Cztery przecinek dwadzieścia trzy procent. Tyle wynosi tegoroczna punktualność pociągu IC Kyiv Express na trasie Kijów-Warszawa. W praktyce oznacza to, iż niemal każdy kurs kończy się opóźnieniem: czasem kilkunastominutowym, czasem trzygodzinnym.
Poranna loteria
Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłosił się pasażer korzystający z krajowego odcinka trasy. Jak relacjonował, w tygodniu od 18 do 22 maja pociąg przyjeżdżał do Lublina Głównego z opóźnieniem sięgającym, według danych z Portalu Pasażera, od 110 do 197 minut. Dla osób dojeżdżających nim do pracy, szkoły czy na wizytę lekarską poranny Kyiv Express przestawał być realną opcją transportu. Stawał się loterią.
Posłanka Matysiak napisała w tej sprawie do prezesa PKP Intercity Janusza Malinowskiego. Pytała o przyczyny i skalę opóźnień, o to, jaka ich część powstaje jeszcze przed wjazdem na polskie tory, oraz czy w razie dużego spóźnienia składu międzynarodowego dałoby się przepiąć wagony krajowe do innego, punktualnego pociągu, na przykład IC Górski.
Problem zaczyna się za granicą
Odpowiedź przyszła 14 lipca, jeszcze przed upływem ustawowego terminu. PKP Intercity nie owijało w bawełnę: od 1 stycznia do 8 lipca pociąg nr 67/21010 osiągnął punktualność na poziomie wspomnianych 4,23 procent. Głównym winowajcą, jak wynika z pisma, jest późne przyjęcie składu z zagranicy. To aż 78 procent łącznego czasu wszystkich opóźnień. Samo opóźnienie na wjeździe do Polski odnotowano 181 razy na 189 dni kursowania w analizowanym okresie.
Sam Chełm, pierwsza stacja na polskiej trasie, notował opóźnienia powyżej godziny 72 razy, powyżej dwóch godzin 44 razy. Rekordziści, ci powyżej trzech godzin, uzbierali się siedmiokrotnie. Problem dla pasażera z Lublina zaczynał się więc, zanim pociąg w ogóle wjechał na odcinek, którym ten pasażer miał jechać.
Jeden pociąg naraz
Wyjaśnienie, które podało PKP Intercity, tłumaczy sporo. Na przejściu granicznym Dorohusk-Jagodyn kontrolowany może być tylko jeden pociąg naraz, wjazdowy albo wyjazdowy. jeżeli spóźni się skład jadący z Warszawy do Kijowa, kontrola idzie do innego pociągu, a Kyiv Express czeka na wjeździe do Polski, aż zwolni się kolejka. Opóźnienie potrafi się w ten sposób podwoić, zanim pociąg w ogóle dotrze do Chełma.
Spółka zastrzega przy tym, iż sama procedura odprawy mieści się w ramach uzgodnionych ze Strażą Graniczną. Problem nie leży więc formalnie po żadnej ze stron.
Brakuje przepustowości
PKP Intercity sprawdziło też pomysł, na który zwracali uwagę zgłaszający sprawę pasażerowie: uruchomienie osobnego pociągu z Chełma, z samymi wagonami krajowymi, niezależnie od opóźnionego składu z Ukrainy. Wspólnie z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi spółka przeanalizowała tę opcję. Odpowiedź: na tej trasie brakuje wolnej zdolności przepustowej. Torów starcza na jeden pociąg, nie na dwa.
Zamiast rozdzielenia PKP Intercity honoruje bilety na Kyiv Express w pociągach POLREGIO na trasach Chełm-Lublin Główny i Chełm-Warszawa Zachodnia. Od maja obowiązuje też osobna, płatna umowa z POLREGIO: bilet na pociąg 21010, razem z rowerem czy psem, działa również w pociągu REGIO 21812. Umowa ma potrwać do połowy grudnia, czyli do końca obecnego rozkładu jazdy.
Kto czeka na peronie
Rozwiązania systemowego na razie nie ma. Spółka pisze wprost, iż wymaga ono szerokich uzgodnień między podmiotami po obu stronach granicy, i iż na obecnym etapie nie może podać żadnych wiążących terminów. Do tego czasu porannego pasażera z Chełma czy Lublina czeka to samo, co zawsze: sprawdzenie, czy REGIO 21812 jeszcze stoi na peronie.

14 godzin temu





![Stacja Regionów, czyli do Łodzi Fabrycznej wprowadza się kultura [zdjęcia]](https://www.rynek-kolejowy.pl/img/2026071406061120260714StacjaRegionowLodzFabrycznafotUMWL.jpg)


