Ceny pelletu eksplodowały! Czy to zmowa cenowa?

9 godzin temu

Nie w kopalniach, nie w gazie – ale w workach z pelletem rozgrywa się dziś cicha batalia o koszty ogrzewania tysięcy domów. W środku zimy wielu właścicieli kotłów na biomasę zderzyło się z rzeczywistością: cena tony przekracza 2500 zł, a w niektórych ofertach dochodzi do 3000 zł. Jeszcze dwa lata temu było to 1300–1400 zł.

Ceny pelletu eksplodowały! Czy to zmowa cenowa?

Co więcej, problemem nie jest wyłącznie cena. W wielu regionach pellet bywa racjonowany, a klienci kupują po 10–20 worków, by „starczyło dla wszystkich”.

Boom na pellet miał swoje konsekwencje

Kotły na pellet stały się w ostatnich latach jednym z głównych wyborów w programie „Czyste Powietrze”. Po wycofaniu możliwości finansowania kotłów gazowych w 2025 roku, przewaga urządzeń na biomasę była wyraźna. Z około 50 tys. dofinansowanych źródeł ciepła aż trzy czwarte stanowiły właśnie piece pelletowe.

Efekt? Skokowy wzrost popytu. System zachęt zadziałał gwałtownie – szybciej niż łańcuchy dostaw paliwa.

W teorii pellet miał być stabilnym, lokalnym i stosunkowo tanim rozwiązaniem. W praktyce zimowa fala mrozów obnażyła kruchość rynku.

Drewno dla przemysłu, trociny dla energetyki

Sytuację dodatkowo skomplikowały zmiany regulacyjne. Zakaz spalania pełnowartościowego drewna w energetyce miał chronić surowiec dla przemysłu meblarskiego i drzewnego. Elektrownie i elektrociepłownie musiały więc sięgnąć po drobne odpady drzewne – te same, z których produkuje się pellet.

Biomasa uznawana przez UE za odnawialne źródło energii nie obciąża zakładów kosztami uprawnień do emisji CO₂ (EU ETS). To sprawiło, iż stała się atrakcyjna dla dużych odbiorców.

W efekcie konkurencja o trociny i zrębki gwałtownie wzrosła. Cena surowca w ciągu roku niemal się podwoiła, co bezpośrednio przełożyło się na koszt pelletu dla gospodarstw domowych.

UOKiK: nie było zmowy, ale ostrzeżenia były

Gdy ceny zaczęły szybować, pojawiły się sugestie o możliwej zmowie cenowej. Sprawę zbadał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie stwierdzono nieprawidłowości.

Jednocześnie kontrolerzy wskazali, iż administracja miała świadomość ryzyka. W raporcie resortu klimatu z lipca 2025 r. zapisano, iż zwiększanie zużycia biomasy drzewnej może doprowadzić do wzrostu cen i uzależnienia od importu.

Wprost podkreślono, iż rosnące spalanie biomasy przez energetykę zawodową podbije popyt – a tym samym ceny dla odbiorców indywidualnych.

Ostrzeżenie było. Rynek jednak rozpędził się szybciej niż reakcja systemu.

Składy opału dzielą na worki

W wielu miejscach kraju pellet sprzedawany jest z limitami. Sprzedawcy mówią wprost: dostawy są, ale mniejsze i droższe. Zapas, który w łagodnych zimach wystarczał do kwietnia, w tym roku zniknął już w styczniu.

Właściciele kotłów podkreślają, iż spalanie przy temperaturach rzędu –15°C wzrosło choćby dwukrotnie w porównaniu do zim „na plus pięć”.

Alternatywy? Rolnicy wskazują na zboże

Na rynku zaczynają pojawiać się alternatywne pomysły. Rolnicy przypominają, iż zboże i kukurydza mają wysoką wartość opałową, a przy obecnych cenach – 700–750 zł za tonę – są znacznie tańsze od pelletu.

Problem w tym, iż nie każdy kocioł jest przystosowany do takiego paliwa, a zmiana technologii to kolejne koszty.

Transformacja bez zabezpieczenia podaży?

Debata wokół pelletu odsłoniła szerszy problem. Programy wsparcia skłoniły tysiące rodzin do inwestycji w nowe źródła ciepła, ale nie zapewniły równolegle stabilnych dostaw paliwa.

Dziś część użytkowników czuje się zaskoczona. Z jednej strony rosną ceny, z drugiej – węgiel kosztuje 1200–1600 zł za tonę, czyli w wielu przypadkach mniej niż pellet.

Rząd zapowiada, iż będzie monitorować sytuację i w razie potrzeby interweniować. Pojawia się też temat zwiększonego importu – m.in. z Ukrainy czy państw Europy Zachodniej.

Jednak podstawowe pytanie pozostaje otwarte: czy transformacja energetyczna została zaplanowana w pełnym łańcuchu – od dopłat, przez produkcję urządzeń, po dostępność paliwa?

Niższe rachunki za gaz! Nowa taryfa już zatwierdzona

Tegoroczna zima pokazała, iż choćby ekologiczne rozwiązanie może stać się kosztownym wyzwaniem, jeżeli popyt wyprzedzi podaż.

Idź do oryginalnego materiału