Bank Japonii utrzymał stopy, ale jastrzębie skrzydło zyskuje na sile. Jen balansuje na krawędzi interwencji

4 godzin temu

Tokio wysyła podwójny sygnał: oficjalnie czekamy, ale trzy głosy za podwyżką i rewizja prognoz inflacyjnych nie pozostawiają złudzeń. Kurs USD/JPY przy 159 stawia Ministerstwo Finansów w stan gotowości.

We wtorek 28 kwietnia Bank Japonii podjął decyzję, na którą rynki czekały z zapartym tchem – utrzymał krótkoterminową stopę procentową na poziomie 0,75 proc. To scenariusz bazowy, który realizował się w ankietach wśród ekonomistów i na rynkach zakładów prognostycznych, gdzie prawdopodobieństwo braku zmian przekraczało 99 proc. Tyle iż historia dzisiejszego posiedzenia nie kończy się na samej decyzji. Wręcz przeciwnie – to, co wydarzyło się na sali obrad, może okazać się znacznie istotniejsze dla inwestorów niż sam poziom stóp.

Trzech dysydentów, jeden komunikat

Zaskoczeniem – i to niemałym – okazał się rozkład głosów w dziewięcioosobowej Radzie Polityki Pieniężnej BOJ. Trzech członków zarządu głosowało za podwyżką stopy do 1,0 proc. Naoki Tamura i Junko Nakagawa dołączyli do Hajime Takaty, który już w marcu samotnie postulował zacieśnienie polityki monetarnej. Mamy zatem do czynienia z wyraźnym przesunięciem ciężkości wewnątrz banku centralnego – z jednego „jastrzębia” do trzech na dziewięciu decydentów.

Fred Neumann, główny ekonomista HSBC na Azję, określił decyzję jako „bliski remis”, podkreślając, iż trzy głosy dysydenckie ujawniają napięcia, z jakimi zmagają się banki centralne na całym świecie: czy zaostrzać politykę w warunkach szoku energetycznego, ryzykując pogorszenie koniunktury, czy raczej czekać i narażać się na odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych. Jak dodał – dzisiejszy przekaz Banku Japonii jest jasny: instytucja jest gotowa do zacieśnienia „prędzej niż później”.

Prognozy: inflacja w górę, wzrost w dół

Równie wymowny okazał się kwartalny raport prognostyczny opublikowany wraz z decyzją. BOJ wyraźnie podniósł projekcje inflacji bazowej na rok fiskalny kończący się w marcu 2027 roku oraz na kolejny rok, jednocześnie obniżając prognozy wzrostu gospodarczego. W komunikacie po posiedzeniu bank zaznaczył wprost, iż „musi zwracać szczególną uwagę na ryzyko gwałtownego odchylenia inflacji w górę i jego negatywnego wpływu na gospodarkę”.

To sformułowanie nie jest przypadkowe. Marcowa inflacja bazowa w Japonii (z wyłączeniem świeżej żywności) przyspieszyła po raz pierwszy od pięciu miesięcy do 1,8 proc. rok do roku, po 1,6 proc. w lutym. Po wyeliminowaniu efektu rządowych subsydiów energetycznych i programów socjalnych realna presja cenowa przekracza 2 proc. i według analityków ING będzie dalej narastać – oczekują oni, iż zarówno główna, jak i bazowa inflacja powrócą powyżej celu BOJ od maja. Tegoroczne negocjacje płacowe shunto zakończyły się wzrostami powyżej 5 proc. – trzeci rok z rzędu – co dodatkowo wzmacnia spiralę cenowo-płacową.

Blisko dwie trzecie ekonomistów ankietowanych przez Reutersa oczekuje, iż BOJ podniesie stopę do 1,0 proc. do końca czerwca. ING idzie jeszcze dalej, prognozując łączne zacieśnienie o 50 punktów bazowych do końca 2026 roku.

