Cieśnina Ormuz wciąż zablokowana

2 godzin temu

Bez zawieszenia broni nie będzie odblokowania Cieśniny Ormuz, a partnerzy USA z NATO są niechętni by dołączyć do US Navy i eskortować statki. Za to kolejne kraje usiłują odblokować Cieśninę dla siebie zawierając dwustronne ciche porozumienia z Iranem, bo kryzys energetyczny, zwłaszcza w Azji, narasta.

„Po raz pierwszy groźba zablokowania ważnego szlaku handlowego zadziałała lepiej niż sama blokada” – tak lapidarnie podsumował sprawę Cieśniny Ormuz francuski wysoki oficer Marynarki Wojennej w wypowiedzi dla AFP. Istotnie, faktycznej blokady Cieśniny, jak twierdzą Brytyjczycy, nie ma. Są sporadyczne ataki Iranu na statki i groźba postawienia min, co wystarczyło by zredukować ruch w Cieśninie o 90%. To już spowodowało cięcia w produkcji, niedobory paliwa i wzrosty cen w Azji i Europie. Prezydent USA naciska na sojuszników, aby wysłali okręty wojenne proponując „wielonarodowe siły morskie” do eskortowania statków handlowych.

Jednak partnerzy USA z Europy i Azji są niechętni. Dominuje narracja, iż do Cieśniny można wysłać „niewiele” okrętów, bowiem siły eskortowe wymagają specyficznego ich typu, a takich fregat jest w wyposażeniu europejskich i azjatyckich Marynarek Wojennych niewiele. Tak więc siły sojusznicze kilka by wniosły poza znaczną obecność USA w regionie i przez cały czas by to nie wystarczyło do siłowego odblokowania Cieśniny.

„Zabezpieczenie Cieśniny Ormuz może zająć kilka tygodni. Dopóki nie zneutralizujemy wielowarstwowych, asymetrycznych zasobów Iranu – min, szybkich jednostek uderzeniowych, okrętów podwodnych i dronów – nie będziemy chcieli przepuszczać przez nią statków komercyjnych, ani choćby eskortujących” – powiedział dziennikarzom Bob McNally, prezes Rapidan Energy Group i były urzędnik Białego Domu.

Trump odpowiedział na te wątpliwości 17 marca komunikatem, w którym stwierdził, iż USA nie potrzebują już pomocy ani ze strony państw NATO, ani Japonii, Australii i Korei Południowej. Nie wspominał przy tym o Cieśninie.

Nieoficjalne informacje mówią, iż tranzyt się odbywa, ale na warunkach Iranu. Takie ciche porozumienia z Teheranem miały zawrzeć Bangladesz, Pakistan, Chiny i wspomagająca Teheran Rosja. Prawdopodobnie w tej chwili z Teheranem rozmawiają też i inne kraje Azji. Patrolowe samoloty amerykańskie dostrzegały statki, które przechodziły przez Ormuz trzymając się blisko irańskiego wybrzeża, co potwierdza, iż przepływ zależy od zgody Teheranu, a nie od zewnętrznej ochrony. W rezultacie powstał system, w którym Cieśnina nie jest formalnie zamknięta, ale dostęp jest kontrolowany i normalny przepływ towarów handlowych jest niemożliwy. W tym kontekście media zachodnioeuropejskie, m.in. „Financial Times”, przypominają sytuację z jesieni 2025 roku, kiedy to na Morzu Czerwonym będące w ścisłym sojuszu z Iranem ugrupowanie Houti w Jemenie w ten sam sposób zablokowało wejście przez Cieśninę Bab al-Mandab, pomimo bombardowań prowadzonych głównie przez USA. Warto wspomnieć, iż związani z Kremlem analitycy, jak ekonomista Michaił Chazin, zapowiadają „powtórkę działań na Morzu Czerwonym i w Bab al-Mandab ze względu na sprzyjający klimat międzynarodowy”, co może świadczyć o tym, iż nad takimi działaniami wiążącymi siły USA pracuje już wywiad irański, a Rosjanie, jako wspierający Iran, o tym wiedzą.

16 marca premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer odniósł się w oświadczeniu do niedawnych jeszcze działań Houti na Morzu Czerwonym i obecnego zamknięcia Cieśniny Ormuz stwierdzając, iż otwarcie Cieśniny Ormuz „nie jest proste”, zaś Wlk. Brytania nie wspomoże USA z racji „ograniczonych sił”.

„Widoczne to jest w historii, gdy dochodziło do innych konfliktów, które miały wpływ na cieśniny” – zauważył.

Podobne w tonie było oświadczenie prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który stwierdził, iż w obecnej sytuacji Francja nie weźmie udziału w operacjach Cieśninie Ormuz, ale jest gotowa by współpracować z innymi państwami nad systemem eskorty w razie zawieszenia broni.

„Rozwiązanie militarne jest najmniej dobrym rozwiązaniem. To raczej kwestia polityczna…To, co teraz robi Iran, to to samo, co widzieliśmy w przypadku Houtich na Morzu Czerwonym. Wystarczy kilka pocisków, żeby odstraszyć statki” – powiedział Bloombergowi Tom Sharpe, były oficer marynarki wojennej Wielkiej Brytanii, który wcześniej służył w Zatoce Perskiej.

