Australijska produkcja rolna mocno wyhamuje w nadchodzącym sezonie, co potwierdzają najnowsze, czerwcowe prognozy tamtejszego urzędu (ABARES). Choć Antypody leżą na drugim końcu świata, to tamtejsza sytuacja powinna mocno interesować rolników w Polsce – wielkość zbiorów na półkuli południowej decyduje bowiem o tym, jak silna konkurencja czeka nasze ziarno na rynkach światowych i w którą stronę podążą ceny na giełdzie MATIF. Po historycznie rekordowym okresie 2025/2026, Australia przygotowuje się na bolesne zderzenie z rzeczywistością. Powodem spadków są bardzo suche prognozy pogody na nadchodzącą tam zimę. Jednak największym problemem dla tamtejszych gospodarzy będą potężne koszty – drogie paliwo i nawozy dosłownie pożrą ich zyski.
Komunikat opublikowany przez ABARES 2 czerwca 2026 roku pokazuje, iż łączna wartość sektora spadnie w nowym sezonie o 5% do poziomu 98,3 mld dolarów. Za tymi miliardami kryje się mniejsza ilość ziarna, która trafi na globalny rynek.
Przeczytaj również:
Australijska produkcja rolna schodzi z kosmicznych szczytów
Kluczem do zrozumienia najnowszego raportu jest zeszłoroczna, ekstremalnie wysoka baza odniesienia. Sezon 2025/2026 był dla Australii wręcz niesamowity pod względem pogody i zebranych wolumenów. Prognozowany na ten rok spadek ogólnej produkcji upraw ozimych o 21% (do poziomu 54,5 mln ton) nie oznacza więc katastrofalnej klęski głodu, a raczej powrót do wieloletniej średniej.
Diabeł tkwi jednak w szczegółach poszczególnych upraw:
- Pszenica: Prognoza zbiorów została oficjalnie ustalona na 26,7 mln ton (spadek o 26% rok do roku). Z powodu suchej gleby rolnicy ograniczyli areał zasiewów o 12% do 10,9 mln ha – to najniższy wynik od sezonu 2019/20. Wszystkiemu winien skrajny brak wilgoci w kluczowych stanach (Nowa Południowa Walia i Queensland) na starcie zimy, która na półkuli południowej zaczyna się właśnie w czerwcu.
- Jęczmień: Produkcja spadnie o 15% do poziomu 14,1 mln ton. Co ciekawe, sam areał uprawy wzrósł o 4% (do 5 mln ha), ponieważ jęczmień potrzebuje mniej nawozów azotowych niż pszenica czy rzepak.
- Rzepak: Zbiory mają wynieść 6,2 mln ton (spadek o 20%). Mimo trudniejszych warunków, rzepak wciąż gwarantuje tam dobre marże, więc rolnicy siali go wszędzie tam, gdzie pozwoliła na to wilgoć w glebie.
Efekt nożyc cenowych – zyski gospodarstw w dół o 70%
Najbardziej porażającą liczbą w nowym raporcie ABARES jest prognoza dochodów dla dużych gospodarstw rolnych. Ich przeciętne zyski mają tąpnąć w okresie 2026/2027 aż o 70%!
Jak to możliwe przy spadku produkcji o około jedną piątą? To klasyczny i bolesny efekt nożyc cenowych – rolnicy na Antypodach zostali uderzeni z dwóch stron jednocześnie. Mniejszej produkcji towarzyszą niższe ceny uzyskiwane za żywiec. Z drugiej strony koszty kluczowych nakładów – paliwa i nawozów – pozostają ekstremalnie wysokie. Szef ABARES, David Galeano, przyznaje wprost: napięta sytuacja i konflikty na Bliskim Wschodzie cały czas windują ceny ropy i komponentów do produkcji nawozów, co drastiocznie kurczy marże rolników.
Skąd ten zjazd cenowy na giełdach? Giełda prawdopodobnie gra pod korektę USDA
Dla nas w Europie najważniejsze jest to, jak te doniesienia przekładają się na ceny na giełdzie MATIF, gdzie od przynajmniej tygodnia obserwujemy wyraźne spadki. Dlaczego pszenica tanieje, skoro oficjalne dane pokazują, iż australijska produkcja rolna ucierpi przez pogodę?
Wszystko przez to, iż giełda handluje przyszłością i być może wcześniej zbyt mocno napompowała ceny „strachem”. Przypomnijmy: w maju amerykańskie USDA prognozowało, iż susza mocno dotknie Australię, szacując tamtejsze zbiory pszenicy na bardzo niskim poziomie zaledwie 21 mln ton (przy eksporcie ściętym z 26 do 14,5 mln ton). Do tego dochodziły niepokojące doniesienia o przymrozkach w Rosji oraz złej kondycji ozimin w USA na Wielkich Równinach.
W ostatnich dniach ten potrójny balon strachu prawdopodobnie zaczął jednak pękać. W USA i w basenie Morza Czarnego ruszają pierwsze wjazdy kombajnów, a pierwsze skoszone hektary mogą pokazywać, iż sytuacja nie musi być aż tak tragiczna, jak obawiano się wiosną. Kropkę nad „i” postawił właśnie czerwcowy raport ABARES. jeżeli Australijczycy na miejscu mają rację i zbiorą 26,7 mln ton, a nie amerykańskie 21 mln ton, to w nadchodzącym globalnym bilansie papierowej pszenicy może nagle „być więcej” towaru, niż zakładał czarny scenariusz z maja.
Wszystko wskazuje na to, iż fundusze spekulacyjne zaczęły uciekać z drogich pozycji, co wywołało obecny, przynajmniej chwilowy zjazd cenowy. Rynek być może uznał, iż choć zbiory na świecie będą mniejsze niż rok temu, to majowa panika mogła być po prostu przesadzona.
Źródło: Analiza własna oparta na raportach ABARES, USDA i notowaniach giełdowych

9 godzin temu














![Jej reakcja mówi wszystko. Chwalińska nie mogła uwierzyć w to, czego dokonała [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a2022c83cbf60_35275404.jpg)


