Czy części do maszyn rolniczych muszą być tak drogie? Sam się o tym przekonałem na własnej skórze

6 godzin temu

Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie sytuacja, która dotknęła mnie osobiście. To tez sytuacje znajomych rolników, którzy sami zetknęli się z tego rodzaju zdarzeniami. Spróbuję się zastanowić w tym artykule z czego to wynika i jak można sobie z tym radzić, bo sam się o tym przekonałem.

Sytuacja zaczęła się od siłownika podnoszącego belkę opryskową. W starszej wersji swojego opryskiwacza posiadam siłownik hydrauliczny do regulacji wysokości belki opryskowej, a w dużo nowszym modelu, de facto takim samym i tego samego producenta, tego siłownika akurat nie ma. Stąd pomysł by taki siłownik zamontować, gdyż nie jest to mocno skomplikowane zadanie.

Czy musi być tak drogo?

Jednakże od pomysłu do realizacji jest długa droga, a pierwszym co mnie zniechęciło była cena owego siłownika, jaką usłyszałem w serwisie producenta. Otóż było to całe 1800 zł za siłownik o skoku 630 mm.

Oczywistym więc było, iż jako typowy rolnik, przepłacał nie będę i poświęcę nieco czasu w znalezienie odpowiedniego siłownika. Wbrew pozorom nie było to zbyt trudne zadanie, gdyż pasujący siłownik, polskiego renomowanego producenta, znalazłem i kosztował on całe 350 zł.

Na tym się jednak nie kończy, gdyż do kompletu potrzeba jeszcze rolki prowadzącej zawiesie linowe (koszt 50-60 zł), która w komplecie z uchwytem mocującym kosztuje około 100 zł. Do tego dochodzi przewód hydrauliczny o długości 5 m, którego koszt to około 150 zł.

Jak więc widać różnica jest bardzo znacząca, gdyż kompletny zestaw kosztuje 660 zł, plus swoja praca poświęcona na szukanie potrzebnych elementów. Niemniej jednak wobec ponad 2,5 krotnej różnicy w cenie jest to chyba operacja warta zachodu.

Od mniej więcej takiego siłownika zaczęła się przygoda z niniejszym tekstem, fot. mat. prasowe

Moduły, a nie pojedyncze części

Kolejnym przykładem jaki nasuwa się odnośnie tego jak droga jest eksploatacja dzisiejszych maszyn, jest sytuacja znajomego rolnika, któremu 3-4 lata temu „poszło” łożysko w przekładni kątowej napędu kosy, czyli w tzw. Schumacherze.

Znajomy kilka myśląc swoje pierwsze kroki skierował do swojego lokalnego dealera, który ów kombajn mu sprzedał, z zamiarem zakupienia łożyska do feralnej przekładni. Jakież było jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, iż ów łożyska kupić nie można, a jedyną opcją jest kupno całej przekładni, która wówczas kosztowała około 2500 zł.

To było dla niego za dużo, i nie chodziło tu jakoś bardzo o pieniądze, ale o sam fakt, iż producent nie przewidział w ogóle możliwości wymiany pojedynczej części jakim było łożysko, a od razu zalecał zakup całego elementu.

Podobnie jak w moim przypadku znajomy nie dał za wygraną i postanowił, iż nie da zarobić serwisowi i przekładnię rozbierze i łożysko wymieni. Okazała się to nader dobra decyzja, gdyż po rozebraniu przekładni i wymontowaniu rzeczonego łożyska, dokupił identyczne jak założone na pierwszy montaż, za cale 150 zł.

Czy było warto? Jak najbardziej, gdyż tutaj różnica w cenie była ogromna. Choć ktoś może oczywiście powiedzieć, iż nie policzył swojej pracy przy wymontowaniu i rozebraniu przekładni, to nie spędził jednak nad tym 2 czy 3 dni, a zajęło mu to najwyżej kilka godzin, więc różnica około 2300 zł do zapłaty na pewno się opłaciła.

Podsumowanie

Czasy w rolnictwie są ciężkie, zarówno dla producentów jak i dla rolników. Różnica jest jednak taka, iż producent ceny dyktuje, a rolnik nie… Jednak rolnicy to ludzie, którzy nie lubią przepłacać, szczególnie, jeżeli okoliczności tego nie wymagają i da się pewne rzeczy wykonać i „ogarnąć” we własnym zakresie.

Można by powiedzieć, iż dzisiejsze rolnictwo to rodzaj sportu ekstremalnego, ale rolnicy się nie dają i jeżeli tylko mogą i są zaradni, a są, to będą próbować jak najbardziej racjonalnie do takich spraw, jak chociażby mocno zawyżane ceny części zamiennych, podchodzić i przekuwać na swoją korzyść. I tego się trzeba trzymać!

Idź do oryginalnego materiału