„Bestia ze wschodu” nad Polską? Najpierw podział kraju, potem możliwy mocny mróz

12 godzin temu

Polskę czeka pogodowy rozjazd: na zachodzie krótkie oddechy cieplejszego powietrza, a w centrum i na wschodzie coraz wyraźniejszy sygnał zimy. W prognozach na najbliższe dni widać też ryzyko głębszego ochłodzenia pod koniec miesiąca – w scenariuszu najbardziej surowym choćby z temperaturami poniżej -20°C.

Od przyszłego tygodnia mróz zacznie „rozlewać się” po kraju

Według doniesień powołujących się na prognozy IMGW, noc z piątku na sobotę ma być szczególnie zimna na północnym wschodzie – lokalnie choćby w okolicach -17°C. W centrum również ma być wyraźnie poniżej zera, podczas gdy na zachodzie i nad morzem mróz może być słabszy.

W prognozach na kolejne dni widać, iż ochłodzenie stopniowo ma obejmować większy obszar kraju, a dni z lekkim „plusem” na zachodzie mogą stać się wyjątkiem, nie regułą.

Skąd „bestia ze wschodu” i co to adekwatnie znaczy?

Określenie „bestia ze wschodu” to medialny skrót na napływ bardzo zimnego, polarno-kontynentalnego powietrza ze wschodu (często z rejonu Rosji/Syberii). Termin spopularyzował się szczególnie po głośnych epizodach mrozów w Europie Zachodniej, m.in. w Wielkiej Brytanii.

W praktyce: jeżeli taki napływ się materializuje, największe spadki temperatur często zaczynają się przy wschodniej granicy i dopiero potem „wędrują” w głąb kraju.

Modele straszą końcówką stycznia: -20°C możliwe, ale z dużą niepewnością

W sieci krążą analizy oparte o modele numeryczne (m.in. ECMWF i GFS), według których pod koniec stycznia może dojść do kolejnej porcji chłodu ze wschodu. W wariancie ostrym oznaczałoby to temperatury spadające miejscami poniżej -20°C, a w skrajnych scenariuszach w regionie Europy Wschodniej choćby niższe wartości nad ranem.

Tu ważne zastrzeżenie: takie prognozy „na horyzoncie” są bardziej scenariuszem niż pewnikiem. Kierunek (ochłodzenie) może się utrzymać, ale zasięg i siła mrozu potrafią zmienić się z aktualizacji na aktualizację.

Mgły, oblodzenia i ryzyko „niespodzianek” na drogach

Nawet bez ekstremów typu -25°C, zimowy układ z wyżem i mroźnymi nocami oznacza klasyczny zestaw zagrożeń: marznące mgły, śliskie odcinki dróg i zamarzanie mokrej nawierzchni po dziennym topnieniu. To właśnie takie „ciche” warunki często robią największe szkody w transporcie

45 ton zamiast 40! Transport buraków zatrzymany tuż przed cukrownią

Idź do oryginalnego materiału