Miał być szybki handel i dodatkowy dochód dla gospodarstwa. Skończyło się stratą kilku tysięcy złotych. 21-letni rolnik z gminy Jabłoń padł ofiarą internetowego oszustwa podczas próby sprzedaży talerzy do kosiarki.
Chciał sprzedać części do kosiarki. Stracił pieniądze zamiast zarobićSprawa pokazuje, iż dziś zagrożenie czyha nie tylko na kupujących, ale coraz częściej także na tych, którzy chcą sprzedać sprzęt rolniczy.
Ogłoszenie, które przyciągnęło oszusta
Mężczyzna wystawił na sprzedaż talerze do kosiarki na jednym z portali społecznościowych. Zainteresowanie pojawiło się niemal natychmiast. Skontaktowała się z nim kobieta deklarująca chęć zakupu.
Na tym etapie wszystko wyglądało wiarygodnie. Potencjalna kupująca przesłała wiadomość z linkiem, który miał umożliwić finalizację transakcji i odbiór pieniędzy.
To właśnie ten moment okazał się kluczowy.
Fałszywy „pracownik banku” przejmuje kontrolę
Po kliknięciu w link i zalogowaniu się do bankowości internetowej rolnik odebrał telefon. Rozmówca przedstawił się jako pracownik banku i zaczął instruować, jak „prawidłowo” zakończyć transakcję.
Instrukcje były precyzyjne i przekonujące. Oszust krok po kroku prowadził rozmowę, wykorzystując presję czasu i pozorny profesjonalizm. W efekcie młody rolnik przekazał kod autoryzacyjny, który umożliwił dostęp do jego środków.
W ciągu kilku chwil z konta zniknęło ponad 3 tysiące złotych.
Zorientował się za późno
Dopiero po zakończeniu rozmowy pojawiły się pierwsze wątpliwości. Mężczyzna natychmiast skontaktował się z bankiem, jednak było już za późno – pieniądze zostały wypłacone.
Policja podkreśla, iż takie schematy działania stają się coraz bardziej powszechne, a przestępcy doskonale przygotowują się do rozmów z ofiarami.
Rolnicy na celowniku oszustów
Sprzedaż części do maszyn, sprzętu rolniczego czy płodów rolnych w internecie to dziś codzienność. Jednak wraz z rosnącą aktywnością w sieci rośnie także liczba prób wyłudzeń.
Oszust nie musi już nic kupować – wystarczy, iż „udaje kupującego”. To nowy model działania, który jest szczególnie niebezpieczny, bo uderza w osoby, które nie spodziewają się zagrożenia po stronie sprzedaży.
Jeden błąd, duże konsekwencje
W tej historii wystarczył jeden klik i jedna decyzja podjęta pod wpływem presji. Przekazanie kodu autoryzacyjnego oznacza w praktyce zgodę na operację finansową, choćby jeżeli odbywa się ona podstępem.
Dla wielu gospodarstw kilka tysięcy złotych to realna strata, która wpływa na bieżące funkcjonowanie.
Prosty schemat, który wciąż działa
Policja nie ma wątpliwości – scenariusz powtarza się w całym kraju. Najpierw szybki kontakt od „kupującego”, potem link i rozmowa z rzekomym pracownikiem banku.
Dlatego najważniejsza zasada pozostaje niezmienna: bank nigdy nie prosi o podanie kodów autoryzacyjnych przez telefon ani o wykonywanie operacji na polecenie konsultanta.
Ta historia to ostrzeżenie dla całego środowiska rolniczego. Internet ułatwia sprzedaż, ale jednocześnie otwiera drzwi dla przestępców, którzy coraz lepiej znają mechanizmy działania rynku i potrafią je bezwzględnie wykorzystać.

2 godzin temu
















