Z profesorem SGH Andrzejem Bieniem rozmawiamy o tym, iż – wbrew Ustawie o usługach płatniczych – wciąż przybywa miejsc, w których nie zapłacimy już gotówką, a także o znikających bankomatach i oddziałach banków oraz o tym, dlaczego warto bronić dostępu do gotówki.
Andrzej Bień
Rozwiń biogramDr hab., prof. SGH, jest ekonomistą związanym z Instytutem Bankowości Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Specjalizuje się w bankowości, rynku pieniężnym i kapitałowym, międzynarodowych operacjach finansowych, polityce kursowej, kredytach, ubezpieczeniach i rachunkowości. Od 1975 roku uczestniczył w programach szkoleniowych i stażach w renomowanych instytucjach finansowych, m.in. Chase Manhattan, Irving Trust, Lloyd Bank, Banca Nazionale del Lavoro, Banku Handlowym oraz na giełdach w Nowym Jorku, Frankfurcie, Paryżu, Amsterdamie i Zurychu. Jest autorem i współautorem kilkuset opracowań i publikacji, w tym 13 książek.
(Wywiad jest zredagowaną i uzupełnioną wersją podcastu Czy masz świadomość? pt. „Gotówka zniknie? Prof. Andrzej Bień o cyfryzacji i przyszłości gotówki”).
Rafał Górski: Brett Scott w książce „Cloudmoney: Gotówka, karty, krypto – wojna o nasze portfele” pisze: „(…) windy mają swoje zastosowanie, ale żaden odpowiedzialny deweloper nie zainstalowałby tylko windy, bez schodów ewakuacyjnych. Utrzymanie równoległych opcji jest zgodne z zasadą odporności poprzez różnorodność”.
Czy zwykły człowiek ma dziś realny wybór, w jakiej formie chce dokonać płatności?
prof. Andrzej Bień:
Niestety nie ma takiego wyboru. Jest to wbrew Ustawie z dnia 19 sierpnia 2011 roku o usługach płatniczych, która chroni prawo konsumenta do używania tradycyjnych pieniędzy, czyli banknotów Narodowego Banku Polskiego.
Nazwa „banknot”, po angielsku bank-note oznacza „notę bankową”, która potwierdza, iż bank odpowiada za nią określoną ilością pieniądza bankowego.
Żeby przekonać się, iż Ustawa nie jest respektowana, wystarczy spróbować zapłacić mandat gotówką. Policja nie przyjmie od Polaka gotówki, a – co interesujące – obywatel innego kraju już może zapłacić gotówką. Mam zarówno dowód osobisty Polski, jak i identity card ze Stanów Zjednoczonych, więc kiedy dostałem mandat i dowiedziałem się, iż jako Polakowi nie wolno mi na miejscu zatrzymania zapłacić za mandat gotówką, wyjąłem dowód zagraniczny i musieli przyjąć ode mnie płatność gotówką. Uważam jednak, iż to jest kuriozalna sprawa i można by ją rozwiązać jednym rozkazem Komendanta Głównego Policji.
Kolejne przykłady: coraz więcej parkometrów czy automatów do sprzedaży biletów w różnych miastach w ogóle nie przyjmuje gotówki.
Ktoś sobie obniża koszty związane z obiegiem gotówkowym. Ostatnio jadąc pociągiem, też dowiedziałem się, iż nie wolno mi zapłacić gotówką. Również w sklepach zdarzają się sytuacje, iż ekspedient nie ma w kasie reszty do wydania i w związku z tym nie przyjmie gotówki.
Kolejna skandaliczna historia ograniczająca obieg gotówki jest taka, iż w mojej okolicy, w promieniu kilku kilometrów, zlikwidowano po kolei trzy bankomaty Banku Polskiego PKO. Już nie wspomnę o zamknięciu oddziału banku, gdzie można było podjąć większe kwoty i gdzie zawsze była kolejka do wszystkich stanowisk.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Warto zaznaczyć, iż mówi pan o Warszawie, stolicy. W mniejszych miejscowościach prawdopodobnie jest o wiele gorzej.
