z Komisariatu Policji I w Kielcach zapobiegła kradzieży sprzętu o wartości 2500 złotych. Policjanci zwrócili uwagę na dwóch mężczyzn, których zachowanie wyraźnie odbiegało od typowego zainteresowania ofertą wystawców.

I trudno się dziwić – zamiast oglądać maszyny, panowie mieli zupełnie inny „plan zwiedzania”.

W niedzielne popołudnie, tuż przed zamknięciem wystawy, spacerowali wzdłuż ogrodzenia, niosąc coś starannie zawiniętego w kurtkę. Ich plan był prosty: przerzucić fant poza teren targów i zniknąć. Nie przewidzieli tylko jednego – iż ktoś patrzy.

Łup: siłownik za 2500 zł

Jak się okazało, „pakunek” nie był żadnym niewinnym gadżetem. To był pełnoprawny element wyposażenia stoiska – siłownik o wartości 2500 złotych, który chwilę wcześniej po prostu zniknął z ekspozycji.

37- i 32-latek zostali zatrzymani na miejscu. W poniedziałek usłyszeli zarzuty kradzieży. Teraz zamiast analizować katalogi maszyn, będą mieli okazję zapoznać się z kodeksem karnym – a za taki „zakup bez płacenia” grozi im choćby do 5 lat więzienia.

Problem, który psuje całe targi

Nie ma co owijać w bawełnę – takie sytuacje to wstyd dla całej branży. Wystawcy przywożą sprzęt, inwestują w stoiska, chcą pokazać nowości, a muszą pilnować, żeby ktoś im nie odkręcił połowy maszyny.

Bo dziś to już nie tylko zawleczka „na pamiątkę”. Dziś ktoś potrafi wynieść element hydrauliki i próbować go przerzucić przez ogrodzenie jak worek kartofli.

Targi to nie złomowisko

Warto powiedzieć to jasno: targi rolnicze to nie jest miejsce, gdzie można sobie „dobrać części”. To nie złomowisko ani magazyn bez nadzoru.

Jeśli ktoś przyjeżdża na AgroTech po to, żeby coś ukraść – to nie jest sprytny „kombinator”. To zwykły złodziej, który psuje opinię wszystkim rolnikom.

I dobrze, iż w tym przypadku skończyło się zatrzymaniem, a nie kolejnym artykułem o „zaginionych elementach”. Bo ile można pisać o znikających korkach i przełącznikach?

Wygląda na to, iż niektórzy postanowili wejść poziom wyżej. Na szczęście – razem z policją.

Idź do oryginalnego materiału