Bitcoin spada poniżej 65 tys. USD – likwidacja wieloryba za 61 mln USD na HTX wstrząsa rynkiem

1 dzień temu

Poniedziałkowa wyprzedaż zmyła weekendowe odbicie; łącznie zlikwidowano pozycje o wartości blisko 468 mln USD. Indeks Fear & Greed wrócił do poziomu 5/100 – odczytu notowanego zaledwie trzy razy w historii.

Początek nowego tygodnia na rynku kryptowalut okazał się brutalny. Bitcoin stracił w ciągu kilkunastu godzin 4,5% wartości, schodząc w poniedziałek 23 lutego z weekendowego szczytu na poziomie ok. 68 600 USD do dziennego minimum 64 300 USD. Ten gwałtowny ruch cenowy nie tylko wymazał sobotnio-niedzielne odbicie, ale też wywołał falę przymusowych likwidacji, której symbolem stała się jedna pozycja długa o wartości 61,5 mln USD zamknięta siłowo na giełdzie HTX.

Była to największa pojedyncza likwidacja w ostatnich 24 godzinach – jej skala wskazuje na skoncentrowaną ekspozycję dużego gracza instytucjonalnego lub tzw. wieloryba, a nie typowy margin call inwestora detalicznego. Łącznie w ciągu doby zlikwidowano pozycje 137 422 traderów na łączną kwotę 467,6 mln USD. Aż 93% tej wartości – ok. 434 mln USD – stanowiły pozycje długie. Rynek, który wchodził w tydzień z byczym nastawieniem, został surowo ukarany za nadmierny optymizm.

W rozbiciu na poszczególne aktywa, kontrakty terminowe na Bitcoina odpowiadały za 213,6 mln USD w przymusowych zamknięciach. Na kolejnych pozycjach znalazły się Ethereum (113,9 mln USD), Solana (19,9 mln USD) i – co może zaskakiwać – token HYPE platformy Hyperliquid (10,7 mln USD), który rzadko pojawia się w czołówce statystyk likwidacyjnych.

Sentyment na historycznym dnie

Indeks Crypto Fear & Greed spadł w poniedziałek do poziomu 5 na skali od 0 do 100, co odpowiada kategorii „ekstremalnego strachu”. To odczyt, który od momentu uruchomienia wskaźnika w 2018 roku zanotowano zaledwie trzykrotnie: w sierpniu 2019 roku, czerwcu 2022 roku oraz wcześniej w bieżącym miesiącu – podczas lutowego tąpnięcia Bitcoina do okolic 60 000 USD (6 lutego). Sam fakt, iż tak skrajne odczyty powtarzają się dwukrotnie w ciągu niespełna trzech tygodni, świadczy o głębokości kryzysu zaufania do aktywów cyfrowych.

Dane on-chain potwierdzają obraz rynku znajdującego się pod silną presją sprzedażową. Siedmiodniowa średnia krocząca netto zrealizowanych strat wśród krótkoterminowych posiadaczy Bitcoina (tych, którzy nabyli BTC w ciągu ostatnich 155 dni) utrzymuje się na poziomie ok. 480 mln USD dziennie. Co prawda intensywność sprzedaży zmniejszyła się od szczytu z 6 lutego, kiedy wskaźnik sięgał 1,24 mld USD dziennie, ale jak zaznaczyli analitycy Glassnode: „szerszy reżim wciąż sygnalizuje rynek pod presją, z uczestnikami fazy formowania dna kontynuującymi kapitulację”.

Cień ceł Trumpa nad krypto

Bezpośrednim katalizatorem poniedziałkowej wyprzedaży była eskalacja niepewności handlowej ze strony Stanów Zjednoczonych. W piątek 20 lutego Sąd Najwyższy USA orzeczeniem 6-3 unieważnił znaczną część ceł nałożonych przez prezydenta Donalda Trumpa na mocy ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act), uznając, iż prawo to nie daje prezydentowi uprawnienia do nakładania taryf celnych. Trump zareagował natychmiast, ogłaszając na Truth Social nowe globalne cło w wysokości 10% na podstawie Sekcji 122 Ustawy o Handlu z 1974 roku, a następnie podnosząc stawkę do 15%

