Cyfrowy funt może poczekać. Bank Anglii stawia na stablecoiny i tokenizowane depozyty

7 godzin temu

Bank Anglii coraz wyraźniej oddala się od pomysłu, żeby gwałtownie wprowadzić cyfrową walutę dla obywateli. Wicegubernator ds. stabilności finansowej Sarah Breeden powiedziała w poniedziałek, iż z detaliczną CBDC, w Wielkiej Brytanii nazywaną potocznie „Britcoinem”, nie trzeba się spieszyć. Jej zdaniem cele, którym miał służyć cyfrowy funt, mogą zrealizować rozwiązania prywatne.

„Może nie potrzebujemy cyfrowego funta aż tak szybko”

Breeden mówiła o tym podczas wydarzenia Atlantic Council przy dorocznym zgromadzeniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Bangkoku. Jak relacjonuje Bloomberg, decyzja o detalicznej CBDC ma zależeć od tego, czy korzyści z tokenizacji i innowacji da się uzyskać innymi drogami.

„Może nie potrzebujemy cyfrowego funta aż tak szybko” – powiedziała Breeden.

Według niej tę samą funkcję mogą pełnić komercyjne stablecoiny i tokenizowane depozyty bankowe. Zapytała wprost, czy to koniecznie pieniądz banku centralnego musi tu przecierać szlaki. Dla przypomnienia: CBDC, czyli cyfrowa waluta banku centralnego, to elektroniczna forma pieniądza emitowana bezpośrednio przez bank centralny. Stablecoin jest emitowany przez podmiot prywatny i zabezpieczony rezerwami. Tokenizowany depozyt to cyfrowa postać zwykłego pieniądza w banku komercyjnym.

Pieniądz centralny zostaje, ale na zapleczu

Breeden nie twierdzi, iż pieniądz banku centralnego przestaje być ważny. Zmienia się tylko miejsce, w którym ma działać. Bank Anglii rozbudowuje swój system rozrachunku brutto w czasie rzeczywistym (RTGS), żeby transakcje na rynkach finansowych denominowanych w funcie przez cały czas rozliczały się w pieniądzu centralnym.

„Takie podejście pozwoliłoby nam uzyskać korzyści z tokenizacji, w tym natychmiastowy rozrachunek 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przy zachowaniu roli pieniądza banku centralnego jako aktywa rozrachunkowego” – wyjaśniała.

To nie są tylko zapowiedzi. W majowym przemówieniu na City Week Breeden mówiła, iż zmodernizowany RTGS (RT2) jest gotowy na tokenizację, i nazwała go „zaparkowanym Ferrari”. Usługa synchronizacji, czyli warunkowe rozliczanie transakcji, także na rejestrach rozproszonych (DLT), z przepływami pieniądza centralnego, ma ruszyć w 2028 roku. Bank konsultuje też stopniowe wydłużanie godzin rozrachunku: od 2027 roku z 12 do 16,5 godziny dziennie, a w kolejnej dekadzie w stronę modelu zbliżonego do 24/7.

Stablecoiny w funtach zamiast dolarowej dominacji

Druga ważna część wypowiedzi dotyczyła stablecoinów. Breeden podkreśliła, iż brytyjskie firmy powinny tworzyć stablecoiny w funtach, żeby gospodarka nie była zdana wyłącznie na tokeny dolarowe, które dziś dominują na rynku.

„Nie ma sensu, by obywatele i firmy w Wielkiej Brytanii musieli polegać wyłącznie na dolarowych stablecoinach, aby korzystać z innowacyjnych instrumentów płatniczych. Innowacje powinny być możliwe także w naszej własnej walucie” – stwierdziła.

Ramy prawne już powstają. W czerwcu Bank Anglii opublikował stanowisko i projekt zasad dla systemowych stablecoinów i po konsultacjach z rynkiem złagodził pierwotne propozycje. Emitenci będą mogli trzymać do 70% rezerw w krótkoterminowych obligacjach skarbowych, a nie 60%, jak zakładano w listopadzie 2025 roku. Resztę mają stanowić depozyty w banku centralnym. O pierwszej wersji tych propozycji pisaliśmy na łamach Forex Club.