Na przykład mBank polikwidował wszystkie swoje bankomaty i posługuje się Euronetem, który ma bardzo niskie limity wypłat i dodatkowo bardzo często brakuje w nim papieru wydruku. jeżeli ktoś potrzebuje mieć namacalny dowód, iż wpłacił czy wypłacił pieniądze, to niestety musi odejść. To jest kwestia jakości obsługi bankomatowej, nie dba się o nią.
Kolejnym skandalem jest to, iż podzielono w Polsce oddziały banków na gotówkowe i bezgotówkowe.
Znów w mBank-u większość oddziałów jest bezgotówkowa, w ogóle nie prowadzi gotówki. Uważam, iż powinna się tym zająć Komisja Nadzoru Finansowego. o ile dana placówka nie prowadzi obsługi gotówkowej, to nie ma prawa nazywać się oddziałem banku. Po prostu.
W północnej Polsce, od Giżycka po Mierzeję Wiślaną, prowadzone są przez Rosję głównie z obwodu królewieckiego działania hybrydowe i płatności bezgotówkowe często są niemożliwe.
Czasem system bezgotówkowy zwyczajnie się zawiesza: sam kilkanaście razy byłem w sytuacji, iż w sklepie spożywczym płatność była możliwa jedynie gotówką, bo system przestał działać. Jak ktoś ma gotówkę, to z honorem wychodzi, a jak ktoś nie ma, to odstawia wózek z towarem i wychodzi ze spuszczoną głową, głodny.
Gotówka jest legalna, ale bankomatu nie ma. Czy UOKiK dopilnuje, żeby było skąd ją wypłacić? Rafał Górski
Wokół gotówki funkcjonuje dzisiaj w Polsce szereg mitów i dezinformacji. Mówi się na przykład o jej związku z szarą strefą. Co pan na to?
Jest gospodarka regularna, jest szara strefa i jest czarna strefa. Ludzie tego nie rozróżniają. Czarna strefa to są rzeczywiście przestępstwa: narkobiznes, handel bronią i tego typu historie. Tę strefę na bieżąco obsługują blockchainy, czyli kryptowaluty w zdecydowanej większości, a nie pieniądz legalny, gotówkowy emitowany przez bank centralny. Najgorsze przestępstwa są więc obsługiwane pieniądzem bezgotówkowym.
Rynek kryptowalut w ogóle powinien się zamknąć, bo to jest jedno wielkie kasyno.
Szarą strefę określiłbym, wbrew wszystkim opiniom, jako częściowo pozytywną, bo to są różne malutkie biznesy. Na przykład wynajem noclegów po chałupach jest częściowo zalegalizowany w ramach agroturystyki, ale czasem zdarza się sytuacja, iż strefa wiejska zostaje zamieniona na miejską i przepisy o agroturystyce nie działają. Albo ktoś uprawia kwiaty czy warzywa w ogródku działkowym i chce je sprzedać. W takich sytuacjach w ogóle nie wchodzi w grę inny sposób rozliczenia jak rozliczenia gotówkowe.
Przy takich drobnych różnych usługach czy sprzedaży koszt pozyskania i obsługiwania kasy fiskalnej spowodowałby, iż biznes przestałby być opłacalny.
Inne sposoby płatności bezgotówkowych, na przykład BLIK, też nie zawsze wchodzą w grę, bo szereg mniej zaradnych osób nie posługuje się telefonem i aplikacjami czy wiedzą, jak takimi płatnościami się posługiwać, czy choćby po prostu nie ma konta w banku.
