Komunikacyjny chaos
Od rana 2 czerwca zamknięty ma zostać odcinek ul. Wiczlińskiej między stacją gazową „Wiczlino” a Szkołą Podstawową nr 37. W czasie robót zawieszony będzie ruch autobusów na tym fragmencie, a linia 140 pojedzie objazdem do pętli przy ul. Wyszyńskiego. W maju miasto podpisało aneks z firmą MTM, podnosząc koszt inwestycji do ponad 27,3 mln zł i rozszerzając zakres prac.
Mieszkańcy dzielnicy Wiczlino w Gdyni zareagowali dużym niezadowoleniem na ogłoszenie planowanego zamknięcie. W sobotnie przedpołudnie zorganizowali protest i spotkanie z władzami miasta przy budynku OSP Wiczlino. W wydarzeniu wzięło udział blisko 100 osób, które wyrażały frustrację wobec działań władz Gdyni oraz firmy MTM realizującej inwestycję. Gdynianom nie podoba się fakt, iż będą zmuszeni do poruszania się bocznymi, często nieutwardzonymi drogami do pracy i szkół. Dodatkowym problemem jest znajdujący się przy ulicy sklep, który musiałby zrezygnować z działalności na długi okres.
W spotkaniu uczestniczył także przedstawiciel wykonawcy oraz radny Jakub Ubych wspierający mieszkańców.
Rozczarowanie władzami Gdyni
Wśród głównych zarzutów ze strony protestujących pojawiły się: brak odpowiedniej komunikacji z mieszkańcami, opieszałość prac budowlanych oraz zaskoczenie wynikające z nagłego zamknięcia ulicy.
Mieszkańcy krytykowali sposób prowadzenia inwestycji, wskazując na opóźnienia w przetargu, które ich zdaniem doprowadziły do zbyt późnego rozpoczęcia prac. Zarzucali władzom i wykonawcy próbę nadrabiania zaległości kosztem mieszkańców, aby nie utracić dofinansowania, oraz brak odpowiedniego nadzoru nad realizacją przedsięwzięcia.
Zwracano również uwagę na problemy wynikające z utrudnień w ruchu drogowym, które dotykają nie tylko mieszkańców, ale także lokalnych przedsiębiorców i placówki edukacyjne. Pojawiały się także obawy, czy wyznaczone objazdy będą w stanie obsłużyć ruch cięższych pojazdów. Dodatkowo mieszkańcy zauważają, iż sugerowany termin trzech miesięcy może okazać się o wiele dłuższy, zważywszy na fakt, iż duża część inwestycji w Gdyni nie jest oddawana do użytku na czas.
Pojawiały się również opinie, iż część środków zaoszczędzonych w przetargu mogłaby zostać przeznaczona na budowę drogi objazdowej.
Dofinansowanie ważniejsze niż mieszkańcy
Władze Gdyni tłumaczyły, iż przedłużające się terminy realizacji inwestycji wynikają m.in. z warunków pogodowych, które wpłynęły na przebieg prac. Wiceprezydent Rafał Geremek podkreślał, iż aby nadrobić opóźnienia i uniknąć utraty dofinansowania, konieczne jest przyspieszenie robót, choćby jeżeli wiąże się to z uciążliwościami dla mieszkańców. Zapewniał jednocześnie, iż miasto chce wypracowywać rozwiązania wspólnie z lokalną społecznością.
Zwracano uwagę, iż bez oddania inwestycji do użytkowania nie będzie możliwe uzyskanie finansowania. Podczas wcześniejszych spotkań z wykonawcą analizowano różne warianty realizacji, jednak wskazano, iż jedynym sposobem na terminowe zakończenie prac jest całkowite zamknięcie drogi na około trzy miesiące, ponieważ przy utrzymaniu ruchu nie byłoby możliwe dokończenie inwestycji.
Miasto i wykonawca, odnosząc się do obaw mieszkańców, zapewnili, iż droga nie zostanie zamknięta 2 czerwca. Urzędnicy zapowiedzieli także ponowną analizę zapisów umowy, podkreślając, iż zależy im na wypracowaniu kompromisowego rozwiązania z lokalną społecznością. Pozostaje czekać do 2 czerwca, aby przekonać się, czy deklaracja władz będzie miała pokrycie w rzeczywistości.

11 godzin temu












