We wtorek cena srebra spadła poniżej 53 USD za uncję. Notowania XAG/USD zjechały w okolice 52,8 USD, czyli o ponad 2% w ciągu dnia. To najniższy poziom od prawie roku. W ciągu miesiąca metal stracił prawie 13%. W porównaniu ze styczniowym szczytem na poziomie około 121,6 USD srebro jest tańsze o mniej więcej 56%, czyli straciło ponad połowę wartości w niecałe dziewięć miesięcy.
Spadki realizowane są od kilku tygodni. W piątek srebro po raz pierwszy w tym roku zamknęło sesję poniżej 54 USD. Kontrakty terminowe na Comex już w czwartek straciły 4,6% i zakończyły dzień najniżej od listopada 2025 roku.
Ropa, inflacja i Fed
Główna przyczyna to rynek ropy. Brent doszedł w ubiegłym tygodniu do najwyższego poziomu od ponad pięciu miesięcy po atakach jemeńskich Huti na Arabię Saudyjską. Droższa energia podsyca obawy o inflację, a to oznacza dłużej utrzymane wysokie stopy procentowe. Srebro i złoto nie przynoszą odsetek, więc w takiej sytuacji tracą na atrakcyjności. Jim Wyckoff z American Gold Exchange mówił Reutersowi:
„Rosnące obawy o inflację oznaczają, iż największe banki centralne nie będą w stanie łagodzić polityki tak szybko, jak by chciały. Wszystko to działa w tej chwili przeciwko bykom na rynku złota i srebra”.
Według Wyckoffa część sprzedaży wynikała też z wezwań do uzupełnienia depozytów po przecenie spółek technologicznych. Inwestorzy sprzedawali metale, żeby zdobyć gotówkę.
We wtorek w USA rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie Rezerwy Federalnej. Rynek prawie nie spodziewa się zmiany stóp. Kontrakty na stopy procentowe wyceniają podwyżkę w tym tygodniu na około 11%, ale ruch w grudniu już na około 82%. Dolar utrzymuje się w pobliżu najwyższego poziomu od tygodnia, co dodatkowo obciąża metale wyceniane w amerykańskiej walucie. Inwestorzy czekają też na czwartkowe dane PCE, czyli ulubioną miarę inflacji Fed.
Srebro traci więcej niż złoto
Złoto także jest pod presją. W piątek po raz pierwszy od połowy lipca spadło poniżej 4000 USD za uncję, a cały tydzień zakończyło stratą 4%, najgorszą od czterech miesięcy. We wtorek kosztowało około 4005 USD. Srebro spada jednak szybciej. Ma mniejszy udział popytu inwestycyjnego i większy przemysłowego, więc mocniej reaguje na zmiany oczekiwań co do stóp i koniunktury. Stosunek ceny złota do srebra wzrósł do około 76, podczas gdy na początku października wynosił około 69.
Spekulanci gwałtownie wycofują się z rynku. Według danych CFTC na 20 października długie pozycje spekulacyjne stanowiły 17,4% otwartych kontraktów. To 7. percentyl z ostatnich 60 tygodni, podczas gdy w połowie września było to 73. Fundusze hedgingowe i fundusze typu CTA w trzech tygodniach do 13 października sprzedały kontrakty na srebro o wartości 2,2 mld USD. Pojawia się też argument kontrariański: skoro większość spekulacyjnych pozycji już zamknięto, przymusowa wyprzedaż może mieć kilka paliwa na dalsze spadki.
Nie pomaga też fizyczny popyt. Indie, największy konsument srebra na świecie, wydały pozwolenia na import około 6,5 tys. ton metalu w ciągu sześciu miesięcy. Mimo trwającego sezonu świątecznego kupujący zostają z boku, a premia na lokalnym rynku spadła z 2,5 USD do 45 centów za uncję.
Gdzie szukać dna?
Analitycy techniczni najczęściej wskazują strefę 52-55 USD jako ostatnie ważne wsparcie. jeżeli cena spadnie poniżej 52 USD, otworzy się droga w okolice 45 USD, a choćby niżej. Mike McGlone z Bloomberg Intelligence jest sceptyczny od styczniowego szczytu. W rozmowie z Kitco uznał, iż pierwsze solidne wsparcie leży w okolicach 50 USD:
„Zakładamy, iż kac po hossie na srebrze może być równie długotrwały jak po poprzednich ekstremach”.
Według McGlone’a srebro może przez lata utrzymywać się w przedziale 50-84 USD. Średnia z 10 lat, do której ceny często wracają, wynosi około 31 USD. Banki są mniej pesymistyczne. J.P. Morgan prognozuje średnio 63 USD za uncję w IV kwartale.
W najbliższych dniach o kierunku zdecydują ton środowego komunikatu Fed, dane PCE i ceny ropy.

5 godzin temu





