Przez trzy lata inwestorzy zarabiali na coraz szybszym rozwoju sztucznej inteligencji. Teraz zaczynają się obawiać, iż tempo jest zbyt duże, a technologia może wymknąć się spod kontroli. To już czwarta fala niepokoju wokół AI, ale tym razem do ostrożności nawołują sami szefowie firm, które ją rozwijają. Sam Altman zapowiedział, iż OpenAI nie wejdzie w tym roku na giełdę, choć Anthropic na razie podtrzymuje plany debiutu. Co ten niepokój oznacza dla spółek, które dotąd napędzały giełdową hossę?
Szefowie firm AI sami apelują o ostrożność
W opublikowanym w weekend eseju, szef Anthropic, Dario Amodei, wezwał do spowolnienia prac nad wzrostem wydajności najbardziej zaawansowanych modelami sztucznej inteligencji. Zaproponował także konkretne rozwiązania, z których część zamierza wdrożyć we własnej firmie. Chodzi między innymi o wzmocnienie niezależnych kontroli bezpieczeństwa, prowadzonych przez ekspertów uczestniczących bezpośrednio w pracach nad modelami. Pomysł poparł szef OpenAI Sam Altman, zapowiadając, iż jego firma zrobi to samo. Z Amodeiem zgodził się również Elon Musk.
Jednak w poniedziałek prezydent Donald Trump określił obawy związane z AI jako „mistyfikację”. Zrobił to podczas niespodziewanej rozmowy telefonicznej z szefem Nvidii Jensenem Huangiem na konferencji All-In Summit w Los Angeles. Amerykańskie giełdy zakończyły ten dzień spadkami, z powodu obaw o niedobory ropy oraz ryzyka, iż sztuczna inteligencja stanie się zbyt potężna, zanim powstaną skuteczne mechanizmy jej kontroli. Niepokój zwiększyły ostatnie incydenty, w których systemy AI wydostały się poza laboratoria badawcze i uczestniczyły w cyberatakach.
Obawy, iż sztuczna inteligencja może zagrozić istnieniu ludzkości, pojawiają się od dłuższego czasu. Ostatnio Jacob Coxon, który pracował zarówno w Anthropic, jak i OpenAI, zarzucił tym firmom, iż w wyścigu o stworzenie superinteligencji „igrają z naszym życiem”. Według niego część twórców AI obawia się, iż technologia ta może doprowadzić do zagłady ludzkości w ciągu dekady. Podobną ocenę przedstawił Evan Hubinger, badacz zajmujący się bezpieczeństwem AI w Anthropic. Według jego osobistej oceny ryzyko, iż sztuczna inteligencja doprowadzi do zagłady ludzkości w ciągu najbliższej dekady, przekracza 10 proc.
Amodei przywołał w swoim eseju także incydent dotyczący OpenAI i Hugging Face. Grupa agentów AI zachowywała się wówczas jak kolektyw. Agenci przeprowadzali cyberataki niezwiązane z powierzonymi im zadaniami, poświęcali pojedynczych agentów dla realizacji wspólnego celu i próbowali włamać się do systemu oceniającego ich wyniki.
Z punktu widzenia inwestorów szczególnie istotna była dodatkowa deklaracja Sama Altmana, iż OpenAI nie wejdzie na giełdę w bieżącym roku. Jego zdaniem przygotowywanie debiutu byłoby nierozsądne, gdy branża przez cały czas próbuje rozwiązać tak poważne problemy z bezpieczeństwem. Tymczasem obawy te nie spowolniły jak dotąd planów giełdowych samego Anthropic, choć to właśnie szef tej firmy zwrócił na nie uwagę.
To już czwarta fala obaw wokół AI
W ten sposób bezpieczeństwo stało się źródłem czwartej dużej fali obaw związanych ze sztuczną inteligencją na giełdach. Tym razem inwestorzy muszą uwzględnić ryzyko, iż problemem okaże się zbyt szybki postęp. Cyberbezpieczeństwo, samodzielność agentów AI, możliwość wykorzystania tej technologii jako broni, geopolityka i perspektywa ostrzejszych regulacji wprowadzają do wycen czynniki, które dotąd pozostawały poza modelami finansowymi.
Warto przypomnieć, iż wyścig o rozwój AI, choć przez ostatnie trzy lata był motorem giełdowych wzrostów, już wcześniej wywoływał silny niepokój. Pierwszym takim momentem było pojawienie się DeepSeek. Jego bardziej wydajny model uznano za potencjalnego konkurenta dla rozwiązań największych firm w branży. Inwestorzy zaczęli się obawiać, iż przyszłe zapotrzebowanie na moc obliczeniową zostało przeszacowane. W efekcie 27 stycznia 2025 roku Nvidia straciła podczas jednej sesji około 593 mld dolarów wartości rynkowej.
Druga fala obaw zyskała nazwę „ SaaSpocalypse”, czyli apokalipsy firm oferujących oprogramowanie w modelu abonamentowym. Pojawiła się, gdy sztuczną inteligencję zaczęto wykorzystywać do tworzenia oprogramowania. Okazało się wówczas, iż AI może zagrozić części sektora technologicznego, która miała korzystać na jej rozwoju. Dotyczyło to producentów oprogramowania, usług programistycznych i usług profesjonalnych.
Trzecim źródłem niepokoju stała się niedawno skala wydatków inwestycyjnych. Microsoft, Alphabet, Amazon i Meta przeznaczają setki miliardów dolarów na chipy, centra danych i energię elektryczną. Inwestorzy zaczęli zatem pytać, czy przychody z AI rosną wystarczająco szybko, aby uzasadnić tak ogromne nakłady.
Rynek zaczyna inaczej wyceniać ryzyko AI
Teraz prawdopodobnie obserwujemy czwartą odsłonę tych obaw. Podczas wczorajszej sesji amerykańskie giełdy znalazły się pod presją wysokich cen ropy i niepokoju wokół AI. Sektor technologiczny w indeksie S&P 500 stracił ponad 1,6 proc., podczas gdy sektor usług komunikacyjnych zyskał niemal 2,8 proc. Akcje Nvidii potaniały o 3,36 proc., przedłużając serię spadków do pięciu sesji z rzędu.
Jednak perspektywa wolniejszego rozwoju sztucznej inteligencji pomogła części spółek. Wzrosły notowania dostawców systemu dla firm, takich jak Salesforce, Shopify, ServiceNow i Figma. Zyskiwały również firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem. Akcje CrowdStrike podrożały w ciągu jednego dnia o niemal 14 proc., a Palo Alto Networks o ponad 13 proc.
Dopóki największe koncerny technologiczne utrzymują wydatki inwestycyjne, zamówienia na półprzewodniki nie słabną, a nowe regulacje nie ograniczają trenowania modeli, wyścig o rozwój AI trwa. najważniejsze będzie jednak to, czy obawy o bezpieczeństwo zaczną przekładać się na ograniczenie inwestycji. jeżeli tak się stanie, możemy spodziewać się większych wahań kursów tych spółek zwiazanych z AI, które dotąd najmocniej napędzały giełdowe wzrosty.
O autorze
Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

4 godzin temu







