Powyborczy krajobraz w USA wskazuje na utratę przez Republikanów kontroli nad Kongresem. Może to oznaczać model sprawowania władzy podobny do polskiego, w którym prezydenckie weto blokuje znaczną część kluczowych ustaw. Donald Trump przyznał w nocy z wtorku na środę, iż wojna z Iranem częściowo przyczyniła się do wyborczej porażki Republikanów. Zapowiedział, iż zaakceptuje wyniki wyborów i pogratulował Demokratom, ale jednocześnie zadeklarował, iż będzie wetował ich propozycje. Zaznaczył przy tym, iż nie żałuje rozpoczęcia wojny z Iranem.
Zmiana układu sił w Kongresie może przynieść niższe rentowności obligacji, mniejszą presję na podwyżki stóp procentowych przez Fed i osłabienie dolara. Taki scenariusz sprzyjałby aktywom, które korzystają na niższym rynkowym koszcie pieniądza oraz tańszej amerykańskiej walucie. Chodzi przede wszystkim o metale szlachetne — reakcję złota i srebra widać już dziś rano. Na takim rozstrzygnięciu mógłby skorzystać również rynek kryptowalut. Dlaczego jednak dolar miałby tracić na wartości i co sprawia, iż obecne cofnięcie jego notowań może być dopiero początkiem słabości USD?
Kluczowe może okazać się duże zaangażowanie inwestorów w pozycje zakładające spadek euro względem dolara. Od siedmiu tygodni fundusze hedgingowe zwiększały krótkie pozycje w euro, licząc na zysk z umocnienia amerykańskiej waluty. Wynik wyborów może skłonić je do zamykania tych pozycji i wywołać tzw. short squeeze, czyli gwałtowny wzrost kursu euro względem dolara napędzany zamykaniem wcześniejszych zakładów. Warunkiem realizacji tego scenariusza wydaje się pokonanie przez EUR/USD strefy 1,1300–1,1350. Otwierałoby to w listopadzie drogę do 1,1400, a następnie do 1,1500, choć skala zwyżki mogłaby zależeć od tempa zamykania krótkich pozycji.

Tymczasem na rynku akcji, zwłaszcza w segmencie spółek technologicznych, trwa techniczna korekta. Nasdaq 100 stracił od szczytu ponad 10 proc., ale sytuacja na wykresie zdaje się wskazywać na możliwość formowania się tzw. korekty pędzącej. Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim scenariuszem jest równa skala fal spadkowych. Co więcej, po dotarciu do kluczowego poziomu technicznego notowania indeksu zaczęły wyraźnie odbijać.

Jeśli do obrazu technicznego dodamy możliwe konsekwencje wyborów — niższe rentowności obligacji i słabsze oczekiwania na podwyżki stóp procentowych przez Fed — pojawia się szansa na odrabianie strat przez spółki technologiczne. W październiku pozostawały one w tyle za pozostałymi sektorami amerykańskiej giełdy, ale taki splot czynników mógłby pomóc im zacząć nadrabiać ten dystans.

9 godzin temu