Najbardziej zmieniono jednak limity. Bank zrezygnował z krytykowanych limitów posiadania stablecoinów przez osoby prywatne i firmy. Zamiast nich wprowadza tymczasowy limit emisji: początkowo 40 mld GBP na każdy systemowy stablecoin, z regularnymi przeglądami. Ma to chronić akcję kredytową banków przed zbyt szybkim odpływem depozytów, a jednocześnie nie ograniczać zwykłych użytkowników. Kodeks postępowania ma zostać sfinalizowany do końca 2026 roku, a regulowane stablecoiny mogą zacząć działać w Wielkiej Brytanii od 2027 roku.

„To kamień milowy na drodze do większego wyboru i innowacji w brytyjskich płatnościach. Innowacja opiera się na zaufaniu” – mówiła Breeden w czerwcu, przy publikacji zasad.

Decyzja w sprawie cyfrowego funta jeszcze w tym roku

Poniedziałkowe słowa mają duże znaczenie ze względu na moment. Bank Anglii i brytyjskie Ministerstwo Skarbu kończą w 2026 roku fazę projektową cyfrowego funta. W ostatnim raporcie z postępówzapowiedziały, iż jeszcze w tym roku opublikują ocenę projektu wraz z decyzją: albo dalsze prace nad cyfrowym funtem, albo położenie większego nacisku na inne sposoby modernizacji płatności.

Kierunek widać od dawna. W 2023 roku Bank Anglii i Ministerstwo Skarbu oceniały, iż cyfrowy funt „prawdopodobnie będzie potrzebny” w drugiej połowie dekady. Od tego czasu ta pewność wyraźnie osłabła. Gubernator Andrew Bailey mówił publicznie, iż nie jest przekonany, czy do osiągnięcia celów płatniczych potrzebne są nowe formy pieniądza, w tym detaliczna CBDC. Projekt od początku wzbudzał też sceptycyzm w brytyjskim parlamencie. Komisja Skarbu Izby Gmin pytała w raporcie, czy cyfrowy funt nie jest „rozwiązaniem szukającym problemu”.

Nawet gdyby zapadła decyzja o budowie, droga byłaby długa. Bank i rząd zobowiązały się, iż cyfrowy funt pojawi się dopiero po uchwaleniu przez parlament odpowiedniej ustawy, a ustawę poprzedzą kolejne konsultacje publiczne.

Londyn i Frankfurt idą różnymi drogami

Strefa euro zmierza w przeciwną stronę. W lipcu Parlament Europejski stosunkiem głosów 416 do 169, przy 22 wstrzymujących się, zgodził się rozpocząć negocjacje z Radą UE w sprawie cyfrowego euro. Stanowisko europosłów przewiduje limit posiadania dla osób prywatnych, obowiązek przyjmowania cyfrowego euro przez większość firm i bezpłatne podstawowe usługi. Bruksela i EBC widzą w publicznej cyfrowej walucie narzędzie suwerenności, które ma się przeciwstawić dominacji amerykańskich operatorów kart i dolarowych stablecoinów.

Bank Anglii wybiera model, który sam nazywa „wielopieniężnym” (multi-money). W tym modelu obok zwykłych depozytów działają tokenizowane depozyty, regulowane stablecoiny i ewentualnie, w dalszej przyszłości, cyfrowy funt. Wszystkie te formy pieniądza mają być w pełni wymienialne, tak żeby „funt był funtem, niezależnie od emitenta”. Bank centralny ma w tym układzie zapewniać infrastrukturę rozrachunkową i regulacje, a niekoniecznie sam produkt dla klienta detalicznego.

Wybór Londynu ma też wymiar polityczny. Stablecoiny w funtach mogą sprawić, iż brytyjska waluta nie straci znaczenia w świecie płatności blockchainowych, który dziś niemal w całości opiera się na dolarze. Muszą jednak powstać, i to w takiej skali, żeby faktycznie konkurowały z dolarowymi tokenami. Czy Wielka Brytania ostatecznie zrezygnuje z cyfrowego funta, czy tylko go odłoży, powinno się wyjaśnić w zapowiadanej na koniec roku decyzji Banku Anglii i Ministerstwa Skarbu.

Idź do oryginalnego materiału