Płatności bezgotówkowe nie likwidują szarej strefy, raczej przenoszą ją do innych kanałów Jakub Górka, Rafał Górski
A propos BLIK-a: na początku roku grupa nastolatków zhakowała system BLIK i powyprowadzała pieniądze niektórym użytkownikom tego systemu. Przestrzegam przed płatnościami BLIK-iem, ponieważ w telefonie mamy też swoje konto bankowe, a BLIK jest kolejnym otworem informatycznym dla hakerów wszelkiego typu.
Trzeba wyraźnie powiedzieć, iż coraz więcej pieniędzy funkcjonuje w społeczeństwie, ponieważ od 2023 roku – kiedy wzrost PKB wynosił 0,1% – PKB rocznie rośnie po 3,7% czy 3,6%. NBP pokazuje, iż przyrasta obieg gotówkowy, który jest potrzebny dla przyrostu tych obrotów. Przycinając obrót gotówkowy, sprowadzając koszta na te wszystkie drobne biznesy, spowodujemy, iż nie będą się one rozwijać, tylko będą się zamykać i ograniczać. Trzeba też uważać z systemem podatkowym i jednak nie ograniczać systemu ryczałtowego, bo drobny przedsiębiorca, który będzie musiał wynajmować biuro rachunkowe czy posługiwać się różnymi płatnościami, po prostu się podda i zostanie bezrobotny na garnuszku państwa.
Dlaczego banki nie informują o zaletach gotówki?
Dzisiaj mamy w Polsce według NBP 488 miliardy złotych w obiegu gotówkowym [dane z końca lipca 2026 – przyp. red.]. Gotówka jest pieniądzem banku centralnego, który jednak funkcjonuje poza systemem bankowym. Tymczasem każdy przelew to jest dla banków korzyść finansowa w opłatach za przelew, bo bank zarabia kasę na wszystkim.
Proszę zwrócić uwagę, ile płaci się za prowadzenie konta, ile płaci się za poszczególne przelewy. Nieuczciwe jest też oferowanie tzw. przelewów ekspresowych działających na zasadzie: jak dasz 10 złotych za przelew, to przelejemy twoje pieniądze natychmiast. Za 10 złotych przelew może pójść natychmiast przez urządzenia NBP-owskie, co też jest ciekawostką, bo bank centralny powinien być pozbawiony bezpośredniego kontaktu operacyjnego z rynkiem komercyjnym, co jest regułą nie tylko w naszym prawie bankowym ale w skali światowej.
Zgodnie z teorią Rudolfa Hilferdinga [teoria opisująca etap rozwoju kapitalizmu, w którym tradycyjna wolna konkurencja zostaje zastąpiona przez dominację wielkich monopoli, karteli i instytucji finansowych – przyp. red.], o ile w 2025 roku doszło do sytuacji, iż banki wyrobiły zyski na ponad 40 miliardów złotych, to należałoby banki obciążyć podatkiem od nadmiernych zysków, tak samo jak koncerny naftowe.
Warto wiedzieć i rozumieć, iż te 40 miliardów złotych odeszło z obiegu produkcyjnego przedsiębiorstw, ale też z gospodarstw domowych, gdzie naprawdę powstaje produkt krajowy brutto i dochód narodowy. Ta ogromna kwota poszła w instytucje finansowe, a przypomnę, iż przez cały czas znaczna część banków to są banki zagraniczne, które się świetnie rozwijają, podczas gdy nasze podupadają.
W walce o zachowanie gotówki Robert Azembski
Czy polski system bankowy nie poszedł za daleko w cyfryzację?
Oczywiście, iż poszedł za daleko. Podam przykład: koncern Orange uruchomił system płatności, nazywa się to Orange Pay. Jak ma pan sprytne dziecko, to ono sobie w swoim telefonie zakupy zrobi, a Orange panu podziękuje i doliczy odpowiednią kwotę do rachunku. Niedawno byłem dokładnie w takiej sytuacji, a nikt się mnie – jako właściciela rachunku telefonicznego – nie zapytał, czy zgadzam się na taką usługę. Nie podpisywałem żadnego aneksu, a teraz mogę jedynie czekać, aż mi przyślą fakturę z tą płatnością.
