Autonomiczne roboty rolnicze przestają być eksperymentem dla pokazów technologicznych i coraz śmielej wjeżdżają do prawdziwej pracy polowej. Po sukcesie Agbot 5.115 T2, czas na dużo więcej mocy i możliwości – oto na pola wjechał AgXeed T2 7.
Najnowszy AgXeed T2 7 pokazuje wyraźnie, iż agrorobot nie musi już być małą maszyną do lekkich zadań. Moc 230 KM, udźwig tylnego podnośnika wynoszący 9 ton i napęd gąsienicowy o bardzo niskim nacisku na glebę sprawiają, iż mamy do czynienia z pełnoprawnym „koniem roboczym” nowej generacji – robotraktorem.
Robot, który urósł do rozmiarów prawdziwego ciągnika
Jeszcze kilka lat temu autonomiczne maszyny rolnicze przypominały raczej polowe laboratoria niż sprzęt zdolny do ciężkiej pracy. Niewielkie moce, ograniczone możliwości współpracy z maszynami i bardziej pokazowy niż praktyczny charakter.
AgXeed T2 7 zmienia ten obraz bardzo wyraźnie.
To już nie jest elektroniczny pomocnik do pielęgnacji grządek, ale autonomiczna maszyna o parametrach, które spokojnie można porównywać z klasycznymi ciągnikami średniej i wyższej klasy mocy. Producent zastosował napęd dieslowo-elektryczny generujący 230 KM, co pozwala współpracować z dużymi maszynami uprawowymi i siewnymi.
I właśnie tutaj widać najważniejszy kierunek rozwoju autonomii w rolnictwie. Roboty nie mają już wykonywać wyłącznie lekkich prac pomocniczych. Coraz częściej projektuje się je jako alternatywę dla klasycznych ciągników podczas najbardziej monotonnych prac polowych.
Za moc odpowiada 230-konny silnik Deutz, który jest napędem generatora prądu. Sam napęd, jak i WOM, są elektryczne, fot. Adam Ładowski230 KM i 9 ton udźwigu na TUZ-ie
Pod względem parametrów AgXeed T2 7 robi naprawdę poważne wrażenie.
Maszyna otrzymała napęd dieslowo-elektryczny o mocy 230 KM. Taki układ ma zapewniać wysoką sprawność pracy oraz precyzyjne sterowanie napędem podczas autonomicznego wykonywania zadań.
Tylny podnośnik oferuje udźwig aż 9 ton, a hydraulika zapewnia wydajność do 170 l/min. To wartości, które pozwalają współpracować z dużymi agregatami uprawowymi, siewnikami czy cięższymi narzędziami aktywnymi.
Krótko mówiąc – to już nie jest robot do zabawy w autonomię. To maszyna projektowana do ciężkiej pracy na dużych areałach.
Producent wyraźnie podkreśla również niski wpływ na glebę. Konstrukcja gąsienicowa zapewnia nacisk na podłoże poniżej 30 kPa. Dla porównania – wiele klasycznych ciągników podczas ciężkiej pracy generuje znacznie większe ugniatanie.
Ten robotraktor podniesie na TUZ-ie aż 9 ton. To już nie sa przelewki, ale pokaźne możliwości, fot. Adam ŁadowskiCo ciekawe, szerokość układu gąsienic można regulować w zakresie od 1,5 do 3,2 m. Pozwala to dostosować maszynę zarówno do pracy transportowej, jak i do szerokiego rozstawu zwiększającego stabilność i ochronę gleby.
Autonomia sterowana przez TraXwise
Sercem całego systemu jest platforma TraXwise, odpowiadająca za planowanie i nadzorowanie autonomicznej pracy.
To właśnie tutaj operator przygotowuje zadania, wyznacza przejazdy i monitoruje pracę maszyny. W praktyce oznacza to możliwość wykonywania prac praktycznie bez ciągłej obecności człowieka w kabinie — bo kabiny po prostu tutaj nie ma.
AgXeed T2 7 wykorzystuje również cały zestaw systemów bezpieczeństwa i kontroli pracy. Na pokładzie znajdują się m.in.:
- lidar wykrywający przeszkody,
- kamery przednie i tylne,
- standardowy układ zawieszenia TUZ,
- system Isobus/TIM,
- elektroniczna kontrola aplikacji,
- system zbierania danych roboczych.
Rolnictwo coraz bardziej przypomina dziś połączenie mechaniki, elektroniki i informatyki. A taki robot jest adekwatnie komputerem polowym na gąsienicach.
Za orientację w teranie odpowiada radar i lidar oraz zespół czujników, fot. Adam ŁadowskiCzy takie roboty zastąpią klasyczne ciągniki?
To pytanie pojawia się przy każdej premierze autonomicznej maszyny. Odpowiedź nie jest jednak tak prosta, jak chcieliby marketingowcy.
Klasyczny ciągnik przez cały czas pozostaje najbardziej uniwersalną maszyną w gospodarstwie. Potrafi pracować z ładowaczem, wykonywać transport, obsługiwać wiele różnych zadań w ciągu jednego dnia i błyskawicznie reagować na zmieniające się potrzeby.
Coraz większa moc oznacza nowy etap rozwoju
Najciekawsze w przypadku AgXeed T2 7 jest jednak coś innego — skala możliwości.
Pierwsze agroroboty były małe, lekkie i przeznaczone głównie do prostych prac pielęgnacyjnych. Tymczasem tutaj mamy 230 KM i możliwość współpracy z naprawdę dużymi maszynami.
To znak, iż autonomia dojrzewa.
Producenci wyraźnie zwiększają moce, wydajność hydrauliki i możliwości uciągowe. A to oznacza, iż autonomiczne maszyny zaczynają wchodzić do segmentu ciężkich prac polowych.
Dla dużych gospodarstw i firm usługowych może to być szczególnie interesujące rozwiązanie. Robot może wykonywać monotonną pracę przez wiele godzin, podczas gdy operator zajmuje się innymi zadaniami.
AgXeed T2 7 pokazuje wyraźnie, iż robotyzacja rolnictwa wchodzi właśnie w etap poważnej pracy polowej. Coraz większa moc, coraz większe maszyny współpracujące i coraz lepsza integracja z klasycznym sprzętem oznaczają jedno — ten kierunek rozwoju wydaje się po prostu nieunikniony. Także u nas.
Dla niedowiarków warto wspomnieć, iż w Polsce roboty AgXeed już pracują, a ich dystrybutorem jest firma Interhandler z Torunia.

2 godzin temu
![Bydła brakuje, ceny mogą ruszyć w górę. Ile dziś płacą za byki, krowy i jałówki? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/06/02/588340.webp)













