Polska może być zmuszona do zaostrzenia i tak już restrykcyjnej polityki monetarnej, jeżeli ceny energii wymkną się spod kontroli. Tak twierdzi Wiesław Janczyk, członek Rady Polityki Pieniężnej, w wywiadzie opublikowanym 18 września przez agencję Bloomberg. To bardziej jastrzębi ton niż ten, który zaledwie tydzień wcześniej prezentował prezes NBP Adam Glapiński – zapowiadając stabilność stóp procentowych „co najmniej do połowy 2027 roku”.
Co powiedział Janczyk
Janczyk, jeden z dziesięciu członków RPP, stwierdził w rozmowie z Bloombergiem, iż decyzje Rady zależą od dwóch kluczowych zmiennych: globalnych cen energii oraz ewentualnych działań rządu zmierzających do ograniczenia cen paliw. Innymi słowy – jeżeli ropa pozostanie powyżej 100 dolarów za baryłkę, a program „Ceny Paliw Niżej” wygaśnie lub okaże się niewystarczający, Rada może być zmuszona do podwyżki.
To nie pierwsza jastrzębia wypowiedź Janczyka w ostatnich miesiącach. Już w kwietniu wskazywał, iż podwyżki byłyby zasadne, „gdyby inflacja kształtowała się powyżej stopy referencyjnej przez co najmniej trzy miesiące z rzędu”. Przy stopie referencyjnej 3,75% i sierpniowej inflacji CPI na poziomie 3,4% – ten próg nie został jeszcze osiągnięty, ale zbliża się niebezpiecznie szybko.
Glapiński kontra rynek
Wypowiedź Janczyka wpisuje się w coraz wyraźniejszy rozłam między oficjalną komunikacją szefa NBP a oczekiwaniami rynku. Na konferencji prasowej po wrześniowym posiedzeniu RPP, która utrzymała stopę referencyjną na poziomie 3,75%, Glapiński stwierdził lakonicznie:
„Nie zanosi się prędko na jakiekolwiek zmiany w stopach procentowych”.
Zapowiedział „constans do połowy 2027 roku” i wyraźnie bagatelizował ryzyko inflacyjne, twierdząc, iż ceny paliw „już są wysokie i wcale nie muszą dalej rosnąć”.
Tymczasem rynek mówi co zupełnie innego. Kontrakty FRA (Forward Rate Agreement) wyceniają już dwie do trzech podwyżek stóp do końca 2027 roku, łącznie o 50-75 punktów bazowych. Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych podskoczyła do 6,3% – najwyżej od wielu miesięcy i wyraźnie powyżej poziomu stopy referencyjnej. Spread wynosi już ok. 2,5 punktu procentowego. Rynek de facto zacieśnia warunki finansowe, choćby jeżeli RPP tego formalnie nie robi.
Inflacja nie odpuszcza
Kontekstem dla wypowiedzi Janczyka jest gwałtowne przyspieszenie inflacji w Polsce. W czerwcu CPI wynosił 2,5% – dokładnie w celu NBP. W lipcu skoczył do 3,0%, a w sierpniu do 3,4% rok do roku, znacząco powyżej konsensusu analityków (2,7%). Inflacja bazowa – bez żywności i energii – wzrosła do 3,1% w lipcu, a dynamika cen usług utrzymuje się powyżej 5%.
Głównym motorem wzrostu cen są paliwa. Ropa Brent jest notowana blisko najwyższych poziomów od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie i zamknięcia Cieśniny Ormuz. Program rządowy „Ceny Paliw Niżej” (CPN) – polegający na obniżce VAT i akcyzy oraz wyznaczaniu maksymalnych cen na stacjach – częściowo amortyzuje szok, ale nie obejmuje paliw hurtowych ani wielu składników koszyka inflacyjnego. Efekty drugiej rundy – przełożenie wyższych kosztów transportu na ceny towarów i usług – zaczynają się materializować.
Crédit Agricole jako pierwszy mówi o podwyżce
Janczyk nie jest jedynym głosem ostrzegającym przed możliwym zacieśnieniem. Ekonomiści Crédit Agricole Bank Polska oczekują podwyżki o 25 pb w czwartym kwartale 2026 roku – do poziomu 4,00%, najprawdopodobniej po publikacji listopadowej projekcji inflacyjnej NBP. W ich zrewidowanym scenariuszu inflacja CPI pozostanie powyżej górnej granicy odchyleń od celu (3,5%) od września 2026 do trzeciego kwartału 2027, przejściowo zbliżając się do 5% w grudniu tego roku.
To prognoza wyraźnie odmienna od konsensusu. W ankiecie PAP Biznes wszystkie 16 ośrodków spodziewa się utrzymania stóp na 3,75% do końca 2026 roku. Mediana zakłada stabilność również w pierwszym półroczu 2027, a dopiero w drugiej połowie przyszłego roku dwie obniżki po 25 pb – do 3,25%. Crédit Agricole jako jedyny widzi ruch w górę.
Ale nie jest odosobniony w wątpliwościach. Erste Bank zaznacza, iż jeżeli prognozy inflacji „mocno wybiją powyżej 4%”, scenariusz podwyżki stanie się realny. ING Bank Śląski ocenia, iż warunki do obniżek nie pojawią się przed końcem roku, a okno otworzy się najwcześniej w połowie 2027.
Wszyscy zacieśniają
Polską RPP otacza świat bankierów centralnych w trybie jastrzębim. EBC podniósł stopy do 2,5% i sygnalizuje kolejne ruchy. Fed pod kierownictwem Kevina Warsha w co drugim zdaniu mówi o inflacji i właśnie podniósł stopy o 25 pb. Bank Japonii – jak piszemy w osobnym materiale – zacieśnia politykę w najszybszym tempie od 1990 roku. Bank Anglii trzyma stopy na 3,75% i nie zamierza ich obniżać.
Na tym tle Glapiński z narracją „constans do połowy 2027″ wygląda jak samotna wyspa gołębiości. Janczyk, mówiąc o możliwych podwyżkach, de facto zbliża ton RPP do globalnego mainstreamu.
Wypowiedź Janczyka dla Bloomberga to nie jest deklaracja, iż podwyżka nastąpi – to ostrzeżenie, iż jest możliwa. Ale sam fakt, iż członek RPP publicznie mówi o zacieśnianiu w momencie, gdy prezes NBP zapowiada wielomiesięczną stabilność, mówi wiele o napięciach wewnątrz Rady.
Kluczowe daty w najbliższych tygodniach to październikowy odczyt CPI (publikacja ok. 15 października), posiedzenie RPP 7-8 października oraz – przede wszystkim – listopadowa projekcja inflacyjna NBP, która dostarczy Radzie nowych prognoz makroekonomicznych. jeżeli ścieżka inflacji zbliży się do scenariusza Crédit Agricole (CPI w okolicach 5% na przełomie roku), presja na podwyżkę stanie się trudna do zignorowania – choćby dla „mniej ostrego gołębia” Glapińskiego.

6 godzin temu