Ostatnio w Polsce wyciekło blisko 20 milionów danych medycznych i obywatele dostają powiadomienia, iż mają zastrzec swój PESEL. Dlaczego to bank nie jest odpowiedzialny za to, żeby zabezpieczyć obywatela, jeżeli ktoś chce wyłudzić pieniądze na jego PESEL?
Jeżeli ktoś weźmie na pana pożyczkę czy kredyt, to przychodzi do pana w końcu komornik i żąda, żeby pan to spłacał. I to pan musi wynająć adwokatów i się bronić. To jest skandal, bo prokurator powinien pójść do banku i zbadać, jak bank przeprowadził procedurę udzielenia tej pożyczki czy kredytu.
Uważam, iż pan minister Żurek powinien chociażby rozporządzeniem wprowadzić taką zasadę, iż bank, który udzielił komuś pożyczki czy kredytu, ponosi odpowiedzialność, jeżeli się okaże, iż udzielił kredytu nie tej osobie, która faktycznie ma ten kredyt spłacać.
Takie rozporządzenie powinno być załatwione od ręki.
A dlaczego tak nie jest, panie profesorze?
Jeszcze wspomnę, iż należy rozróżnić pożyczkę od kredytu. Pożyczka to jest właśnie gotówka i łatwiej ją uzyskać w banku, natomiast zaciąganie kredytu powinno być bardzo dobrze zabezpieczone. Klient powinien przynajmniej przedstawić jakiś biznesplan. Dzisiaj w Polsce może pan usiąść przy komputerze i wziąć pół miliona pożyczki czy kredytu, a żaden pracownik banku pana nie obejrzy, ewentualnie przez kamerkę. Dzieje się tak, ponieważ banki oszczędzają, zamykają oddziały, nie zatrudniają wykształconych pracowników, absolwentów szkół, takich jak SGH, w których naucza się bankowości. Kiedyś zapytałem konsultanta w banku, jakie ma wykształcenie i okazało się, iż jest po historii sztuki, inny skończył ornitologię czy gastronomię. .
W Chinach fotografują klientom siatkówkę oka, bo to jest nie do podrobienia, i od tego zaczyna się rozmowa klienta o współpracy z bankiem. Tymczasem u nas, rozmawiając przez kamerkę, może pan wziąć kilkaset tysięcy złotych pożyczki czy kredytu na inną osobę i to właśnie tę osobę będzie ścigał komornik. Komornik ma tytuł egzekucyjny i nie interesują go zapewnienia, iż ktoś nie zaciągał żadnego zobowiązania w banku.
Kto pana zdaniem powinien ponosić koszt utrzymania dostępu do gotówki? Banki, NBP, państwo, operatorzy bankomatów czy sami klienci?
Wiadomo, iż end user, czyli ten ostateczny odbiorca ponosi koszty.
Natomiast o ile chodzi o instytucje, to pierwszym odpowiedzialnym filarem obiegu gotówkowego i bezgotówkowego w Polsce jest Narodowy Bank Polski jako bank centralny. Pewna część z tego, co bank centralny emituje bezgotówkowo, przepływa do obiegu gotówkowego. Do niedawna było to 1,5%–2%, ale sądzę, iż dzisiaj jest to znacznie większy procent ze względu na rosnącą szarą strefę.
Gotówką czy kartą? Czas na podatek od gigantów płatniczych Maciej Cyprian Flis
Na zlecenie banku centralnego PWPW, czyli Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych, dokonuje druku banknotów w odpowiednio zabezpieczony sposób. Narodowy Bank Polski powinien mieć u siebie pogotowie gotówkowe które może dostarczać do banków komercyjnych gotówkę w zamian za wpłacone przez te banki pieniądze bezgotówkowe.
