Informacja o możliwym, całkowitym zakazie ubiórek w hodowli indyków wywołała ogromne poruszenie w polskiej branży drobiarskiej. Działanie to miało obowiązywać od 1 października na Warmii i Mazurach – w regionie, który odpowiada za jedną czwartą krajowej produkcji tych ptaków. Dla hodowców oznaczało to wizję realnego ograniczenia skali produkcji i ogromnych komplikacji logistycznych. Czy czarny scenariusz się ziści? Mamy najnowsze, oficjalne ustalenia po przełomowym spotkaniu Inspekcji Weterynaryjnej z rolnikami.
Częściowy wyłap ptaków z kurnika w trakcie cyklu produkcyjnego (tzw. ubiórka) to powszechna praktyka. Pozwala na rozgęszczenie stada, przeniesienie części drobiu do innych obiektów lub wcześniejszą sprzedaż mniejszych osobników. Z punktu widzenia epizootycznego to jednak moment podwyższonego ryzyka. Czy drastyczne ograniczenia faktycznie wejdą w życie?
Rzekomy pomór drobiu i HPAI. Warmia i Mazury pod presją strat
Skąd w ogóle pomysł, by uderzyć w ubiórki drobiu? Przyczyną są drastyczne liczby. Warmia i Mazury to prawdziwe zagłębie drobiarskie – utrzymuje się tu blisko 4,5 mln indyków (25% produkcji w Polsce). Niestety, region ten wyjątkowo mocno ucierpiał z powodu wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) oraz rzekomego pomoru drobiu.
Jak wynika z danych opublikowanych przez Twój Kurier Olsztyński, w 2026 roku w samym tylko woj. warmińsko-mazurskim:
- w ogniskach grypy ptaków zlikwidowano 598 tys. sztuk drobiu,
- w związku z rzekomym pomorem drobiu utylizacji poddano kolejne 176 tys. ptaków,
- łączna skala strat sięgnęła 774 tys. sztuk drobiu.
Liczby te przerażają również pod kątem finansowym. Na same odszkodowania dla poszkodowanych hodowców wypłacono z budżetu państwa 42,9 mln zł. Dodatkowe 25 mln zł pochłonęły koszty operacyjne – likwidacja stref, utylizacja i rygorystyczna dezynfekcja. Ministerstwo Finansów było zmuszone uruchomić kolejną rezerwę w wysokości 20 mln zł na pokrycie roszczeń.
– W 2005 roku koszty zwalczania tych chorób wyniosły łącznie 78 mln zł. W tym roku wypłaciliśmy już odszkodowania i zwrot kosztów na poziomie 67 mln zł, a właśnie otrzymałem decyzję o kolejnych 20 mln zł – mówił podczas spotkania z rolnikami Jerzy Koronowski, Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Lekarz Weterynarii.
Co kluczowe, analizy weterynaryjne wykazały, iż aż 3/4 ognisk wirusa było poprzedzonych właśnie ubiórkami. Otwarte na oścież bramy kurników oraz rotacja zewnętrznych ekip wyłapujących (pracujących często na wielu fermach) stworzyły autostradę dla transmisji patogenów.
Zakaz ubiórek indyków od 1 października – jest ostateczna decyzja
Z powodu wysokiego ryzyka Wojewódzki Lekarz Weterynarii zapowiadał wydanie rozporządzenia zakazującego ubiórek od początku października. Wywołało to natychmiastową reakcję branży. Z inicjatywy Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej zorganizowano pilne spotkanie drobiarzy z szefostwem lokalnej Inspekcji Weterynaryjnej.
Efekt rozmów? Sprawa została na ten moment wstrzymana. Inspekcja odstąpiła od natychmiastowego wprowadzania zakazu. Lekarz weterynarii zaznaczył jednak, iż projekt rozporządzenia nie ląduje w koszu, ale trafia na półkę jako rezerwa strategiczna. jeżeli sytuacja epizootyczna wymknie się spod kontroli, zakaz może wrócić w każdej chwili.
Bioasekuracja pod lupą: Nowe obowiązki dla hodowców drobiu
Rezygnacja z administracyjnego zakazu nie oznacza pobłażliwości. Inspekcja Weterynaryjna przechodzi do wzmożonych kontroli organizacyjnych. O czym muszą pamiętać hodowcy indyków i drobiu rzeźnego?
- Obowiązek zgłaszania ubiórek (System PLW): Powiatowi lekarze weterynarii tworzą specjalne rejestry. Każdy hodowca planujący częściowy wyłap stada musi wcześniej zgłosić ten fakt do adekwatnego PIW.
- Niespodziewane kontrole na fermach: Inspektorzy będą osobiście pojawiać się podczas odłowu, by weryfikować zachowanie wymagań sanitarnych.
- Audyt planów bioasekuracji: Każda ferma musi posiadać i bezwzględnie realizować plan bioasekuracji, ze szczególnym uwzględnieniem procedury wyłapywania drobiu.
- Weryfikacja ekip wyłapujących: WLW apeluje do hodowców o dokładne sprawdzanie firm usługowych. jeżeli dana ekipa pracowała w ostatnich dniach na fermie, gdzie po czasie wykryto ognisko HPAI, ryzyko przeniesienia wirusa jest krytycznie wysokie.
Zimowy okres ryzyka. O czym trzeba pamiętać w kurniku?
Spadek temperatur sprzyja długiemu przeżywaniu wirusa ptasiej grypy w środowisku. Inspekcja przypomina, iż im wolniej operujemy bramami kurnika i im mniej kontrolowany jest ruch ludzi i sprzętu, tym większa szansa na wniknięcie patogenu.
Warto pamiętać: jeżeli w regionie wybuchnie ognisko grypy ptaków i Komisja Europejska wyznaczy obszary zapowietrzone, zagrożone lub buforowe, zakaz ubiórek wejdzie na nich automatycznie z mocy prawa.

1 godzina temu
![Ceny prosiąt mocno w dół. Duńskie już od 170 zł/szt. [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/09/09/618886.webp)
















