Były agent CBA miał pracować dla szefa Zondacrypto. Szczegóły dziennikarskiego śledztwa

6 godzin temu

Sprawa fundacji Frontline

W opublikowanym w poniedziałek materiale dziennikarze TVN24 i Onetu napisali, iż prowadzone śledztwo ma ujawniać nowe informacje dotyczące fundacji Frontline, założonej przez Artura Chodzińskiego wspólnie z byłymi szefami służb specjalnych.

Z ustaleń mediów wynika, iż Chodziński trafił do CBA w 2006 roku, wcześniej współpracując m.in. z „Gazetą Wyborczą” i „Pulsem Biznesu”. Według autorów publikacji gwałtownie stał się jednym z najbliższych współpracowników ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego we wrocławskiej delegaturze biura. Miał również uczestniczyć w działaniach związanych z tzw. aferą podsłuchową, która odegrała istotną rolę w upadku rządu koalicji PO–PSL sprawującej władzę w latach 2007–2015.

W 2015 roku Artur Chodziński został zwolniony ze służby przez ówczesnego szefa CBA Pawła Wojtunika. Powodem miało być — jak podają dziennikarze — przekazywanie materiałów służbowych dziennikarzom związanym z PiS. Po powrocie Prawa i Sprawiedliwości do władzy ponownie trafił do CBA i miał odzyskać pozycję jednego z najbliższych współpracowników nowego szefa biura Ernesta Bejdy, blisko związanego z Mariuszem Kamińskim.

Pod koniec 2024 roku Chodziński, wspólnie z gen. Maciejem Materką — byłym szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego — oraz Norbertem Lobą, byłym wiceszefem ABW, powołał fundację Frontline Foundation.

Prywatna korespondencja

Jak informują TVN24 i Onet, kilka tygodni temu do redakcji dotarły informacje o poważnym konflikcie, który miał wybuchnąć wewnątrz organizacji. Według ustaleń dziennikarzy spór doprowadził ostatecznie do rozstania Chodzińskiego z pozostałymi współtwórcami fundacji. Źródłem konfliktu w fundacji Frontline miała być działalność biznesowa Artura Chodzińskiego, a konkretnie jego domniemana kooperacja z Przemysławem Kralem.

Dziennikarze twierdzą, iż dotarli do korespondencji, z której miało wynikać, iż Chodziński przez kilka miesięcy wykonywał pracę dla Krala — nie bezpośrednio na rzecz Zondacrypto ani w sprawach związanych z kryptowalutami. Według tych ustaleń miał zajmować się analizą prywatnych postępowań cywilnych i karnych dotyczących przedsiębiorcy. W tle miały pojawić się znaczne wynagrodzenie oraz deklaracja pomocy w leczeniu członka rodziny Chodzińskiego we francuskiej klinice.

Media podają, iż ujawnienie informacji o tej współpracy wywołało zdecydowaną reakcję władz fundacji Frontline. W konsekwencji Chodziński miał zrezygnować z miejsca w radzie fundacji.

Sam zainteresowany, pytany przez dziennikarzy o sprawę, odmówił rozmowy. Oświadczył jedynie, iż nigdy nie pracował dla Przemysława Krala, natomiast z rady Frontline odszedł dlatego, iż chciał otrzymywać wynagrodzenie za działalność w fundacji, czego — jak zaznaczył — nie przewidywał statut organizacji.

Śledztwo w sprawie Zondacrypto

17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach rozpoczęła śledztwo dotyczące możliwego oszustwa na szkodę klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz potencjalnego prania pieniędzy.

Postępowanie wszczęto po zgłoszeniach składanych przez osoby, które miały problemy z wypłatą środków przechowywanych na platformie w formie kryptowalut. Już na początku kwietnia media informowały, iż największa polska giełda kryptowalut może zmagać się z poważnymi problemami z płynnością finansową.

Idź do oryginalnego materiału