System monitorowania dzikiej zwierzyny w Polsce może nie nadążać za rzeczywistością. Krajowa Rada Izb Rolniczych zwróciła się do minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski o pilną zmianę formularza inwentaryzacji zwierząt, wykorzystywanego przez dzierżawców i zarządców obwodów łowieckich.
Brakuje danych, rosną problemy. KRIR chce zmian w liczeniu dzikich zwierzątZdaniem samorządu rolniczego obecny druk nie pozwala na rzetelną ocenę liczebności części gatunków, które coraz mocniej wpływają zarówno na środowisko, jak i na codzienne funkcjonowanie gospodarstw rolnych.
Niepełny obraz populacji to realny problem
Obowiązujący system ewidencji skupia się na wybranych gatunkach, pomijając te, których znaczenie w ostatnich latach wyraźnie wzrosło. W efekcie:
- brakuje spójnych danych na poziomie kraju,
- informacje są rozproszone i trudne do porównania,
- administracja działa w oparciu o niepełny obraz sytuacji.
To z kolei przekłada się na ograniczoną skuteczność decyzji dotyczących zarządzania populacjami dzikich zwierząt.
KRIR wskazuje konkretne gatunki
W swoim wystąpieniu KRIR jasno wskazuje, które zwierzęta powinny zostać uwzględnione w formularzu inwentaryzacyjnym. Chodzi przede wszystkim o gatunki:
- wilk,
- bóbr,
- szakal złocisty,
- szop pracz,
- norka amerykańska.
To zarówno gatunki chronione, jak i inwazyjne, których populacje:
- dynamicznie rosną,
- coraz częściej wchodzą w konflikt z rolnictwem,
- mają istotny wpływ na ekosystemy.
Rolnicy bez danych, system bez kontroli
Brak obowiązkowej i jednolitej ewidencji tych gatunków powoduje, że:
- trudno oszacować skalę szkód w uprawach i gospodarstwach,
- brakuje podstaw do wprowadzania adekwatnych rekompensat,
- decyzje dotyczące ochrony lub redukcji populacji są opóźnione lub nietrafione.
Z punktu widzenia rolników to sytuacja szczególnie problematyczna. Szkody powodowane przez bobry, drapieżniki czy gatunki inwazyjne rosną, a system nie dostarcza narzędzi do ich realnej oceny.
Jednolity system to podstawa zarządzania
KRIR podkreśla, iż zmiana formularza to nie tylko kwestia techniczna, ale element szerszej polityki zarządzania przyrodą.
Uzupełnienie inwentaryzacji o brakujące gatunki pozwoliłoby:
- uzyskać wiarygodne i porównywalne dane w skali kraju,
- lepiej planować działania ochronne i regulacyjne,
- stworzyć podstawy do racjonalnej gospodarki łowieckiej i środowiskowej.
Stawka: równowaga między przyrodą a rolnictwem
W tle tej dyskusji jest fundamentalne pytanie: jak pogodzić ochronę przyrody z bezpieczeństwem produkcji rolnej. Bez rzetelnych danych nie da się prowadzić skutecznej polityki – ani chronić gatunków, ani ograniczać szkód.
Dlatego propozycja KRIR wpisuje się w szerszy trend: przechodzenia od szacunków i fragmentarycznych informacji do systemowego zarządzania populacjami dzikich zwierząt.
Decyzja należy do resortu klimatu
Apel trafił już do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. jeżeli postulaty zostaną uwzględnione, Polska może zyskać bardziej nowoczesny i wiarygodny system monitorowania dzikiej fauny.
Jeśli nie – rolnicy przez cały czas będą działać w warunkach niepewności, a skala problemów może rosnąć szybciej niż możliwości ich kontrolowania.

2 godzin temu




![29 zł za byka i koniec podwyżek? Sprawdzamy aktualne ceny bydła w Polsce [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/03/579661.webp)

![Ile dziś kosztuje hektar najlepszej ziemi rolnej w Polsce? [CENY ZIEMI]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/03/559862.webp)







