Odpowiedź na tak postawione pytanie da znacznie więcej wskazówek o Twoim życiu, niż tylko dotyczące finansów.
A po co mi dłuższe wakacje? Nie mogę. Firma się zawali beze mnie.
Takich odpowiedzi udzieli pracoholik. Żyje w przekonaniu, iż praca stanowi najważniejszy element życia. Wręcz określa człowieka. Nie muszę mówić, w jaki sposób postrzeganie świata jako miejsca, w którym centralne miejsce zajmuje robota, wpływa na człowieka i jego rodzinę. Wystarczy pierwsza lepsza książka psychologiczna.
To kiedy ten urlop?
Tak zareaguje zarówno człowiek, mający zdrowe relacje z życiem zawodowym. Jak i homo ludens – dla którego największą wartością z etatu jest pensja. A tę można przeznaczyć na przyjemności.
Nie mogę. Zwolnią mnie.
Smutna historia. Strach przed zwolnieniem odczuwają osoby, traktujące pracę jako zagrożenie. zwykle z powodu mobbingu i innych mniej drastycznych elementów środowiska, gdzie pracują. Ale także wysoko lękowe.
Już dawno go zaplanowałem.
Tego spodziewam się po tych, którzy swoje życie uporządkowali w ogromnym stopniu. Oni wiedzą, co zwiedzą każdego dnia, jaki remont zrobią, ile książek przeczytają itp.
Nie stać mnie.
Najprościej jak można – ludzie bez kasy, bez oszczędności, w długach. Ale także z wysokimi oczekiwaniami (urlop kosztuje 20 tys. zł/tydz. bo Malediwy, Hawaje itp.).
Tymczasem rzeczywistość jest inna.
Tak stać mnie na dłuższe wakacje. Taką odpowiedź chcę od Was usłyszeć. Widać tu dwie składowe:
- czas (mogę sobie pozwolić na niepracowanie). Przy czym „mogę” oznacza zarówno moje przekonanie jak i reakcję pracodawcy,
- pieniądze. Wiadomo.
Jako, iż miałem. zeszłym roku 6-tygodniowy urlop, mogę Wam coś opowiedzieć z praktyki. Otóż kwestia czasu ma kapitalne znaczenie. Pieniądze liczą się w znacznie mniejszym stopniu. Otóż, jak spędziłem ten czas:
- 2 tygodnie wyjazd do Macedonii,
- góry (przedłużony weekend),
- Wrocław – odwiedziny u syna i siostry,
- kilkanaście dni na wsi,
- 2 dni uczciwej pracy (takiego czasu po godzinie, dwie nie liczę),
- 2 koncerty chopinowskie w Warszawie.
Jak widać, było trochę wakacji, zawodu i remontu. Typowe „wakacje polskie”.
Ile mnie to kosztowało?
- Macedonia niecałe 6000 zł (5 osób),
- Warszawa – 160 zł,
- Wrocław – 150 zł,
- wieś – 200 zł (z paliwem),
- góry – 1000 zł (paliwo, restauracje, nocleg).
W sumie 7510 zł za 6 tygodni wolnego, w tym 1510 zł za 4 tygodnie. Ale to nie wszystko. Po prostu odpocząłem.









