Advanced Micro Devices (AMD) po raz pierwszy w historii jest warte ponad bilion dolarów. W amerykańskiej nomenklaturze to „trillion”, czyli tysiąc miliardów. 21 września kurs AMD wzrósł na Nasdaq o blisko 10 proc. i w trakcie sesji doszedł do rekordowych 615,52 USD za akcję. Tym samym kapitalizacja firmy z Santa Clara przekroczyła magiczną granicę. AMD jest czwartym amerykańskim producentem chipów w tym klubie, po Nvidii, Broadcomie i Micronie.
Jeszcze kilka lat temu mało kto by w to uwierzył. Gdy w październiku 2014 r. Lisa Su została prezesem AMD, spółka była warta ok. 2 mld USD, a jej akcje zbliżały się do statusu groszowych. Od tamtej pory kurs wzrósł o blisko 19 000 proc.
Rajd, który zaskoczył choćby optymistów
Tegoroczny wynik AMD jest wyjątkowy choćby na tle rozgrzanego rynku technologicznego. Od początku roku akcje spółki zyskały ok. 185 proc., podczas gdy cały Nasdaq wzrósł o 15,8 proc. AMD jest więc jedną z najlepiej zachowujących się spółek w S&P 500. W samych pięciu sesjach przed osiągnięciem rekordu kurs wzrósł o ok. 25 proc.
To zwłaszcza zasługa ostatnich tygodni. W sierpniu akcje taniały po wynikach za drugi kwartał: były lepsze od prognoz, ale nie spełniły bardzo wysokich oczekiwań rynku. Na początku września cały sektor półprzewodników mocno spadł z powodu obaw, iż giganci chmurowi ograniczą wydatki na AI. Potem inwestorzy wrócili do „handlu na AI”. Thomas Hayes z Great Hill Capital powiedział Reuterowi, iż rynek traktuje sztuczną inteligencję jako obszar, który może wspierać wzrost choćby przy spowolnieniu gospodarki. 21 września indeks półprzewodników PHLX zyskał 2,7 proc. i był najwyżej od ponad miesiąca, a Intel podrożał o blisko 12 proc.
Dodatkowym bodźcem była rekomendacja Raymond James. Bank podniósł ocenę AMD do „Strong Buy” i wyznaczył cenę docelową 641 USD (wcześniej 565 USD). Uzasadnił to m.in. rosnącym udziałem AMD w rynku procesorów serwerowych, który rośnie kosztem Intela.
Fundamenty: centra danych ciągną wyniki
Za wyceną stoją konkretne liczby. W drugim kwartale 2026 r. przychody AMD wyniosły rekordowe 11,54 mld USD, o 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Najważniejszy był segment centrów danych: 6,7 mld USD, o 107 proc. więcej rok do roku i 58 proc. przychodów całej grupy. Marża brutto (non-GAAP) wzrosła do 56 proc. z 43 proc. rok wcześniej. Zysk netto według GAAP zwiększył się o 163 proc., do 2,3 mld USD.
Na trzeci kwartał zarząd prognozuje ok. 13 mld USD przychodów (plus minus 300 mln), czyli ok. 41 proc. więcej rok do roku. Lisa Su zapowiedziała też, iż w 2027 r. sprzedaż w segmencie centrów danych ma się podwoić. Dyrektor finansowa Jean Hu mówiła, iż druga połowa 2026 r. przyniesie przyspieszenie, bo rusza produkcja nowej platformy.
Chodzi o Helios, czyli serwerową „szafę” (rack), w której AMD łączy akceleratory Instinct MI450, procesory EPYC i komponenty sieciowe. Nie sprzedaje już pojedynczych chipów, tylko kompletny system, podobnie jak Nvidia. Lista klientów jest długa. OpenAI zobowiązało się do wdrożenia 6 GW mocy obliczeniowej na układach AMD. Meta w lutym podpisała umowę na kolejne 6 GW. Swoje umowy mają też Anthropic (do 2 GW), Microsoft i Oracle. Wdrażanie pierwszego gigawata dla OpenAI i Mety ma ruszyć w drugiej połowie tego roku. Najbliższe kwartały pokażą więc, czy AMD dotrzymuje zapowiedzi.
Wyniki poprawia też sprzedaż procesorów serwerowych. Agenci AI i wnioskowanie (inference) potrzebują nie tylko GPU, ale też mocnych CPU. Tu AMD od lat odbiera rynek Intelowi.
Bilion to wciąż tylko piąta część Nvidii
Mimo rekordu AMD pozostaje daleko za liderem. Nvidia jest warta ok. 5,4 bln USD, a jej kwartalne przychody z samych centrów danych są kilkukrotnie wyższe niż całe przychody AMD. W segmencie akceleratorów AI Nvidia ma zdecydowaną większość rynku. W skali świata półprzewodnikowy klub biliona obejmuje też TSMC i Samsunga.
Rynek płaci jednak za AMD znacznie więcej niż za Nvidię. Według Reutersa 21 września AMD było wyceniane na ok. 41-krotność prognozowanych zysków na 12 miesięcy. To mniej niż 10-letnia średnia spółki (ok. 44x), ale ponad dwa razy więcej niż Nvidia (ok. 16,3x). Inwestorzy płacą więc nie za obecną pozycję AMD, ale za to, iż spółka odbierze część rynku liderowi. Serwis Motley Fool, opublikowany przez Yahoo Finance, pisze wprost o „premii za odległy numer dwa”. Mediana cen docelowych analityków jest bliska obecnemu kursowi, więc według Wall Street potencjał dalszych wzrostów jest już w dużej mierze wyceniony.

8 godzin temu






