Analiza zachowania ceny bitcoina w ostatnich tygodniach może prowadzić do wniosku, iż rynek znajduje się w fazie przegrupowania sił mimo, iż na wykresie nic interesującego się nie dzieje, a mnóstwo detalicznych uczestników rynku już traci do tego cierpliwość.
Choć cena od końca listopada pozostaje w paśmie konsolidacji między 85 000 a 97 000 dolarów to fundamenty tego ruchu wydają się ewoluować w kierunku scenariusza wzrostowego (jeśli żaden czarny łabędź nie przyleci w lutym).
Kluczowym czynnikiem jest tutaj wznowiony popyt ze strony funduszy hedgingowych realizujących strategię basis trade. W pierwszej połowie stycznia podmioty te nabyły ponad 11 tysięcy bitcoinów i wchłonęły tym samym podaż płynącą od inwestorów detalicznych wyprzedających jednostki funduszy ETF. Można przypuszczać, iż tak silna akumulacja spotowa, pełniąca rolę paliwa dla przyszłych ruchów, w połączeniu z wygasaniem styczniowych serii opcji, stworzy w lutym potencjalnie warunki do dynamicznej zmiany charakterystyki rynku ze stabilizującej na trendową.
Tanie opcje i kompresja zmienności
Obecna struktura rynku instrumentów pochodnych, w szczególności opcji, prezentuje się niezwykle ciekawie dla inwestorów poszukujących ekspozycji na wzrost zmienności. Wskaźniki wyceny opcji osiągnęły poziomy niespotykane od dłuższego czasu. IV Rank dla funduszu IBIT wynosi zaledwie 18, a indeks zmienności DVOL spadł z 44 punktów na początku stycznia do obecnych 38 punktów. Dodatkowo wskaźnik VRP zanurkował z poziomu dodatnich 20 procent do niemal minus 4 procent. Taka sytuacja może być interpretowana jako skrajne niedowartościowanie potencjału ruchu.
Niskie premie opcyjne stwarzają idealne środowisko do taniego zajmowania długich pozycji w opcjach call, a nie ponownego wystawiania masowo opcji call w strategii covered call. Wzrost aktywności po stronie kupna tanich opcji call mógłby zmusić dealerów do zmiany pozycjonowania i agresywnego zabezpieczania się poprzez kupno instrumentu bazowego.
Fundamenty pod wybicie z konsolidacji
Istniejące bariery opcyjne na funduszu IBIT, z put wall na poziomie 50 dolarów (około 87 500 dolarów spot) oraz na giełdzie Deribit przy 85 tysiącach dolarów, sprawdziły się jako solidna podłoga cenowa w styczni (przynajmniej do 23 stycznia). w tej chwili dealerzy posiadający długą gammę działają stabilizująco, kupując spadki i sprzedając wzrosty w pobliżu call wall na poziomie 55 dolarów (około 96 200 dolarów spot).
Wydaje się jednak prawdopodobne, iż w obliczu stałego popytu generowanego przez basis trade, ta równowaga może zostać zachwiana na korzyść byków. jeżeli rynek zacznie wyceniać lutowy optymizm, a cena spot, pchana zakupami funduszy, sforsuje strefę call wall, dealerzy przestaną tłumić zmienność, a zaczną gonić uciekający rynek.
W takim scenariuszu obecny gorset oznaczony poziomami 100 tysięcy dolarów na Deribit i 60 dolarów na IBIT może stać się jedynie przystankiem, a nie sufitem, otwierając drogę do nowego impulsu wzrostowego.
Wszystko to może mieć miejsce z punktu widzenia funkcjonowania rynku „od środka” przy kluczowym założeniu, iż nie pojawi się żaden inny czynnik psujący globalnie atmosferę na rynkach i tworzący szeroki risk-off. Żadna mechanika rynku czy płynność nie zadziała, gdyby inwestorzy zaczęliby się ponownie nagle czegoś bać. To trzeba jasno podkreślić.

11 godzin temu