Cena pszenicy: W co grają spekulanci?

2 godzin temu
Zdjęcie: Cena pszenicy


Cena pszenicy zależy w dużej mierze od zachowania kapitału spekulacyjnego na największym rynku na świecie jakim jest giełda w Chicago. Ostatnie dni na światowych giełdach to prawdziwy pokaz siły dwóch przeciwstawnych biegunów: potężnego ssania popytowego na zboża i soję z USA oraz rekordowej podaży pszenicy z Argentyny i Australii. Spekulanci w Chicago, po piątkowym „szoku eksportowym”, w poniedziałek (26.01) zostali zmuszeni do rewizji planów. Wszystko przez poprawę pogody i rajd eurodolara, który dla Europy staje się ciężarem nie do uniesienia.

Eksportowy nokaut w USA

Rynek wciąż żyje sensacyjnymi danymi USDA z ubiegłego piątku. Tygodniowa sprzedaż kukurydzy z USA osiągnęła niebotyczny poziom 4,01 mln ton. To wynik historyczny, który w połączeniu z 2,45 mln ton soi pokazał, iż globalny popyt na amerykańskie ziarno jest znacznie większy, niż zakładano. Te dane, wsparte obawami o pogodę w USA i Rosji, doprowadziły w piątek do panicznego odkupywania kontraktów przez fundusze, co wybiło ceny gwałtownie w górę na zamknięciu tygodnia.

Ryzykowna gra funduszy: 15 milionów ton „na krótko”

Skala spekulacyjnego ataku na ceny jest największa od miesięcy. Fundusze zarządzające pieniędzmi (Managed Money) posiadają w Chicago pozycję krótką netto w pszenicy SRW na poziomie aż -110 700 kontraktów. To najwyższy poziom zaangażowania po stronie spadkowej od maja 2025 roku. Przekładając to na tony: spekulanci „sprzedali” na papierze ponad 15 milionów ton pszenicy, której fizycznie nie posiadają.

Dlaczego wywołuje to taką zmienność? Spekulanci, podobnie jak wszyscy uczestnicy giełdy, codziennie rozliczają zyski i straty ze swoich pozycji względem ceny zamknięcia. W konsekwencji ich depozyty zabezpieczające rosną lub topnieją w czasie rzeczywistym. Gdy w piątek cena ruszyła w górę, fundusze poczuły topniejące depozyty i musiały ratować się odkupywaniem kontraktów, co jeszcze bardziej podbiło kurs.

Poniedziałkowy powrót do rzeczywistości

Jednak poniedziałkowa sesja (26.01) ostudziła głowy byków (grający na wzrost cen). Choć silniejsze euro teoretycznie wspiera Chicago (słabszy dolar), to za oceanem wygrał spokój pogodowy. Analiza map pokazała, iż śnieżna okrywa w USA uratowała uprawy przed wymarznięciem. Strach wyparował, a fundusze wróciły do odsprzedawania kontraktów, spychając pszenicę SRW o 1,3% w dół (5,22 USD/buszel).

Dodatkowo nad rynkiem wisi rekord z Argentyny. Zbiory pszenicy dobiegają tam końca z wynikiem 27,5 mln ton. To ziarno zalewa porty i przy obecnym kursie dolara jest najtańsze na świecie (ok. 207 USD/t FOB), co stanowi „betonowy sufit” dla wzrostów w Europie.

MATIF: Silne euro jako bariera

Dla europejskiego rolnika sytuacja jest trudna. Kurs EUR/USD na poziomie 1,188 (najwyżej od ponad 4 lat) sprawia, iż unijna pszenica staje się za droga dla importerów. W efekcie MATIF musiał w poniedziałek oddać zyski, spadając poniżej 190,00 EUR/t, by desperacko szukać konkurencyjności wobec taniejącej oferty globalnej. Przy okazji wzrostów na eurodolarze rekordy siły bije też złoty, zwłaszcza do USD, który spadł do 3,54 zł i był w poniedziałek najtańszy od 2018 roku.

Idź do oryginalnego materiału