Co z cenami nawozów? Gaz drożeje, Grupa Azoty wstrzymuje zamówienia

8 godzin temu

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołała gwałtowny wzrost cen gazu, co natychmiast odbiło się na rynku nawozów. Grupa Azoty wstrzymała przyjmowanie nowych zamówień na nawozy azotowe, a rolnicy ruszyli po towar w obawie przed podwyżkami.

Czy inne firmy pójdą tym śladem i czy czeka nas kolejna fala wzrostu cen nawozów? najważniejsze znaczenie ma sytuacja wokół Iranu i Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków handlowych świata.

Czy wrócą ceny saletry po 4 tys. zł za tonę?

Eksperci podkreślają, iż w przeciwieństwie do ropy naftowej nie istnieją strategiczne rezerwy nawozów, które mogłyby złagodzić skutki długotrwałych zakłóceń.

Wszyscy pamiętamy czasy, kiedy za saletrę amonową trzeba było zapłacić choćby ponad 4 tys. złotych. Czy obecna sytuacja na rynku nawozów doprowadzi ponownie do tak ekstremalnych zmian w cennikach?

W poniedziałkowy wieczór w mediach społecznościowych zaczęły krążyć informacje o nagłym wstrzymaniu sprzedaży nawozów azotowych przez Grupę Azoty. Wśród rolników gwałtownie pojawiło się zaniepokojenie, bo rozpoczął się przecież sezon nawozowy.

Azoty wstrzymują zamówienia

Do autoryzowanych dystrybutorów miał trafić komunikat o następującej treści: „Z uwagi na niestabilną sytuację geopolityczną i gwałtowny wzrost cen podstawowych surowców do produkcji nawozów mineralnych, z dniem 2 marca 2026 roku od godziny 16:30 wstrzymujemy przyjmowanie zamówień na nawozy azotowe oraz odwołujemy wszystkie cenniki na nawozy azotowe obowiązujące w spółkach Grupy Azoty”.

Czasowe wstrzymanie nowych zamówień. Trwa realizacja wcześniejszych kontraktów
Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Grupy Azoty, potwierdził, iż faktycznie przyjmowanie nowych zamówień zostało wstrzymane.

– Potwierdzamy, iż z uwagi na skokowy wzrost ceny gazu podjęto decyzję o czasowym wstrzymaniu nowych zamówień. Realizowane są już złożone zamówienia. Analizujemy bieżącą sytuację i na bieżąco będziemy na nią reagować – wyjaśnia nam Grzegorz Kulik.

W praktyce oznacza to, iż wcześniej zakontraktowany towar będzie dostarczany, ale nowych zamówień w tej chwili nie można składać.

Skok cen gazu po napięciach na Bliskim Wschodzie. Co dalej?

Decyzja ma bezpośredni związek z sytuacją geopolityczną. Europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny wzrosły o 50 proc., osiągając roczne maksimum 48 euro/MWh.

Po ataku drona Katar wstrzymał produkcję gazu w kompleksach Ras Laffan i Mesaieed, które odpowiadają za około 20 proc. globalnych dostaw skroplonego gazu. Wstrzymanie eksportu z Kataru zagraża choćby 15 proc. importu gazu do Unii Europejskiej.

Dodatkowo część operatorów wstrzymała transport gazowców przez Cieśninę Ormuz, co ogranicza dostawy z innych państw regionu. Sytuację pogarsza niski poziom zapasów gazu w UE – magazyny są w tej chwili zapełnione w mniej niż 31 proc., wobec około 40 proc. rok temu.

Konflikt podniesie ceny?

Arkadiusz Zalewski, analityk rynku nawozów mineralnych z IERiGŻ, ocenia, iż skutki konfliktu mogą przełożyć się na ceny nawozów w Polsce. – Wojna na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie nie pozostanie bez wpływu na ceny nawozów również na krajowym rynku – informuje ekspert w serwisie Linkedin.

Ekspert zwraca uwagę, iż Bliski Wschód to najważniejszy producent surowców i nawozów azotowych, w tym mocznika, który powstaje z amoniaku produkowanego na bazie gazu ziemnego.

– o ile wyższe ceny gazu utrzymają się dłużej, wówczas będzie to oznaczało wzrost kosztów produkcji nawozów azotowych również w UE, a zatem presja na podwyższoną zmienność cen również na krajowym rynku z pewnością zwiększy się. Tym bardziej, iż przed nami okres sezonowego wzrostu popytu na nawozy azotowe – zaznacza.

Jak podkreśla Zalewski, zakłócenia w transporcie przez Cieśninę Ormuz mogą dodatkowo podbić ceny mocznika i amoniaku w handlu światowym, a to bezpośrednio przekłada się na rynek unijny i krajowy.

Czy Yara również wstrzyma nawozy azotowe?

Pojawiły się także nieoficjalne informacje, jakoby podobny ruch, jak Grupa Azoty wykonała firma Yara. Przypomnijmy, iż Yara już w przeszłości ograniczała lub tymczasowo ograniczała produkcję nawozów w Europie w związku z bardzo wysokimi cenami gazu, co przekładało się na mniejsze moce produkcyjne i potencjalnie na mniejszą podaż na rynku. Miało to miejsce chociażby w 2022 r. gdy Yara ograniczyła produkcję w zakładach we Włoszech i Francji.

– Myślę, iż towar jest, ale firmy muszą mieć jakieś zapasy swoje. To znaczy firmy mają z czego sprzedawać, tylko gorzej jak się sprzedawało towar, który miał przypłynąć albo płynął. Rynek myślę i tak naprawdę już jest zamknięty na ten moment. Większość towaru tak naprawdę jest zboża czy rzepaki. Kwestia jak się zachowają moczniki czy polidapy pod kukurydzę – skomentował nasz informator.

Rolnicy robią zapasy nawozów

Do redakcji docierają również sygnały od rolników, którzy pilnie poszukują nawozów i od rana próbują zabezpieczyć zapasy. To określenie jest trafne, ponieważ w wielu punktach sprzedaży zaczyna brakować towaru, a zakupy często realizowane są w kilku miejscach. Sprawę skomentował także Damian Murawiec na swoim profilu na Facebooku.

– Grupa Azoty poinformowała o wstrzymaniu przyjmowania zamówień, co oczywiście wpłynęło już na wzrost ceny nawozów, gdzie te ceny i tak są już nieadekwatnie wysokie w porównaniu do cen płodów rolnych. Spodziewany jest dalszy wzrost tych cen, w związku z tą decyzją dystrybutorzy także pewnie, jak było to w przypadku wybuchu wojny na Ukrainie, będą magazynować ten nawóz, który mają obecnie, czym także wywołają mniejszą podaż na rynku i panikę, niedostępność tego towaru dla rolników. Tym bardziej, iż właśnie rozpoczął się sezon nawożenia upraw. Apel do ministra rolnictwa o interwencję w tej sprawie, o zbadanie tematu, czy ta decyzja jest adekwatna, czy nie jest przesadzona i nie jest jakąś manipulacją – mówi Murwiec.

Tekst: Patrycja Bernat/Kamila Szałaj

Idź do oryginalnego materiału