W przemyśle maszyny to serce biznesu. Większość z nich, od obrabiarek CNC po całe linie technologiczne, pracuje w oparciu o leasing. Model wygodny i efektywny podatkowo, dopóki gospodarka kręci się w przewidywalnym rytmie.

Fot. iStock
Z artykułu dowiesz się:
- kto ponosi ryzyko utraty sprzętu leasingowego w wyniku działań wojennych,
- dlaczego standardowe ubezpieczenie może nie chronić przedsiębiorcy w sytuacjach nadzwyczajnych,
- jak zabezpieczyć umowę leasingową, aby ograniczyć skutki finansowe kryzysu
Co się dzieje, gdy stabilność pryska?
Co, jeżeli sprzęt wart miliony zostanie zniszczony w wyniku działań wojennych, sabotażu albo zarekwirowany przez wojsko? Do niedawna myśleliśmy, iż to mało prawdopodobne, odległe dla Polski tematy. Niestety, obecna sytuacja geopolityczna zmusza nas do zadania pytania, które jeszcze kilka lat temu wydawało się czystą teorią:
Kto zapłaci za leasing, jeżeli sprzęt zostanie zniszczony w wyniku działań wojennych, sabotażu lub zostanie zarekwirowany przez państwo?
Zgodnie z art. 7091-70918 Kodeksu cywilnego leasing polega na tym, iż finansujący nabywa rzecz i oddaje ją korzystającemu do używania, a korzystający uiszcza wynagrodzenie w ratach. Istnieją dwa rodzaje leasingu: finansowe (spłacasz raty obejmujące część kapitałową ‒ wartość maszyny ‒ i odsetkową – to model najbliższy własności) oraz operacyjny (umowa trwa krócej niż okres gospodarczej użyteczności maszyny, po jej zakończeniu możesz wykupić sprzęt lub go zwrócić).
Istotne jest jednak to, co dzieje się w sytuacjach ekstremalnych. Wielu przedsiębiorców zakłada, iż skoro nie są właścicielami maszyny, to w razie jej zniszczenia przez „siłę wyższą” (np. ostrzał lotniczy czy konfiskata) problem znika wraz ze sprzętem. Nic bardziej mylnego.
Jeżeli rzecz zostanie utracona z przyczyn, za które finansujący nie odpowiada, umowa co prawda wygasa, ale:
- finansujący może żądać od Ciebie natychmiastowej zapłaty wszystkich pozostałych rat,
- kwota ta jest jedynie pomniejszona o korzyści, jakie leasingodawca uzyskał (np. z ubezpieczenia – o ile ono zadziała).
W praktyce leasingobiorca przyjmuje na siebie ryzyko zbliżone do kupna na raty. Jesteś właścicielem sprzętu i to Ty mierzysz się z konsekwencjami jego utraty.
Dlaczego ubezpieczenie to często za mało?
Wielu przedsiębiorców żyje w przeświadczeniu: „Mam ubezpieczenie, jestem kryty”. Uważaj, bo to najgroźniejszy mit w biznesie.
Standardowo umowa nakłada na Ciebie obowiązek zawarcia polisy majątkowej. Jednak większość polis zawiera klauzule wyłączające odpowiedzialność za szkody powstałe w wyniku działań wojennych, stanu wojennego czy sabotażu. To pułapka ubezpieczeniowa. W efekcie powstaje niebezpieczna luka, przez którą tracisz sprzęt, nie dostajesz odszkodowania, a jednocześnie pozostajesz zobowiązany do spłaty rat. Taka sytuacja może doprowadzić firmę do niewypłacalności.
Efekt? Maszyna zostaje zniszczona w wyniku działań zbrojnych, ubezpieczyciel odmawia wypłaty, a leasingodawca puka do Twoich drzwi po resztę pieniędzy. To scenariusz, który może doprowadzić do nagłej utraty płynności, a choćby upadłości firmy.
Jak nie zostać z długiem bez sprzętu?
Jako prawnicy zajmujący się przemysłem widzimy jedno rozwiązanie – umowę trzeba „uzbroić” w czasie pokoju. Prawo daje Ci narzędzia, by opisaną w akapicie powyżej nierównowagę naprawić, zanim pojawi się problem.
Mało kto wie, iż do leasingu stosuje się odpowiednio przepisy o najmie oraz sprzedaży na raty (art. 70917k.c.):
- obniżenie świadczeń – jeżeli wady mienia lub sytuacja zewnętrzna ograniczają korzystanie z maszyny, możesz żądać obniżenia opłat,
- zwrot rzeczy – przy zakończeniu umowy masz obowiązek zwrócić sprzęt w stanie niepogorszonym, ale nie odpowiadasz za zużycie wynikające z prawidłowego używania,
- siła wyższa – zdarzenia wojenne mogą być kwalifikowane jako siła wyższa. Dobrze skonstruowana umowa powinna przewidywać zawieszenie płatności w takim okresie, a nie tylko automatyczne wygaśnięcie kontraktu z obowiązkiem spłaty.
Siła wyższa jako narzędzie negocjacyjne
Wojna, ostrzały lotnicze czy konfiskata wojskowa to klasyczne przypadki siły wyższej. W doktrynie prawa podkreśla się, iż skutki takich zdarzeń nie powinny obciążać wyłącznie Ciebie.
Jeśli Twoja umowa jest dobrze skonstruowana, klauzula siły wyższej staje się podstawą do renegocjacji. Możesz dzięki niej czasowo ograniczyć swoje obowiązki, o ile sytuacja uniemożliwia Ci korzystanie ze sprzętu zgodnie z jego przeznaczeniem.
Jak „uzbroić” leasing?
Właściwe uregulowanie kontraktu w czasie pokoju to jedyny sposób, by uniknąć nagromadzenia zobowiązań w czasie kryzysu. Twoja umowa powinna przewidywać:
- zawieszenie rat – możliwość wstrzymania płatności w okresie, gdy siła wyższa uniemożliwia pracę.
- procedury kryzysowe – jasne zasady postępowania po uszkodzeniu sprzętu w wyniku działań zbrojnych.
- plan odbudowy – określenie, jak obie strony zaangażują się w zabezpieczenie mienia i jego ewentualną rekompensatę po ustaniu zagrożenia.
Odpowiednia umowa to konieczność
Współczesny leasing to coś więcej niż finansowanie. To zarządzanie ryzykiem, o którym nikt nie chce myśleć, dopóki nie jest za późno. Ubezpieczenie jest niezbędne, ale w sytuacjach nadzwyczajnych – niewystarczające. Odpowiednio skonstruowana umowa to nie tylko „papiery”, ale przede wszystkim tarcza dla płynności finansowej Twojej firmy.
Warto przejrzeć swoje umowy leasingowe pod kątem scenariuszy kryzysowych. Lepiej skorygować jeden zapis dziś, niż walczyć o przetrwanie firmy jutro. Pamiętaj, tradycyjny model leasingu nie zawsze chroni Cię w warunkach kryzysowych, a ekspercka analiza zapisów umowy to dziś konieczność, a nie luksus.
radca prawny Marta Kosowicz
aplikant radcowski Róża Zych
Kancelaria Radców Prawnych
Tomasz Czapczyński
Może Cię również zainteresować: Import cementu w Polsce: Branża traci przewagę konkurencyjną









