
Komponenty koncernu Nvidia znaleziono nie tylko w dronach i pociskach manewrujących, które atakowały Ukrainę, ale także w dronach, które zostały wysłane w celu sabotażu do Europy Zachodniej m.in. na lotnisko Leipzig/Halle w Niemczech.
Dyrekcja Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR), poinformowała w tym tygodniu o wykryciu modułu Nvidia Jetson Orin w pozostałościach rosyjskiego pocisku manewrującego S-71 Monochrom. Najnowsza wersja S-71M jest pociskiem manewrującym o niskiej wykrywalności, szybkości marszowej 500 km/h o zasięgu 350-400 km, wyposażonym w głowicę 250 kg. Jest odpalana z MIGów-31K oraz Su-34 i Su-57. Do tej pory znana jako pocisk o ograniczonej autonomiczności z naprowadzaniem na cel przy pomocy komputera pokładowego nosiciela z korygowaniem toru i trasy lotu według własnego systemu komputerowego i głowicy optoelektronicznej w tej chwili w wersji M z zastosowaniem modułu Nvidii ma wyraźnie rozszerzone funkcjonalności.
„Użycie tego komponentu może wskazywać na wykorzystanie w pocisku technologii sztucznej inteligencji” – stwierdził GUR. Oznacza to, iż S-71M po wystrzeleniu może działać całkowicie autonomicznie i dokonywać np. płynnej zmiany wyboru celu lub trasy lotu.
Zdjęcia dołączone do raportu HUR pokazują mocno nadpalony układ Nvidii z wytłoczonym na obudowie identyfikatorem TE980M-A1, co wskazuje, iż jest to jednostka Jetson Orin NX 16 GB, którą Nvidia wypuściła na początku 2023 roku. To wydajny układ, jednak nie stosowany w centrach danych, ale raczej w zastosowaniach przemysłowych, jak systemy sterowania robotami czy choćby stacje robocze. Moduły Orin to częściej rynek konsumenta niż przedsiębiorstw i w związku z tym nie są klasyfikowane jako dual use, czyli o możliwościach działania zarówno aplikacjach dla zwykłego użytkownika, jak i wojskowych, co oznacza, iż nie zostały objęte bezpośrednimi sankcjami. Mimo tego rzecznik Nvidii stwierdził, iż absolutnie nie powinny się one w Rosji znaleźć, choć zdaje sobie sprawę z tego, iż Rosja ma wiele sposobów, by ominąć blokady oficjalnych kanałów sprzedaży.
Przed inwazją Rosji na Ukrainę Nvidia miała oddziały w Rosji prowadząc pełną działalność biznesową, ale po 24 lutego 2022 roku najpierw zawiesiła działalność potem pełni wycofała się z rosyjskiego rynku. Było to przed wprowadzeniem na rynek TE980M-A1, co oznacza, iż musiał on trafić do Rosjan innym kanałem po tym, jak Nvidia wstrzymała bezpośrednią sprzedaż do tego kraju po lutym 2022 roku.
Oznacza to, iż przez cały czas precyzyjnie i na dużą skalę działa kanał przerzutu najnowszych amerykańskich komponentów elektronicznych, skoro Rosjanie bez obaw umieszczają też podzespoły w seryjnie produkowanych pociskach manewrujących używanych do atakowania Ukraińców. Według HUR jedyną pozytywną stroną tego odkrycia jest, iż rosyjska technologia produkcji najnowszego uzbrojenia nie może się obyć bez zachodnich komponentów.
„Używane Jetsony są dostępne za pośrednictwem wielu kanałów dystrybucji. Chociaż nie możemy śledzić produktów po ich sprzedaży, jeżeli stwierdzimy, iż któryś z klientów narusza amerykańską kontrolę eksportu, podejmiemy odpowiednie działania” – stwierdziła Nvidia w oświadczeniu dla branżowego portalu The Register.
Teoretycznie amerykańska kontrola eksportu ograniczyła sprzedaż zaawansowanych chipów do Rosji i Chin. Producenci chipów zareagowali na ograniczenia nałożone na Chiny produkując sprzęt zgodny z amerykańskimi przepisami eksportowymi, podczas gdy różnego typu spółki, czasem zarejestrowane na Zachodzie, m.in. w Wlk. Brytanii tworzyły siatki nielegalnego eksportu komponentów wyższej klasy objętych ograniczeniami, zwłaszcza do Chin.
Raport HUR łączy te dwa zjawiska przypominając, iż w rosyjskiej amunicji rakietowej i dronach znajduje się mnóstwo elektroniki chińskiej produkcji a Chińczycy przesyłają zachodnie podzespoły elektroniczne do Rosji. Oznaczałoby to, iż obecne systemy kontroli eksportu nie działają, czego dowodem jest, iż chip – mniejsza o to czy nowy, czy z odzysku – trafił jednak do Rosji.
„Odkrycie Nvidii Jetson w nowym rosyjskim pocisku rakietowym po raz kolejny dowodzi potrzeby wzmożonej presji sankcji i koordynacji wysiłków cywilizowanego świata” – zauważyła ukraińska agencja wywiadowcza.
Rosyjskie rozszerzone możliwości w zakresie pocisków manewrujących i dronów potwierdził dron „czekający”, tzw. żdun, z głowicą wybuchową, który znaleziono na lotnisku Leipzig/Halle w Niemczech blisko skrzydła ukraińskiej maszyny transportowej AN-124, która przewoziła ładunek wojskowy na Ukrainę. Zawiódł zapalnik, dron nie odpalił ładunku wybuchowego, nie zadziałał też mechanizm samozniszczenia i dostał się w ręce służb niemieckich, które wykryły także w nim amerykańskie procesory Nvidii w systemie sterowania lotem oraz dość prostą aplikację AI, też opartą na amerykańskich komponentach. Dwa dni później dwa takie same drony zostały zauważone nad bazą wojskową w zachodnich Niemczech. Oba przelatywały około godziny 22:00 nad bazą w Mechernich w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia około 35 kilometrów od granicy z Belgią. Na miejsce przelotu wysłano żandarmerię wojskową, a sprawę „zabezpieczenia okolicy” przekazano policji w pobliskim mieście Euskirchen. Nie wiadomo, czy drony dostały się w ręce służb wojskowych, na razie informacje Bundeswehry są zdawkowe i mówią tym, iż policja wspomagana przez „inne służby”, czyli prawdopodobnie wywiad BND, „prowadzi dochodzenie”.
Baza Bundeswehry w Mechernich jest bardzo ważna, dlatego iż znajduje się w niej podziemny magazyn o wysokim poziomie bezpieczeństwa, w którym przechowywany jest sprzęt i części zamienne do sprzętu wojskowego, a także mniejsza baza dla personelu odpowiedzialnego za konserwację amerykańskich systemów obrony powietrznej Patriot.
Oba incydenty spowodowały w Niemczech falę krytyki pod adresem służb i otwarte łączenie Rosji z tymi próbami sabotażu, mimo iż żaden niemiecki polityk oficjalnie Rosji palcem nie wskazał. Ambasada rosyjska w Berlinie w piątek określiła wydarzenie w Lipsku jako „sfabrykowaną prowokację” twierdząc, iż jest to kolejny przykład oskarżeń pod adresem Rosji bez poparcia w dowodach. Co ciekawe, Rosjanie kompletnie zlekceważyli fakt, iż dron wysłany na lotnisko Leipzig/Halle był w 100% identyczny z innymi dronami-żdunami wykorzystywanymi przez siły rosyjskie na Ukrainie, miał choćby numery odnoszące się do kolejnej partii produkcyjnej tego sprzętu.

1 godzina temu














