Rynek trzody chlewnej nie dostał w maju impulsu, na który liczyli producenci. Początek sezonu grillowego zwykle poprawia nastroje w branży, bo rośnie zapotrzebowanie na mięso wieprzowe. Tym razem efekt jest słaby. Podaż surowca pozostaje wysoka, import mocno ciąży na krajowym rynku, a ceny skupu w Polsce przez cały czas idą w dół.
Ceny trzody chlewnej wciąż spadają. Sezon grillowy nie pomógłSytuacja jest tym trudniejsza, iż przy obecnych stawkach coraz więcej gospodarstw mówi nie o niższej marży, ale o braku opłacalności produkcji. Tempo spadków zaczyna hamować, jednak na razie nie widać wyraźnego sygnału, iż rynek trwale odbija.
Niemcy stabilnie, Polska dalej słabnie
Na rynku unijnym widać zatrzymanie wcześniejszej tendencji spadkowej. Najważniejszy punkt odniesienia dla producentów, czyli niemieckie notowania VEZG, utrzymuje się na poziomie 1,60 euro/kg. To oznacza brak dalszej korekty w Niemczech i pewną stabilizację w głównym centrum cenowym UE.
Inaczej wygląda sytuacja w Polsce. Na krajowym rynku przez cały czas utrzymuje się trend spadkowy, choć jego dynamika jest mniejsza niż wcześniej. Aktualne ceny skupu kształtują się na poziomie około 5,80–6,25 zł/kg w klasie E.
Tygodniowe obniżki wynoszą od 5 do 40 groszy/kg, a w ujęciu czterech tygodni spadek sięga około 1 zł/kg. Dla producentów trzody to bardzo mocne uderzenie, szczególnie przy wysokich kosztach pasz, energii, pracy i obsługi zobowiązań.
Produkcja coraz mniej opłacalna
Spadek o około złotówkę na kilogramie w ciągu miesiąca to nie jest kosmetyczna korekta. Przy większej skali produkcji oznacza to poważne pogorszenie wyniku ekonomicznego gospodarstwa.
Jak wskazuje A. Dargiewicz z POLPIG, obecny ruch cenowy jest kontynuacją korekty, która niestety wiąże się z brakiem opłacalności produkcji. To najważniejszy problem dla hodowców: rynek nie tylko obniża ceny, ale robi to w momencie, gdy wiele gospodarstw nie ma już dużych rezerw finansowych.
Dalsze utrzymywanie się takiej sytuacji może prowadzić do ograniczania produkcji, rezygnacji z kolejnych wstawień albo pogłębiania problemów płynnościowych w gospodarstwach.
Presja importu uderza w krajowych producentów
Relacja cenowa między Polską a Niemcami pozostaje niekorzystna dla krajowych producentów. Przy stabilnym poziomie VEZG w Niemczech polski rynek przez cały czas słabnie. To pokazuje, iż na ceny w kraju wpływają nie tylko czynniki unijne, ale także lokalna podaż i import.
Szczególnie mocno wskazywany jest kierunek hiszpański. Tania wieprzowina z importu zwiększa konkurencję na rynku krajowym i ogranicza możliwości podnoszenia stawek dla polskich producentów.
To tworzy trudną sytuację: z jednej strony zakłady mają dostęp do większej ilości surowca, z drugiej strony krajowi hodowcy muszą konkurować cenowo z mięsem sprowadzanym z innych państw UE.
ASF i eksport: więcej mięsa zostaje w Europie
Na sytuację wpływają także ograniczenia eksportowe Unii Europejskiej związane m.in. z ASF. Afrykański pomór świń od lat komplikuje handel z państwami trzecimi, szczególnie na kierunkach azjatyckich.
Gdy eksport poza UE jest ograniczony, część produkcji zostaje na rynku wewnętrznym. To zwiększa podaż we Wspólnocie i nasila konkurencję cenową między państwami członkowskimi.
Efekt jest prosty: o ile więcej mięsa pozostaje w Europie, trudniej o wzrost cen. choćby sezonowy popyt nie wystarcza, jeżeli dostępność surowca jest zbyt duża.
Sezon grillowy nie przyniósł przełomu
Początek sezonu grillowego zwykle poprawia sprzedaż wybranych elementów wieprzowych. W tym roku nie przełożyło się to jednak na wyraźne odbicie cen skupu.
Popyt nie wzrósł na tyle, aby zrównoważyć zwiększoną podaż. Rynek pozostaje więc w fazie schłodzenia. Handel i przetwórstwo mają dostęp do surowca, a to osłabia pozycję negocjacyjną producentów.
Dla hodowców to rozczarowanie, bo sezon letni często był momentem, w którym rynek łapał oddech po słabszych miesiącach. Teraz ten mechanizm działa znacznie słabiej.
USA i Brazylia wzmacniają pozycję na świecie
Presja nie kończy się na rynku europejskim. Na poziomie globalnym swoją pozycję wzmacniają dostawcy z USA i Brazylii. Oferują konkurencyjny surowiec i skutecznie walczą o rynki zbytu, szczególnie tam, gdzie Unia Europejska ma problemy z eksportem.
Dla UE oznacza to trudniejszą walkę o odbiorców poza wspólnym rynkiem. o ile wysyłki, szczególnie do Azji, są słabsze, większa część produkcji pozostaje w Europie. To dodatkowo ogranicza szanse na szybkie odbicie cen.
Rynek hamuje spadki, ale to jeszcze nie odbicie
Najważniejszy wniosek dla producentów jest taki: tempo spadków cen zaczyna maleć, ale to nie oznacza jeszcze trwałego odwrócenia trendu. Rynek przechodzi raczej w fazę ostrożnej stabilizacji po silnej korekcie.
Na razie dominują czynniki podażowe: wysoka dostępność surowca, presja importowa, ograniczenia eksportowe i słabszy od oczekiwań popyt sezonowy. Bez mocniejszego impulsu po stronie sprzedaży trudno będzie o wyraźną poprawę cen.
Dla hodowców trzody chlewnej najbliższe tygodnie będą więc okresem wyczekiwania. Jeżeli podaż nie zacznie się zmniejszać, a popyt nie wzrośnie wyraźniej, ceny mogą pozostać na poziomach, które dla wielu gospodarstw oznaczają produkcję bez realnej opłacalności.

1 godzina temu