Jen: gra na granicy 160

Rynek walutowy zareagował na decyzję BOJ umiarkowanym umocnieniem jena – kurs USD/JPY spadł do 159,21, co oznacza symboliczne oddalenie się od psychologicznego poziomu 160. Ten pułap nie jest jedynie okrągłą liczbą w arkuszu kalkulacyjnym tradera. To poziom, przy którym japońskie władze dwukrotnie w przeszłości podejmowały interwencję walutową – ostatni raz w lipcu 2024 roku, gdy jen osłabił się do okolic 161 za dolara.

Od połowy marca jen oscyluje w wąskim korytarzu 157-160 wobec dolara, w swoistej grze nerwów między spekulantami a Ministerstwem Finansów. Minister Satsuki Katayama we wtorek ponownie ostrzegła, iż rząd jest gotowy „podjąć działania” przeciwko nadmiernej zmienności na rynku walutowym. W ubiegły piątek szła jeszcze dalej, mówiąc o „zdecydowanych, silnych działaniach przeciwko aktywności spekulacyjnej” w koordynacji ze Stanami Zjednoczonymi. Wzmianki o współpracy z Waszyngtonem są sygnałem alarmowym dla rynku – sugerują możliwość pierwszej wspólnej interwencji walutowej USA i Japonii od 15 lat.

Analitycy OCBC wskazują, iż brak podwyżki stóp naturalnie popycha USD/JPY w strefę powyżej 160, co zwiększa prawdopodobieństwo interwencji ze strony Ministerstwa Finansów, mającej na celu zepchnięcie pary z powrotem poniżej tego poziomu. Dane z raportu CFTC Commitment of Traders wskazują, iż spekulanci utrzymują rekordowo dużą krótką pozycję netto na jenie (minus 94,5 tys. kontraktów), co przy nagłym ruchu interwencyjnym lub jastrzębim zaskoczeniu ze strony BOJ mogłoby wywołać gwałtowny short squeeze.

Wojna, ropa i tydzień banków centralnych

Decyzja BOJ nie istnieje w próżni. Trwający od końca lutego konflikt zbrojny USA i Izraela z Iranem oraz faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz – arterii, przez którą normalnie przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu – utrzymują ceny Brent w okolicach 109 dolarów za baryłkę. Dla Japonii, importera ponad 90 proc. zużywanej energii, to scenariusz szczególnie bolesny. Droga ropa podbija inflację, osłabia jen (bo pogarsza bilans handlowy) i jednocześnie hamuje wzrost – klasyczny dylemat stagflacyjny.

Na tym tle Bank Japonii otwiera tydzień, który będzie prawdziwym maratonem dla globalnej polityki pieniężnej. W środę 29 kwietnia decyzję ogłosi amerykańska Rezerwa Federalna – będzie to prawdopodobnie ostatnie posiedzenie pod przewodnictwem Jerome’a Powella, którego ma zastąpić nominowany przez Donalda Trumpa Kevin Warsh. Tego samego dnia decyzję podejmie Europejski Bank Centralny, a w czwartek – Bank Anglii. Wszyscy trzej mają utrzymać stopy bez zmian, ale w świecie, w którym szok energetyczny z Bliskiego Wschodu przenika do inflacji konsumenckiej na każdym kontynencie, ton komunikatów będzie ważniejszy niż same decyzje.

Co dalej z jenem?

Dla inwestorów na rynku forex najważniejsze pytanie brzmi: czy konferencja prasowa gubernatora Kazuo Uedy (zaplanowana na 6:30 GMT) dostarczy wystarczająco jastrzębich sygnałów, by trwale ściągnąć USD/JPY poniżej 159 – czy raczej rozczaruje, otwierając drogę do testowania poziomu 160 i ewentualnej interwencji.

Jedno jest pewne – dzisiejsze głosowanie 6 do 3 zamiast spodziewanego 7 do 2, w połączeniu z rewizją prognoz inflacyjnych, przybliża czerwcową podwyżkę stóp do poziomu niemal pewności. A to oznacza, iż jen, choć dziś wciąż słaby, może mieć przed sobą najlepsze tygodnie od miesięcy – o ile Tokio nie będzie musiało najpierw sięgnąć po walutową artylerię.

Źródła: Reuters, Bloomberg

Idź do oryginalnego materiału