Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, ale nie oznacza zakończenia cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Władze Banku Japonii podtrzymały gotowość do kolejnych podwyżek, a jeden z członków zarządu opowiedział się za natychmiastowym ruchem. Jednocześnie bank obniżył krótkoterminową prognozę inflacji, ale ocenił, iż ryzyka dla cen są skierowane w górę.
Bank Japonii pozostawił krótkoterminową stopę procentową na poziomie około 1 proc. Decyzja zapadła większością ośmiu głosów do jednego i była zgodna z dominującymi prognozami ekonomistów.
Brak podwyżki należy jednak interpretować przede wszystkim jako przerwę po czerwcowym ruchu, a nie jako rezygnację z dalszej normalizacji polityki pieniężnej. W połowie czerwca BoJ podniósł stopę o 25 punktów bazowych, do najwyższego poziomu od 1995 r. W najnowszym komunikacie bank ponownie zaznaczył, iż będzie kontynuował podwyższanie kosztu pieniądza, o ile potwierdzą to dane dotyczące aktywności gospodarczej, cen i warunków na rynkach finansowych.
Jeden głos za podwyżką do 1,25 proc.
Przeciwko utrzymaniu stóp głosował Hajime Takata, zaliczany do bardziej jastrzębiej części zarządu. Opowiedział się za podniesieniem stopy do około 1,25 proc.
W ocenie Takaty japońska gospodarka weszła w nową fazę, wymagającą od banku centralnego bardziej elastycznej i szybszej reakcji. Zwrócił on uwagę m.in. na ryzyko, iż wydarzenia zagraniczne, zmiany globalnych warunków finansowych oraz presja popytowa będą mocniej przekładać się na ceny w Japonii.
Pojedynczy sprzeciw nie przesądza o terminie następnej podwyżki, ale stanowi czytelny sygnał, iż dyskusja wewnątrz BoJ coraz wyraźniej dotyczy już nie tego, czy stopy powinny dalej rosnąć, ale jak szybko bank powinien działać.
Niższa inflacja, wyższa w kolejnym roku
W opublikowanym równocześnie raporcie o perspektywach gospodarczych Bank Japonii obniżył prognozę wzrostu podstawowego wskaźnika CPI w roku fiskalnym 2026 do 2,5 proc., z 2,8 proc. przewidywanych w kwietniu. Japoński rok fiskalny trwa od kwietnia do marca.
Korekta nie ma jednak jednoznacznie gołębiego charakteru. Prognoza inflacji na rok fiskalny 2027 została podniesiona do 2,4 proc. BoJ ocenia również, iż bazowa presja inflacyjna, nieuwzględniająca przejściowego wpływu takich czynników jak ceny energii czy działania osłonowe rządu, stopniowo zbliża się do celu wynoszącego 2 proc.
Bank wskazał przy tym, iż przedsiębiorstwa coraz chętniej przenoszą wyższe koszty na odbiorców, a podwyżki płac zaczynają być silniej uwzględniane w polityce cenowej firm. To najważniejszy element scenariusza BoJ, zgodnie z którym Japonia ma przejść od inflacji importowanej do bardziej trwałego mechanizmu wzrostu wynagrodzeń, konsumpcji i cen.
Co istotne, bank ocenił, iż bilans ryzyka dla inflacji pozostaje przechylony w górę.
Prognoza wzrostu gospodarczego lekko podwyższona
BoJ podniósł prognozę wzrostu realnego PKB w roku fiskalnym 2026 do 0,6 proc., wobec 0,5 proc. oczekiwanych wcześniej. Bank zakłada, iż aktywność gospodarcza będzie przez cały czas umiarkowanie rosnąć, choć perspektywy pozostają obciążone dużą niepewnością zewnętrzną.
Jednym z głównych czynników ryzyka jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Dla uzależnionej od importu surowców Japonii wzrost cen ropy oznacza wyższe koszty dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, a także dodatkową presję na bilans handlowy oraz kurs jena. Z drugiej strony silny szok energetyczny mógłby osłabić konsumpcję i światowy wzrost gospodarczy. Bank centralny musi więc uwzględniać dwa przeciwstawne efekty: wyższą inflację i potencjalnie słabszą aktywność.
Jen po gwałtownym umocnieniu znów traci
Decyzję BoJ poprzedziły wyjątkowo gwałtowne ruchy na rynku walutowym. W handlu nowojorskim jen umocnił się wobec dolara choćby o ponad 3 proc., a notowania USD/JPY spadły w okolice 158. Następnie kurs powrócił powyżej poziomu 160 jenów za dolara.
Skala ruchu wywołała spekulacje, iż japońskie władze mogły interweniować na rynku walutowym. Ministerstwo Finansów nie potwierdziło jednak dotychczas przeprowadzenia operacji, dlatego na obecnym etapie nie można przedstawiać interwencji jako faktu. Według MUFG dynamika zmian była zbliżona do ruchów obserwowanych podczas wcześniejszych interwencji, a japońskie władze od dłuższego czasu sygnalizowały niezadowolenie z nadmiernej słabości waluty.
Samo utrzymanie stóp na poziomie 1 proc. nie wystarczyło do trwałego wsparcia jena. Duża różnica między rentownościami obligacji amerykańskich i japońskich przez cały czas sprzyja przepływowi części kapitału w stronę dolara.
Następna podwyżka możliwa jeszcze w 2026 r.
Najnowszy komunikat trudno uznać za sygnał końca cyklu. BoJ podniósł prognozę wzrostu, wskazał na utrzymywanie się inflacji w pobliżu lub powyżej celu oraz pozostawił w komunikacie zapowiedź dalszego podnoszenia stóp. Jastrzębi głos Takaty dodatkowo wzmacnia przekaz, iż kolejny ruch pozostaje realny.
W lipcowej ankiecie Reutersa większość ekonomistów zakładała wzrost stopy do 1,25 proc. najpóźniej do końca 2026 r., przy czym część ekspertów wskazywała już na wrzesień lub październik. Ostateczny termin będzie zależał przede wszystkim od danych o wynagrodzeniach i inflacji, zachowania jena, cen surowców oraz kondycji światowej gospodarki.
Na godz. 6.00 czasu polskiego nie odbyła się jeszcze konferencja prasowa po posiedzeniu. Wypowiedzi władz BoJ, w tym komentarze dotyczące tempa kolejnych podwyżek i rynku walutowego, mogą więc istotnie zmienić interpretację decyzji w dalszej części dnia.
Źródła: Bank Japonii, Reuters

4 godzin temu