Oczywiście banki komercyjne też powinny posiadać pewne pogotowie kasowe. Nie może być tak, iż musi pan zamawiać kilka dni wcześniej większą kwotę, którą chce pan podjąć z banku. To jest niebezpieczne, bo ileś osób po drodze będzie wiedziało, iż danego dnia podejmie pan dużą kwotę gotówki. Banki twierdzą, iż nie trzymają gotówki dla swojego bezpieczeństwa. Tylko iż tu chodzi o bezpieczeństwo banku, a nie bezpieczeństwo klienta. Niech zainwestują część z tych 40 miliardów zysku chociażby i zbudują normalne skarbce pod ziemią i niech trzymają gotówkę we wszystkich placówkach, które nazywają oddziałem banku.
Banki zamykają oddziały i filie oddziałów, co powoduje, iż odległość do oddziału banku jest coraz większa.
W związku z tym Poczta Polska powinna być miejscem obiegu gotówkowego, bo ludzie mają blisko na pocztę. Tymczasem poczta jest w sobotę nieczynna, a w tygodniu pracuje coraz częściej do 16:00 czy 17:00, kiedy ludzie dopiero wychodzą z pracy. Ktoś robi głupie oszczędności i nic dziwnego, iż Poczta Polska podupada.
Ograniczenia czasu pracy coraz częściej dotyczą także oddziałów operacyjnych banków, a w tym i tych coraz rzadziej tak zwanych gotówkowych.
Czy gotówka nie powinna być traktowana jako element bezpieczeństwa obywateli i państwa, a nie tylko jako jeden ze sposobów płatności?
Rząd wysłał ostatnio do naszych domów „Poradnik bezpieczeństwa”, w którym jest napisane, iż należy trzymać określoną ilość gotówki. Komisja Europejska również opublikowała zalecenia poszczególnych państw dotyczące posiadania minimalnej ilości gotówki w każdym gospodarstwie domowym.
Szwedzki poradnik bezpieczeństwa w razie sytuacji kryzysowej lub wojny zaleca: „Od czasu do czasu używaj gotówki. Warto mieć: gotówkę w różnych nominałach przynajmniej na tydzień; inne środki płatnicze, np. kartę bankową i dostęp do usług elektronicznych”. W marcu zeszłego roku, kiedy była konsultowana treść naszego poradnika, my jako Koalicja dla Gotówki zwracaliśmy uwagę MSWiA, iż warto dodać to zdanie, które jest w szwedzkim poradniku. Niestety nie trafiło ono do naszego poradnika.
Szwecja niemalże zlikwidowała u siebie obieg gotówkowy, ale uświadomili sobie, iż są z tego powodu bardzo narażeni na rosyjskie cyberataki. Teraz na gwałt wracają do gotówki i szukają wytwórni papierów wartościowych i mennicy, która by wybiła monety.
Szwecja – laboratorium społeczeństwa bezgotówkowego. W jaki sposób pionier bezgotówkowej rewolucji wraca do gotówki? Stanisław Banaszek
W Polsce też trzeba rozpropagować, iż wszystkie podmioty gospodarcze mają obowiązek przyjmowania gotówki. Nieprzyjmowanie płatności gotówkowych jest wbrew obowiązującym przepisom [Ustawa z 19 sierpnia 2011 roku o usługach płatniczych – przyp. red.] i powinno być karalne.
Tymczasem moja spółdzielnia mieszkaniowa, której podlegają setki tysięcy mieszkań, zlikwidowała obsługę kasową. Mieszka tu mnóstwo starszych osób, które robiły sobie spacerek do tej kasy i wpłacały pieniądze za czynsz. Jak to jest możliwe, iż zlikwidowali tę kasę?
Kiedyś listonosz narzekał, iż ma ciężko, bo roznosił renty i emerytury do domów, ale dostawał za to napiwki. A dzisiaj emeryt musi mieć konto i ZUS płaci panu przelewem. Podobno można zamówić usługę, żeby listonosz przyniósł komuś gotówkę do domu, ale to przecież już było i sprawdzało się.
