Jeszcze kilka tygodni temu rynek wyceniał podwyżkę stóp procentowych na kwietniowym posiedzeniu Banku Japonii z prawdopodobieństwem sięgającym 70 proc. Dziś te oczekiwania stopniały do mniej więcej 40-44 proc., a jen osunął się w okolice 158,85 za dolara. Zmiana narracji dokonała się w ciągu zaledwie kilku dni i ma bezpośrednie przełożenie na globalny rynek walutowy, kapitałowy i – co dla wielu obserwatorów może być zaskoczeniem – na wycenę bitcoina.
Punktem zwrotnym okazało się wystąpienie gubernatora BOJ Kazuo Uedy, w którym wyraźnie złagodził ton wobec najbliższej podwyżki. Jak wskazał Bloomberg, Ueda „skorygował język” w porównaniu z marcowym komunikatem – zrezygnował z formułowania jednoznacznych sygnałów o konieczności rychłego zacieśniania polityki i zamiast tego podkreślił niepewność wynikającą z konfliktu na Bliskim Wschodzie. To był ostatni zaplanowany publiczny występ szefa BOJ przed decyzją rady, zaplanowaną na 27-28 kwietnia. Kolejna okazja do komunikacji z rynkiem pojawi się dopiero przy okazji spotkań MFW i G20 w Waszyngtonie, gdzie Ueda będzie obecny w tym tygodniu.
Dylemat centralnego bankiera
Wewnątrz Banku Japonii trwa spór między „jastrzębiami”, skupionymi na rosnącej presji inflacyjnej, a „gołębiami”, których niepokoi potencjalny cios dla i tak kruchej gospodarki – wynika z ustaleń Reutersa, powołującego się na trzy źródła zbliżone do banku centralnego. Stopa procentowa BOJ wynosi w tej chwili 0,75 proc. i pozostaje głęboko poniżej poziomu neutralnego, szacowanego przez sam bank na przedział 1,0-2,5 proc. Przy rocznej inflacji bazowej, która w lutym zwolniła do 1,3 proc. (najniżej od marca 2022 r.), a inflacji „core-core” (z wyłączeniem żywności i energii) utrzymującej się w okolicach 2,5 proc., obraz cenowy nie jest jednoznaczny.
Z jednej strony presja płacowa nie słabnie – tegoroczne wiosenne negocjacje zbiorowe (shuntō) przyniosły średnią podwyżkę wynagrodzeń o 5,26 proc., co oznacza trzeci rok z rzędu ze wzrostem przekraczającym 5 proc. i zarazem najlepszy wynik od 35 lat. Rosnące płace tradycyjnie stanowiły dla BOJ najważniejszy argument za normalizacją polityki. Z drugiej strony wojna amerykańsko-irańska, trwająca blokada Cieśniny Ormuz i gwałtowne wahania cen ropy (Brent oscyluje wokół 94 USD za baryłkę po tym, jak tydzień temu przekraczał 105 USD) czynią jakąkolwiek prognozę wzrostu wyjątkowo ryzykowną. Jak przyznał wicegubernator Ryozo Himino, jeżeli konflikt będzie jednocześnie podbijał ceny i hamował wzrost, bank stanie przed „trudnym dylematem”.
Jen pod presją, a to się podoba rynkom
Łagodniejszy sygnał od BOJ natychmiast przełożył się na osłabienie jena. Kurs USD/JPY, który jeszcze na początku ubiegłego tygodnia testował poziom 160,00 (co wywoływało groźby interwencji walutowej ze strony ministra finansów), po ostrożnym wystąpieniu Uedy cofnął się w okolice 158,85. Paradoksalnie to dobra wiadomość dla rynków ryzykownych aktywów, ponieważ słaby jen jest paliwem dla tak zwanego carry trade – mechanizmu, w którym inwestorzy pożyczają taniego jena, by lokować środki w bardziej dochodowych instrumentach denominowanych w dolarze, euro czy w kryptowalutach. To właśnie gwałtowne odwrócenie carry trade w sierpniu 2024 roku wywołało krótkotrwały, ale dramatyczny spadek bitcoina i ethereum o 20 proc. w ciągu kilku godzin.
Tymczasem sygnał, iż BOJ nie spieszy się z podwyżką, oznacza, iż tanie finansowanie w jenie pozostaje dostępne – i wyraźnie widać, dokąd płynie ta płynność. Bitcoin we wtorek skoczył o ponad 5 proc., docierając do czterotygodniowego szczytu w okolicach 74 900 USD. Nasdaq zanotował 10. sesję wzrostową z rzędu – najdłuższą passę od końca 2021 roku, zyskując w jej trakcie łącznie 14 proc. Nikkei 225 w środowej sesji azjatyckiej rósł o 1,2 proc. do poziomu 58 561 punktów, zbliżając się do historycznego rekordu 59 332 ustanowionego pod koniec lutego.
Co dalej? Kwiecień, czerwiec, a może lipiec?
Rynek stoi teraz przed klasyczną zagadką: czy brak podwyżki na kwietniowym posiedzeniu będzie dla jena sygnałem do dalszych spadków (co zrodzi jeszcze silniejszą presję na interwencję), czy też BOJ zdecyduje się zaskoczyć i podnieść stopy mimo niepewności, ryzykując skok zmienności na globalnych rynkach? W obu scenariuszach rynki czeka turbulencja – bo w razie niespodziewanej podwyżki wzrosną rentowności obligacji, a przy utrzymaniu stóp pogłębi się deprecjacja jena.
Były członek rady BOJ Seiji Adachi spodziewa się podwyżki „w kwietniu, czerwcu lub lipcu”, ale przyznaje, iż decyzja w najbliższym terminie byłaby „pociągnięciem za spust, gdy skutki gospodarcze wojny wciąż nie są jasne”. Minister handlu Ryosei Akazawa poszedł krok dalej, stwierdzając publicznie, iż podwyżka w kwietniu mogłaby być jedną z opcji wsparcia jena – to niecodzienne, by członek gabinetu tak otwarcie sugerował kierunek polityki monetarnej.
Dla inwestorów na rynku forex najważniejsze będą najbliższe dni: konferencja prasowa Uedy po spotkaniach waszyngtońskich, dalsze losy rozmów pokojowych USA-Iran (zawieszenie broni wygasa 22 kwietnia) oraz to, czy jen zbliży się ponownie do psychologicznej bariery 160 za dolara. Dopóki Bank Japonii pozostaje w trybie wyczekiwania, carry trade w jenie ma się dobrze – a razem z nim cały globalny apetyt na ryzyko.
Źródła: Reuters, Bloomberg

2 dni temu



