Cena diesla rolniczego stała się centralnym punktem politycznych obietnic wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Podczas spotkania z rolnikami lider PSL zadeklarował, iż będzie zabiegał o dodatkową złotówkę dopłaty do każdego litra paliwa. Deklaracja ta, zakładająca dołożenie 100 groszy do obecnego systemu (1,47 zł zwrotu akcyzy + 30 gr dopłaty do paliwa kukurydzianego/gazowego), spotkała się z żywiołową reakcją i oklaskami zgromadzonych. Jednak chłodna analiza faktów pokazuje, iż mimo interwencji państwa, rzeczywista cena diesla w hurcie drastycznie wzrosła, a obietnice mogą zderzyć się z brutalną rzeczywistością finansów publicznych.
Cena diesla w hurcie: Diesel droższy o 2 złote niż w lutym
Choć rządowy pakiet CPN wprowadził ceny maksymalne na stacjach, rolnicy odczuli podwyżki z pełną siłą, choć w różny sposób zależnie od formy rozliczania podatków:
- Gospodarstwa na ryczałcie: choćby przy uwzględnieniu osłon i niższych stawek VAT na pylonach, obecna cena diesla jest o około 2 złote wyższa niż jeszcze w lutym. Oznacza to, iż zapowiadana „dodatkowa złotówka” wsparcia w najlepszym przypadku pokryje zaledwie połowę wzrostu kosztów, jaki nastąpił w ciągu ostatnich tygodni.
- Gospodarstwa na VAT: Dla rolników będących czynnymi podatnikami VAT sytuacja pozostało trudniejsza. Obniżki podatku VAT są dla nich neutralne (i tak go odliczają) – ich jedynym realnym zyskiem był spadek akcyzy. Problem w tym, iż ta oszczędność została już w całości zniwelowana przez podwyżki cen u hurtowników. W efekcie rolnik na VAT płaci za paliwo netto znacznie więcej niż na początku roku, a obietnice „taniego paliwa na stacji” nie przekładają się na jego wynik finansowy.
Mechanizm „Hurt Orlen Minus” i usztywnienie rynku
W obrocie hurtowym obowiązuje zasada: cena hurtowa Orlenu minus wynegocjowany upust. Jednak przy obecnym uszczelnieniu rynku detalicznego przez program CPN, przestrzeń do negocjacji w hurcie uległa zawężeniu. Marże hurtowe pośredników pozostają wysokie, a rolnik kupujący paliwo do własnych zbiorników staje przed ścianą kosztów netto, których nie da się zniwelować bez bezpośredniej interwencji w bazową cenę paliwa lub zwiększenia zwrotów bezpośrednich.
Czy to się uda? Budżetowa ściana
Kosiniak-Kamysz zebrał oklaski, bo wieś po miesiącach strat w produkcji zbóż potrzebuje konkretnego wsparcia, ale realizacja tej deklaracji stoi pod znakiem zapytania. Państwo już teraz inkasuje mniejsze wpływy z podatków paliwowych (akcyza, VAT), a budżet jest niezwykle napięty. Znalezienie dodatkowych miliardów na dopłaty „do litra” wymagałoby zgody Ministerstwa Finansów, która w obliczu konieczności finansowania zbrojeń i innych tarcz osłonowych nie jest oczywista.
Istnieje realne ryzyko, iż zabiegi lidera PSL zakończą się na deklaracjach, a rolnicy zostaną z rachunkami, w których wysoka cena diesla przy braku opłacalności produkcji roślinnej będzie nie do udźwignięcia.
Wnioski: Pieniądze bezpośrednio na konto?
Środowiska rolnicze podkreślają, iż tylko bezpośrednia dopłata do litra, wypłacana na konto gospodarstwa (podobnie jak zwrot akcyzy), daje gwarancję, iż pomoc nie zostanie „wchłonięta” przez skomplikowane mechanizmy hurtowe Orlenu czy marże pośredników. Przy obecnej dynamice rynku i braku rentowności w uprawie zbóż, branża domaga się wsparcia na poziomie choćby 3 zł do litra netto. Bez radykalnych kroków cena diesla przez cały czas będzie czynnikiem, który wyznacza drogę do bankructwa wielu polskich gospodarstw.

2 godzin temu


![Ceny świń w dół. Sprawdź, ile zakłady płacą za tuczniki [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/04/01/h_795568_1280.webp)