A czy pana zdaniem w Polsce działa lobby na rzecz ograniczania roli gotówki?
Oczywiście. Pierwsze lobby to jest lobby bankowe, które, brzydko mówiąc, żre pieniądze. W Polsce zniszczono też obieg wekslowy. Dlaczego? Po pierwsze trzeba się na tym znać, mieć wykształconych ludzi, bo to jest pewna wiedza wekslowa. Polska miała w tym zakresie bardzo duże tradycje, od przedwojnia. Po drugie to jest funkcjonowanie pieniądza poza obiegiem bankowym, legalne jak najbardziej, w funkcji gwarancyjnej, w funkcji płatniczej, obiegowej i tak dalej. Jest to rodzaj papierów wartościowych, ale też obrotu gotówki poza bankami. A jest takie powiedzenie amerykańskich bankowców: „Does paperless means value less?”, czyli: „bez papieru oznacza bez wartości”. Inaczej mówiąc: bez papierowego pieniądza tracimy poczucie jego realnej wartości.
W Stanach Zjednoczonych, które są technologiczną potęgą, także w formach płatności funkcjonują przez cały czas czeki, a u nas wszystkie banki zgodnie zlikwidowały czeki. W Polsce banki de facto obsługiwały czeki, ale na tym obrocie nie zarabiały, bo on odbywał się poza instytucjami bankowymi.
Czeki i gotówka zmniejszają bankom możliwość kreacji pieniądza, czyli zarabiania na kreowaniu pieniądza z niczego. Dodatkowo gotówka generuje koszt dla banków, bo muszą przewozić ją do bankomatów, itp.
Współuczestniczyłem w ustawieniu pierwszego bankomatu w Polsce pod koniec lat 80. Ludzie przychodzili go oglądać i wszyscy mówili: genialna sprawa, nie trzeba czekać w kolejce w banku. Dzisiaj więcej bankomatów jest likwidowanych niż instalowanych.
Najczęściej jedynie odnawia się stare. mBank, jak wyżej wspomniałem, w ogóle zlikwidował swoje bankomaty i klienci muszą korzystać z operatora Euronet, który też redukuje ilość swoich bankomatów w Polsce.
Euronet odpowiada na to, iż Visa i Mastercard, duże korporacje międzynarodowe, nie chcą podnieść im prowizji bankomatowej, którą Euronet mógłby przeznaczyć na obsługę swoich bankomatów.
Może to do końca nie wybrzmiało, więc powtórzę: w Polsce rośnie obieg pieniężny gotówkowy, a zwiększenie obrotów gotówkowych w państwie powoduje wzrost gospodarczy i na tym wzroście się zarabia. Więc niech Mastercard, Visa czy Euronet nie narzekają, bo zarabiają na tym wzroście gospodarczym, którego konsekwencją jest wzrost obrotów finansowych także w ich firmach i w związku z tym nie powinny podnosić marż za każdą operację.
Visa i Mastercard de facto opanowały cały system gotówkowy, co jest zresztą bardzo niezdrowe.
Rosjanie nie chcieli być zależni od tych korporacji i zbudowali system MIR, który ma być konkurencyjny dla SWIFT-u, czyli dla Visy i Mastercarda. Dziwię się, iż w innych krajach coś takiego nie powstaje. To jest walka w skali światowej między rynkami, między władzami poszczególnych państw i między ogromnymi grupami finansowymi.
Andrzej Zybertowicz w ekspertyzie „Gotówka – jeden z filarów wolności: Przyczynek do diagnozy cywilizacji cyfrowej” pisze: Trzeba prowadzić działania spowalniające proces odchodzenia od gotówki i przeciwstawiać się zbyt niskim progom legalnych płatności gotówkowych. istotną rolę w tym kontekście może odegrać działanie Koalicji dla Gotówki”.