Wojna w Iranie trwa już trzeci tydzień i nie ma żadnych oznak negocjacji dotyczących zawieszenia broni. Od czasu, gdy 28 lutego rozpoczęły się pierwsze ataki USA i Izraela na Iran cena ropy Brent wzrosła o około 40% do ponad 100 dolarów za baryłkę. Ceny benzyny w USA wzrosły, a dostawy oleju napędowego i paliwa lotniczego spadły, zwłaszcza do Europy Zachodniej i Azji.

Brytyjscy i amerykańscy analitycy wojskowi zapytywani przez „Financial Times” i AP zauważają, iż choćby jeżeli Stany Zjednoczone zorganizują koalicję państw w celu zapewnienia eskorty statków, jej skutki będą ograniczone i nie przywrócą normalnego przepływu w Cieśninie. Ubezpieczyciele i banki prawdopodobnie przez cały czas będą sceptycznie oceniać transport szlakami w pobliżu Iranu, gdzie ryzyko ataku utrudnia ubezpieczanie lub finansowanie podróży.

Cieśnina Ormuz jest bowiem wąska – w najwęższym miejscu ma nieco ponad 48 km – co sprawia, iż ​​szlaki żeglugowe są w zasięgu pocisków, dronów i kutrów rakietowych czy torpedowych, których Irański Korpus Gwardii Rewolucyjnej IRGC ma ponad 80.

„Statki muszą znajdować się w strefie obrony przeciwrakietowej okrętu wojennego, aby uzyskać ochronę. Oznaczałoby to również, iż tylko ograniczona liczba statków może być chroniona przez eskortę podczas przemieszczania się przez wąski szlak wodny” – powiedział John Bradford, były oficer marynarki wojennej USA i współzałożyciel Rady Studiów Azji i Pacyfiku Yokosuka.

Sam Donald Trump przyznał, iż zagrożenie atakiem wciąż istnieje, zresztą w swoim niepowtarzalnym stylu, stwierdzając, iż mimo, iż irańska armia jest „już w 100% zniszczona”, to Teheranowi „łatwo” będzie przez cały czas zagrażać statkom dronami, minami i pociskami krótkiego zasięgu.

„Dopóki istnieje to ukryte zagrożenie dla żeglugi – a widzieliśmy już ponad 10 ataków na statki w regionie – Iran nie musi zamykać Cieśniny Ormuz. Wystarczy, iż zagrożenie będzie na tyle duże, iż podróż przez nią będzie niemożliwa lub zbyt ryzykowna” – powiedział w telewizji Bloomberg Torbjorn Soltvedt, główny analityk ds. Bliskiego Wschodu w Verisk Maplecroft.

Analitycy podkreślają też, iż Iran w każdej chwili może zakłócać żeglugę stosując sporadyczne ataki na tyle często, iż szlak ten stałby się zbyt ryzykowny dla ruchu statków.

Obecnie, w związku z faktycznym zamknięciem Ormuz Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie przesyłają ropę rurociągami. Jak stwierdza Międzynarodowa Agencja Energii (IEA), transport tymi alternatywnymi szlakami już się rozpoczął i stale rośnie.

Arabia Saudyjska gwałtownie zwiększa przepływy rurociągiem Wschód-Zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, zaś Zjednoczone Emiraty Arabskie zwiększyły przepływy w rurociągu Habszan-Fujairdża, który łączy złoża lądowe z portem Fujairdża w Zatoce Omańskiej.

Według marcowego raportu IEA w części dotyczącej ropy naftowej przepływy rurociągiem Wschód-Zachód gwałtownie wzrosły ze średnio 1,7 mln baryłek dziennie (mb/d) w 2025 do rekordowego dziennego eksportu 5,9 mb/d z zachodniego portu Janbu 9 marca. Ten ropociąg ma osiągnąć pełną przepustowość 7 mb/d w ciągu najbliższych kilku dni.

Na podobny krok zdecydowały się też Zjednoczone Emiraty Arabskie. Według IEA przepływy rurociągiem Habszan-Fujairdża, łączącym złoża lądowe z portem Fujairdża w Zatoce Omańskiej, wyniosły średnio 1,8 mln baryłek dziennie w okresie od 1 do 10 marca. Jest to deklarowana maksymalna przepustowość rurociągu w porównaniu z około 1 mln baryłek dziennie przed kryzysem.

Wzrósł też znacznie ruch tankowców w saudyjskich portach Morza Czerwonego. O ile 2 marca wynosił on 97 statków, o tyle 15 marca wyniósł już 134 statki, co oznacza zwiększony eksport ropy naftowej.

Jednak Iran nie przejmuje się wojną i mimo ataków na instalacje wojskowe na Wyspie Charg, skąd pochodzi większość irańskiego eksportu ropy naftowej, przez cały czas wysyła ją statkami w przyspieszonym tempie. Według danych TankerTracker.com i Kpler w tygodniu kończącym się 15 marca wyniósł od 1,1 do 1,5 mln baryłek ropy dziennie. Prezydent Donald Trump ostrzegł w mediach społecznościowych, iż irańska infrastruktura naftowa może również zostać zaatakowana, jeżeli przez cały czas będzie utrudniać żeglugę w Cieśninie, ale analitycy wątpią czy USA zdecydują się na taki krok, „chyba iż Iran zacznie zmasowane uderzenia na infrastrukturę naftową państw Zatoki Perskiej”. Jednak to stanowiłoby już katastrofę dla i tak już niestabilnego rynku paliw znacznie ograniczając globalne dostawy ropy naftowej i gazu.

Idź do oryginalnego materiału