Berlińskie marzenia o elektrycznych autobusach. „Kosztowna mrzonka”

11 godzin temu

Projekt elektryfikacji autobusów w Berlinie właśnie wpadł w poślizg. Brak stacji ładowania, ograniczony zasięg pojazdów oraz problemy finansowe dostawców podważają możliwość realizacji celu, jakim jest całkowicie „neutralna klimatycznie” flota autobusowa do 2030 roku.

Berlin walczy z zadłużeniem przekraczającym 70 mld euro. Kwota ta nie obejmuje dodatkowych 37 mld euro zobowiązań funduszy publicznych, instytucji oraz spółek komunalnych. Władze miasta wskazują na koszty pełnienia funkcji stolicy, masową migrację, skutki pandemii Covid-19 oraz wysokie ceny energii.

Mimo tego w 2016 roku przyjęto – a w 2021 roku zaostrzono – berlińską ustawę o ochronie klimatu i transformacji energetycznej (EWG). Zakłada ona wymianę ponad 1500 autobusów z silnikami Diesla należących do spółki transportu miejskiego (BVG) na autobusy elektryczne do 2030 roku.

Drogo i nie do końca dobrze

Autobusy elektryczne kosztują ponad 600 tys. euro za sztukę, czyli niemal trzykrotnie więcej niż pojazdy z napędem Diesla. Założono jednak, iż wyższe koszty zakupu zostaną zrekompensowane redukcją emisji CO2 oraz niższymi kosztami eksploatacji.

Obecnie BVG dysponuje około 280 autobusami elektrycznymi. Okazują się one jednak problematyczne ze względu na ograniczony zasięg. Jednocześnie władze miasta nie zdecydowały się na reaktywację zlikwidowanej w 1973 roku sieci trolejbusowej.

Próbując uzupełnić niedobory w taborze od 2022 roku zakupiono łącznie 90 autobusów elektrycznych od holenderskiego startupu Ebusco. w tej chwili wszystkie te pojazdy zostały wycofane z eksploatacji po wykryciu pęknięć w ramach konstrukcyjnych.

Model Ebusco 2.2 LF, produkowany w Chinach, notował wcześniej podobne problemy u innych operatorów, zwłaszcza w obszarze spawów. Zastosowana bateria litowo-żelazowo-fosforanowa jest znacząco cięższa niż tradycyjny zbiornik paliwa, co zwiększa obciążenia konstrukcyjne. W rezultacie BVG zmuszona jest ponownie korzystać z autobusów z silnikami Diesla oraz pojazdów wynajmowanych.

Problemy finansowe

Szanse na skuteczne naprawy gwarancyjne są ograniczone. Już w 2024 roku Ebusco znalazło się w poważnych trudnościach finansowych. Klienci ze Szwecji i Szwajcarii anulowali zamówienia, a spółkę uratowały jedynie chińska linia kredytowa o wartości 9 mln euro oraz kredyt pomostowy w wysokości 5,1 mln euro. Środki te muszą zostać spłacone do maja 2026 roku.

Kurs akcji Ebusco spadł z 58 euro w 2021 roku do około 0,40 euro obecnie. BVG zrezygnowała również z planu posiadania 500 autobusów elektrycznych w eksploatacji już od 2027 roku.

Cel pełnej neutralności klimatycznej floty autobusowej do 2030 roku od początku budził wątpliwości. Nie ma szans, by do tego czasu powstała kompletna infrastruktura ładowania oraz nowe zajezdnie i zaplecze techniczne.

Idź do oryginalnego materiału