Ta seria wydarzeń – konstytucyjne ograniczenie uprawnień prezydenckich, a zaraz potem agresywna odpowiedź ze strony Białego Domu – wywołała falę awersji do ryzyka na globalnych rynkach finansowych. O ile złoto skorzystało na statusie bezpiecznej przystani (notowania zbliżyły się do 5 150 USD za uncję), o tyle aktywa cyfrowe zostały potraktowane przez inwestorów jako instrumenty wysokiego ryzyka i wyprzedane. Co symptomatyczne, kryptowaluty zachowały się gorzej niż azjatyckie rynki akcji, które w poniedziałek otworzyły się na plusie – co stanowi kolejne potwierdzenie, iż w warunkach makroekonomicznego stresu Bitcoin zachowuje się jak aktywo spekulacyjne, a nie cyfrowe złoto.

48% poniżej szczytu i piąty miesiąc spadków z rzędu

Poniedziałkowe notowania sytuują Bitcoina ok. 48% poniżej historycznego maksimum wynoszącego 126 000 USD, ustanowionego 6 października 2025 roku. Trwająca od tego czasu tendencja spadkowa – zainicjowana gwałtownym krachem z 10 października (tzw. „10/10″), podczas którego zlikwidowano pozycje lewarowane o wartości ponad 19 mld USD – przekształciła się w wielomiesięczny trend niedźwiedzi. Luty jest piątym z rzędu miesiącem spadkowym dla Bitcoina, co według analityków stanowi najdłuższą taką serię od pierwszego kwartału 2018 roku.

Odpływ kapitału z amerykańskich spotowych ETF-ów bitcoinowych tylko pogłębia obraz kapitulacji. Od początku 2026 roku z funduszy ETF wypłynęło łącznie ok. 4,5 mld USD, w tym 316 mln USD w samym tygodniu kończącym się 20 lutego. Mimo to całkowite napływy netto od momentu uruchomienia produktów ETF w styczniu 2024 roku wciąż utrzymują się na poziomie ok. 53 mld USD – co oznacza, iż instytucjonalny fundament, choć nadwyrężony, nie został jeszcze złamany.

Łączna kapitalizacja rynku kryptowalut spadła w poniedziałek o 4,2% (ok. 100 mld USD), schodząc do poziomu 2,3 bln USD – wartości, która jeszcze rok temu stanowiła dolną granicę wsparcia strukturalnego. Altcoiny traciły jeszcze więcej niż Bitcoin: Solana spadła o 9,1% (do ok. 77 USD), token HYPE platformy Hyperliquid o 9,8%, a Zcash o 8,2%

60 000 USD jako następna linia obrony

Utrata poziomu 65 000 USD, traktowanego przez analityków technicznych jako najważniejsze wsparcie psychologiczne i techniczne, przesuwa uwagę rynku na okolicę 60 000 USD – poziom, do którego Bitcoin zbliżył się już 6 lutego (dno na 60 062 USD). Strefa popytu zidentyfikowana przez Glassnode w przedziale 60 000–69 000 USD, ukształtowana przez akumulację z 2024 roku, stanowi ostatni wyraźny pas obrony przed głębszą korektą.

Paradoksalnie, ekstremalnie niskie odczyty indeksu Fear & Greed historycznie korelowały z krótkoterminowymi dołkami cenowymi. Kontrarianistyczni inwestorzy mogą w tym widzieć okazję, ale – jak zaznaczają analitycy – potwierdzenie odbicia wymaga stabilizacji danych on-chain, powrotu napływów do ETF-ów i przede wszystkim rozstrzygnięcia makroekonomicznego tła. Dopóki chaos celny w USA nie przybierze bardziej przewidywalnej formy, a Rezerwa Federalna nie wyśle jednoznacznych sygnałów dotyczących stóp procentowych, rynek kryptowalut pozostanie zakładnikiem zmienności, którą sam tak chętnie kiedyś generował – a teraz jedynie boleśnie absorbuje.

Źródła: Glassnode, CoinDesk, Forbes

Idź do oryginalnego materiału