Jak obywatele mogą dzisiaj skutecznie walczyć o prawo do dostępu do gotówki i prawo do wyboru formy płatności?
Nie namawiam do organizowania demonstracji, ale wydaje mi się, iż to jest najwyższy czas, żeby politycy – zwłaszcza ci – którzy działają w terenie, zaczęli żądać dostępu do gotówki, do bankomatów. Na przykład PSL mógłby zyskać więcej poparcia, gdyby w swój program wyborczy włączył punkt dotyczący dostępu do gotówki.
Druga sprawa: Komisja Nadzoru Finansowego powinna ścigać podmioty, które nie przyjmują od klientów gotówki.
KNF ma uprawnienia również do tego, aby zlikwidować prawo do nazywania oddziałem banku placówki, która nie prowadzi gotówki od otwarcia do zamknięcia banku. Oczywiście bankom zmniejszą się zyski, ale bank jest też instytucją zaufania publicznego i serwisu publicznego i ma też pewne obowiązki z tym związane.
Jest też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który powinien chronić prawo konsumenta do dostępu do obiegu gotówkowego.
Awarie, klęski, cyberataki. Gotówka i nasze bezpieczeństwo finansowe Andżelika Kaczorowska
Obaj byliśmy na konferencji dotyczącej obrotu gotówką w Polsce i Dyrektor Departamentu Emisyjno-Skarbcowego NBP, pani Barbara Jaroszek, zachęcała do tego, żeby obywatele, którzy mają problem z wypłatami gotówki lub z płaceniem gotówką, wysyłali swoje historie na adres [email protected]. Co pan na to?
Tak, byłem na tej konferencji i głośno prosiłem o załatwienie dwóch konkretów: żeby w mojej spółdzielni mieszkaniowej przywrócono kasową obsługę i żeby policja w całym kraju przyjmowała od Polaków gotówkę za mandaty. Czekam, kiedy będą załatwione te dwie sprawy, bo do tej pory nie są. NBP się trochę kompromituje.
Jakiego ważnego pytania nikt panu jeszcze nie zadał w tematach, o których rozmawiamy, i jaka jest na to pytanie odpowiedź?
Pytanie brzmi: co będzie po wejściu Polski do strefy euro?
Wejście do strefy euro nie jest popularne, zwykli obywatele boją się wejścia do strefy euro, ponieważ nie rozumieją mechanizmów gospodarczych. Trzeba się jednak zastanowić, jak banki zarabiają na różnicach kursowych kupił–sprzedał, a przecież polski eksport w większości trafia do strefy euro albo do państw, które posługują się euro. Znakomita większość naszego eksportu i importu odbywa się w walucie euro. Przy tych wszystkich transakcjach płacimy różnice kursowe, które sięgają miliardów złotych. Te miliardy znikają z polskiej gospodarki, zasysa je system bankowy. Rozwiązaniem tego problemu byłoby wejście Polski do strefy euro. Mówię to jako fachowiec. Żaden polityk tego nie powie, ponieważ to byłoby w tej chwili dla niego politycznym samobójstwem.
Rozmawiałem jakiś czas temu z wysokiej rangi urzędniczką z litewskiego odpowiednika KNF-u, która nieoficjalnie przyznała, iż Litwa weszła do strefy euro z jednego powodu: liczą na to, iż dzięki temu nie przyjdą do nich „zielone ludziki”. To samo zrobiły Łotwa i Estonia. Więc wejście do strefy euro ma też ten aspekt, iż wchodzimy w obszar płatniczy określonej strefy i to daje też większy procent bezpieczeństwa dla kraju w przypadku wszelkiego rodzaju zewnętrznej agresji, w tym też w odniesieniu do instytucji finansowych jak i bezpośrednio obiegu

2 godzin temu














