Chcą, żebyś zapłacił za przeglądarkę. Zysk? Mniej funkcji

konto.spidersweb.pl 5 godzin temu

Brak dodatkowych, opcjonalnych usług. Brak profilowania. Brak śledzenia. Brak AI. Nie ma nic poza mechanizmem przeglądania. Wszystko, na czym mogli zarobić, wyłączone. To nowy, płatny Brave.

Brave właśnie zrobił coś, czego w świecie przeglądarek nie widzieliśmy od lat: wprowadził płatną, minimalistyczną wersję swojej aplikacji. Koszt? 59,99 dol. Cel? Dać użytkownikom „czystego” Brave’a – bez AI, bez kryptowalut, bez telemetrii, bez dodatków, które część społeczności i tak wyłączała manualnie.

To ruch odważny, trochę kontrowersyjny, ale też zaskakująco logiczny. Brave Origin – bo tak nazywa się nowa wersja – to odpowiedź na prośby użytkowników, którzy chcieli wspierać rozwój przeglądarki, ale bez korzystania z funkcji generujących przychód, takich jak VPN, portfel kryptowalut czy Brave Rewards.

Minimalizm za 60 dol. Co adekwatnie kupujesz?

Brave Origin

Brave Origin to w praktyce Brave „odchudzony” z kilkunastu elementów, które w ostatnich latach zaczęły rozrastać się wokół podstawowej funkcji przeglądarki. Znika Leo AI, znika VPN, znika portfel Web3, znika Speedreader, znika Tor, znika Wayback Machine, znika News Playlist, znika telemetria i statystyki typu P3A. Wszystko to, co w standardowym Brave można wyłączyć, ale co przez cały czas siedzi w kodzie – tutaj po prostu nie istnieje.

Brave oferuje dwa sposoby korzystania z Origin:

  1. Osobna aplikacja Brave Origin – absolutny minimalizm, zero dodatków, zero możliwości ich przywrócenia.
  2. Płatna aktualizacja w standardowym Brave – te same funkcje są domyślnie wyłączone, ale można je manualnie włączyć w ustawieniach.

To drugie rozwiązanie wydaje się rozsądniejsze dla większości użytkowników – daje kontrolę, nie zamyka drogi powrotu.

A teraz najlepsze: na Linuksie jest za darmo

Tak, dobrze czytasz. Brave Origin kosztuje 59,99 dol… chyba iż korzystasz z Linuksa. Wtedy dostajesz go bez opłat, bo wiele dystrybucji i tak dostarcza Brave’a w wersjach, które już wyłączają część funkcji.

Brave uznał więc, iż nie ma sensu pobierać pieniędzy za coś, co w praktyce już istnieje.

Licencja, aktywacje i prywatność

Licencja Brave Origin obejmuje do 10 instalacji, choć firma zapowiada, iż będzie można zwiększyć limit, jeżeli ktoś faktycznie go wyczerpie. Nie ma tu klasycznego logowania – Brave wykorzystuje Privacy Pass, czyli system ślepych tokenów, dzięki czemu zakup nie jest powiązany z konkretnym kontem ani urządzeniem.

Warto zauważyć, iż Brave nie porzuca darmowej wersji. Ta przez cały czas będzie rozwijana, aktualizowana i w pełni funkcjonalna. Origin to tylko alternatywa – dla tych, którzy chcą „czystego” Brave’a albo po prostu chcą wesprzeć projekt bez wchodzenia w kryptowaluty czy subskrypcje.

To interesujący powrót do przeszłości. Kiedyś przeglądarki były płatne – Netscape Navigator kosztował 49 dol. w latach 90, a ja sam kiedyś kupiłem sobie Operę. Brave Origin jest więc trochę jak powiew retro, ale w wersji na rok pański 2026: płacisz nie za funkcje, ale za ich brak.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału