Apple pobił prognozy, a kurs runął. Inwestorzy pytają już nie o jakość, ale o cenę wzrostu

5 godzin temu

Apple zakończył trzeci kwartał roku obrotowego rekordowymi przychodami i wyższym od oczekiwań zyskiem. Sprzedaż iPhone’ów wzrosła o blisko 22 proc., a biznes w Chinach wyraźnie przyspieszył. Mimo to akcje spółki potaniały po sesji o ponad 6 proc. Rynek skoncentrował się na słabszej prognozie, niedosycie w usługach oraz kosztach komponentów.

Apple dostarczył wyniki, które w przypadku większości giełdowych spółek zostałyby przyjęte z entuzjazmem. W kwartale zakończonym 27 czerwca 2026 r. koncern osiągnął 109,42 mld dolarów przychodów, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Zysk netto wzrósł z 23,43 do 29,79 mld dolarów, a rozwodniony zysk na akcję wyniósł 2,02 dolara, wobec 1,57 dolara przed rokiem.

Rezultaty przebiły konsensus. Analitycy ankietowani przez LSEG oczekiwali około 108,65 mld dolarów przychodów i 1,89 dolara zysku na akcję. Był to jednocześnie najlepszy czerwcowy kwartał w historii Apple pod względem sprzedaży i EPS.

iPhone liderem sprzedaży

Największą siłą raportu była sprzedaż iPhone’ów. Przychody z tej kategorii wzrosły o 21,7 proc., do 54,25 mld dolarów, wyraźnie przekraczając oczekiwania rynku. Tim Cook wskazywał, iż popyt napędzali zarówno użytkownicy wymieniający starsze urządzenia, jak i klienci przechodzący z konkurencyjnych platform.

Bardzo mocny kwartał zanotowały również komputery Mac. Ich sprzedaż zwiększyła się o 28,7 proc., do 10,35 mld dolarów. Słabiej wypadły iPady, których przychody spadły o 5,9 proc., do 6,19 mld dolarów. Kategoria urządzeń 'ubieralnych’, produktów domowych i akcesoriów urosła natomiast o 6,5 proc., do 7,88 mld dolarów.

Ważnym sygnałem było też odbicie w Chinach. Przychody w regionie Wielkich Chin, obejmującym również Hongkong i Tajwan, wzrosły o 22,4 proc., do 18,82 mld dolarów. To istotna poprawa na rynku, na którym Apple w poprzednich latach zmagał się z rosnącą konkurencją lokalnych producentów.

Usługi rosną, ale zbyt wolno jak na oczekiwania

Segment usług osiągnął rekordowe 30,74 mld dolarów przychodów, co oznacza wzrost o 12,1 proc. rok do roku. Apple podał także, iż liczba płatnych subskrypcji w jego ekosystemie sięgnęła 1,5 mld.

Problem polega na tym, iż rynek oczekiwał około 31,2-31,4 mld dolarów. Różnica nie jest duża w zestawieniu ze skalą całej grupy, ale usługi są postrzegane jako najważniejszy wysokomarżowy filar przyszłego wzrostu. Każde spowolnienie tego biznesu nabiera więc większego znaczenia niż podobne odchylenie w dojrzałej kategorii sprzętowej.

Inwestorzy zwrócili również uwagę na źródło rekordowej rentowności. Marża brutto wyniosła 50,1 proc., jednak około 2 pkt proc. tego wyniku zapewniły zwroty wcześniej zapłaconych ceł. Refundacje podniosły też zysk na akcję o 0,11 dolara. Bez tego jednorazowego wsparcia obraz kwartału przez cały czas byłby solidny, ale mniej spektakularny.

To prognoza przestraszyła Wall Street

Bezpośrednią przyczyną przeceny były przede wszystkim przewidywania dotyczące bieżącego kwartału. Apple zakłada wzrost przychodów o 9-11 proc., podczas gdy konsensus wskazywał na około 12 proc. Spółka spodziewa się również marży brutto w przedziale 47-48 proc.

Kierownictwo ostrzegło przed ograniczeniami podażowymi, rosnącymi cenami pamięci oraz niekorzystnymi kursami walutowymi. Sam efekt walutowy ma obniżyć tempo wzrostu przychodów w kwartale wrześniowym o około 2,5 pkt proc. Tim Cook przyznał, iż ceny pamięci rosły przez trzy kolejne kwartały i mogą przez cały czas obciążać wyniki.

Po zamknięciu czwartkowej sesji akcje Apple spadły z 333,43 do 312,33 dolara, czyli o 6,33 proc. W handlu nocnym czasu polskiego notowania utrzymywały się w pobliżu 314 dolarów. Wcześniej, podczas regularnej sesji, kurs stracił 1,41 proc.

Świetna firma, coraz trudniejsza wycena

Reakcję rynku należy oceniać w kontekście wyceny. Jeszcze przed publikacją wyników kapitalizacja Apple zbliżała się do 5 bln dolarów, a kurs od początku roku zyskał niemal 23 proc. Wskaźnik ceny do zysku za ostatnie 12 miesięcy przekraczał 40, natomiast prognozowany P/E wynosił około 35.

Przy takich poziomach samo przebicie kwartalnych prognoz przestaje wystarczać. Inwestorzy oczekują nie tylko utrzymania dominującej pozycji iPhone’a, ale także kolejnego trwałego źródła wzrostu – w usługach, sztucznej inteligencji lub zupełnie nowej kategorii produktów.

Apple po raz kolejny udowodnił, iż pozostaje jednym z najbardziej dochodowych i odpornych biznesów konsumenckich na świecie. Czwartkowy raport nie odpowiedział jednak w pełni na pytanie, czy tempo przyszłego wzrostu będzie wystarczające, aby uzasadnić wycenę należną spółce, od której rynek wymaga już niemal perfekcji.

Źródła: raport Apple przekazany SEC, Apple Newsroom, CNBC

Idź do oryginalnego materiału