Dojrzałość cyfrowa MŚP. Problemem nie są już tylko narzędzia

2 godzin temu
Zdjęcie: Technologia, MŚP


Polskim MŚP nie brakuje aplikacji. Brakuje im raczej umiejętności zamiany technologii w produktywność. To istotne rozróżnienie, bo w 2026 r. cyfryzacja firmy nie polega już na posiadaniu strony internetowej, chmury czy pakietu biurowego. Jej miarą jest to, czy dane przepływają przez organizację bez manualnego przepisywania, czy proces da się zmierzyć i czy system wspiera decyzję, zamiast tylko rejestrować jej rezultat.

Polska pozostaje pod tym względem poniżej średniej europejskiej. W 2025 r. podstawowy poziom intensywności cyfrowej osiągał 59 proc. polskich MŚP, wobec 71,4 proc. w UE. Unijny cel na 2030 r. przekracza 90 proc. Komisja Europejska w tegorocznym raporcie o Polsce wskazuje wprost, iż kraj przez cały czas odstaje pod względem cyfryzacji przedsiębiorstw i absorpcji zaawansowanych technologii.

Co więcej, statystyka obejmuje przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 10 osób. Najmniejsze firmy, w których procesy są zwykle najmniej sformalizowane, nie wchodzą do tego pomiaru Eurostatu. Dane nie opisują więc całego sektora mikro-, małych i średnich firm.

Luka nie zaczyna się od internetu

Dostęp do infrastruktury jest dziś słabym wyjaśnieniem różnic. W 2025 r. szerokopasmowy internet miało 94 proc. unijnych MŚP. Znacznie większa przepaść pojawia się tam, gdzie technologia musi już współpracować z procesem zarządczym.

ERP wykorzystywało 41 proc. małych przedsiębiorstw w UE i 89 proc. dużych. W przypadku CRM było to 25 wobec 65 proc. Najbardziej wymowny jest Business Intelligence: 11 proc. małych firm i 69 proc. dużych. Nie jest to różnica w dostępie do Excela czy serwera. To różnica w umiejętności uporządkowania danych, standaryzacji pracy i zarządzania firmą na podstawie informacji pochodzących z wielu obszarów.

Podobny układ widać w chmurze. Korzysta z niej 52 proc. MŚP i 85 proc. dużych przedsiębiorstw. Przy AI rozjazd pozostało większy: 19 wobec 55 proc. W Polsce AI wykorzystuje zaledwie około 8 proc. przedsiębiorstw, przy średniej unijnej wynoszącej 20 proc.

Te liczby podważają wygodną tezę, iż barierą cyfryzacji jest przede wszystkim koszt technologii. Chmura, CRM czy narzędzia generatywnej AI są dziś dostępne również dla kilkunastoosobowej firmy. Trudniejsze jest stworzenie organizacji, która potrafi ich używać bez dokładania kolejnej warstwy chaosu.

26 godzin, których nie było w żadnym systemie

Dobrze pokazuje to przypadek włoskiej firmy produkcyjnej SIGE opisany przez European Digital Innovation Hubs Network. Jej biuro techniczne korzystało z technologii, ale pracowało reaktywnie. Zlecenia przychodziły różnymi kanałami, nie było przejrzystości obciążenia zespołu ani skutecznego monitorowania wąskich gardeł. Telefony, bezpośrednie rozmowy i powielanie informacji między platformami generowały pracę, której część nie pojawiała się choćby w ewidencji czasu.

Interwencja nie zaczęła się od zakupu rozbudowanego systemu. Uporządkowano sposób przyjmowania zleceń i komunikacji, połączono zmianę procesu ze szkoleniem i narzędziami cyfrowymi. Czas poświęcany na obsługę projektów spadł o 11 proc. W sześcioosobowym zespole uwolniło to 26 godzin tygodniowo.

To bardziej użyteczna miara dojrzałości cyfrowej niż liczba licencji. Technologia ma wartość wtedy, gdy usuwa zbędne operacje, skraca cykl realizacji albo poprawia jakość decyzji.

AI tylko zaostrza problem

becna fala inwestycji w AI jeszcze mocniej odsłania znaczenie procesów i kompetencji. Badanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego obejmujące ponad 12 tys. firm wskazuje, iż zastosowanie AI wiąże się ze wzrostem produktywności pracy o około 4 proc. Korzyści koncentrują się jednak przede wszystkim w średnich i dużych przedsiębiorstwach. EBI wskazuje jednocześnie na znaczenie inwestycji uzupełniających: w oprogramowanie, dane i szkolenia.

To zasadnicza różnica między cyfryzacją a zakupem technologii. Firma może wdrożyć AI w tydzień. Znacznie trudniej przygotować dane, rozstrzygnąć odpowiedzialność za proces, usunąć jego zbędne etapy i określić, gdzie automatyzacja rzeczywiście daje zwrot.

Dojrzałość cyfrowa zaczyna się więc nie przy wyborze systemu, ale przy wiedzy o tym, jak naprawdę działa przedsiębiorstwo. Bez niej choćby najnowsza technologia automatyzuje głównie istniejący bałagan.

Idź do oryginalnego materiału