Cyfrowy frank coraz bliżej. Największe szwajcarskie banki łączą siły, by stworzyć stablecoina

3 godzin temu

Sześć potężnych instytucji finansowych ze Szwajcarii, z UBS na czele, właśnie uruchomiło wspólne testy stablecoina powiązanego z frankiem szwajcarskim. To nie eksperyment akademicki – to realna próba zbudowania cyfrowej wersji jednej z najsilniejszych walut świata. I odpowiedź na rosnącą dominację dolara w przestrzeni blockchain.

UBS, PostFinance, Sygnum, Raiffeisen, Zürcher Kantonalbank oraz Banque Cantonale Vaudoise wspólnie ogłosiły uruchomienie tzw. sandboxa – kontrolowanego środowiska, w którym banki będą testować realne zastosowania frankowego stablecoina. Infrastrukturę techniczną dla emisji tokena zapewnia berneński fintech Swiss Stablecoin AG, działający na rynku od 2022 roku.

To pierwsza tego typu inicjatywa, która jednocześnie angażuje zarówno największy bank Szwajcarii, jak i mniejsze instytucje kantonalne oraz regulowaną firmę kryptowalutową. Dotychczasowe projekty miały znacznie węższy zasięg – we wrześniu 2025 roku UBS, PostFinance i Sygnum przeprowadziły wprawdzie pierwszą wiążącą płatność w technologii blockchain, ale tamten pilotaż obejmował zaledwie trzy podmioty. Obecny sandbox jest otwarty dla kolejnych banków, firm technologicznych i instytucji, a testy mają potrwać do końca 2026 roku.

Jak wynika z oficjalnego komunikatu Sygnum Bank, uczestnicy będą pracować w warunkach zbliżonych do rynkowych, choć z ograniczoną liczbą użytkowników i limitami transakcyjnymi – chodzi o minimalizację ryzyka przy jednoczesnym uzyskaniu jak najbardziej wiarygodnych danych operacyjnych.

Rynek stablecoinów wart 318 mld dol. I zdominowany przez dolara

Żeby zrozumieć wagę tego ruchu, wystarczy spojrzeć na liczby. Łączna kapitalizacja rynku stablecoinów przekracza dziś 317 miliardów dolarów. Blisko 58 proc. tego tortu należy do jednego gracza – Tethera (USDT), denominowanego w dolarze amerykańskim. Kolejne kilkanaście procent to również dolarowy USDC emitowany przez firmę Circle. Frankowego stablecoina, który byłby regulowany i posiadał szerokie zastosowanie, po prostu nie ma na rynku.

Dla szwajcarskiego sektora finansowego, który od dekad buduje swoją pozycję na stabilności franka i dyskrecji bankowej, ta luka stała się problemem strategicznym. Jak zauważają analitycy, banki na całym świecie zrozumiały, iż stablecoiny to nie przelotna moda, ale potencjalny konkurent tradycyjnych systemów płatniczych. Kto nie wejdzie w tę grę na własnych warunkach, ten może z niej zostać wykluczony.

Nie tylko Szwajcaria. Europa i Wall Street wchodzą do gry

Inicjatywa z Zurychu nie powstaje w próżni – jest częścią globalnego wyścigu. Pod koniec marca dwanaście dużych banków europejskich, w tym BNP Paribas, ING i UniCredit, ogłosiło przez swoją spółkę Qivalis plany wprowadzenia stablecoina opartego na euro w drugiej połowie 2026 roku. Szef Qivalis wprost mówi o przeciwdziałaniu „cyfrowej dolaryzacji” – sytuacji, w której globalne płatności blockchainowe przebiegają niemal wyłącznie w tokenach dolarowych, co wzmacnia walutową hegemonię Stanów Zjednoczonych.

Równolegle jeszcze w październiku 2025 roku aż dziesięć globalnych instytucji – Bank of America, Goldman Sachs, Deutsche Bank, Barclays, Citi i sam UBS – zapowiedziały wspólne prace nad stablecoinem opartym na walutach G7. W Stanach Zjednoczonych prace nabierają dodatkowego tempa po podpisaniu przez prezydenta Trumpa federalnej ustawy stablecoinowej, a sekretarz skarbu Scott Bessent jeszcze w tym tygodniu publicznie wzywał Kongres do szybkiego uchwalenia kolejnych przepisów regulujących rynek kryptoaktywów.

W ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy stablecoiny przeszły więc drogę od niszowego instrumentu kryptowalutowego do strategicznego pola rywalizacji między największymi bankami świata. Skala zaangażowania instytucjonalnego jest bezprecedensowa.

Co dokładnie testują Szwajcarzy i dlaczego to ważne

Sandbox ma trzy główne obszary. Pierwszy to procesowanie płatności – sprawdzenie, czy token frankowy rzeczywiście przyspiesza rozliczenia między instytucjami w porównaniu z tradycyjnymi przelewami. Drugi to programowalny pieniądz, czyli możliwość zakodowania warunków transakcji bezpośrednio w tokenie. W praktyce oznacza to np. automatyczne rozliczenia w łańcuchach dostaw lub płatności warunkowe, które realizują się dopiero po spełnieniu określonych kryteriów. Trzeci obszar dotyczy integracji blockchaina z istniejącą infrastrukturą bankową – budowania pomostów między światem zdecentralizowanych finansów a regulowanym sektorem.

Otoczenie regulacyjne temu sprzyja. Szwajcarski nadzór FINMA opublikował w styczniu 2026 roku szczegółowe wytyczne dotyczące przechowywania kryptoaktywów, a Rada Federalna od jesieni ubiegłego roku prowadzi konsultacje nad nowelizacją ustawy o instytucjach finansowych, która ma nałożyć na emitentów stablecoinów wymóg pełnego pokrycia tokenów aktywami w regulowanym banku.

Co to oznacza dla inwestorów

Dla rynków finansowych ta inicjatywa niesie kilka konkretnych sygnałów. Po pierwsze, potwierdza trend instytucjonalizacji kryptowalut – stablecoiny emitowane lub współtworzone przez regulowane banki to zupełnie inna kategoria ryzyka niż tokeny firm pokroju Tethera, którego rezerwy od lat budzą kontrowersje wśród audytorów. Po drugie, cyfrowy frank może dodatkowo wzmocnić pozycję Konfederacji jako globalnego centrum fintech, szczególnie w czasie gdy inwestorzy – w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie – szukają stabilnych i dobrze nadzorowanych jurysdykcji.

Po trzecie wreszcie, równoczesne pojawienie się bankowych stablecoinów w dolarze, euro i franku może w średnim terminie zmienić architekturę międzynarodowych rozliczeń. Zamiast kosztownych i powolnych przelewów przez sieć banków korespondencyjnych – szybkie, transparentne transfery na blockchainie. To perspektywa, która jeszcze dwa lata temu brzmiała jak science fiction, a dziś jest przedmiotem testów z udziałem instytucji zarządzających bilionami dolarów aktywów.

Czy frankowy stablecoin faktycznie trafi do powszechnego obrotu? To zależy od wyników testów i ostatecznego kształtu przepisów. Ale sam fakt, iż sześć czołowych szwajcarskich instytucji zdecydowało się wspólnie zainwestować czas i zasoby w odpowiedź na to pytanie, mówi więcej niż jakakolwiek prognoza analityków.

Źródła: Reuters, Sygnum Bank, FINMA

Idź do oryginalnego materiału