
Kupujący nie rezygnują mimo niepewności
Na rynku mieszkaniowym spokój ustępuje miejsca presji czasu. Eksperci Otodom wskazują, iż wyższe ceny i rosnąca inflacja powinny studzić zapał kupujących, ale część klientów przyspiesza decyzje zakupowe.
– W przypadku popytu mamy w tej chwili do czynienia z wieloma czynnikami niepewności. Rosnąca inflacja i brak perspektyw na obniżki stóp procentowych w najbliższym półroczu sprawiają, iż kupujący uważnie obserwują rynek. To jednak nie oznacza, iż decyzje zakupowe zostaną wstrzymane – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.
Według prognoz Otodom w drugim i trzecim kwartale liczba transakcji na rynku deweloperskim powinna delikatnie wzrosnąć. Już w maju sprzedaż na siedmiu największych rynkach może wyraźnie przebić kwietniowy wynik 4,1 tys. lokali.
Eksperci wskazują jednak, iż popytu nie napędza przede wszystkim optymizm kupujących.
– Błędem byłoby jednak sądzić, iż te przewidywania opierają się na optymizmie po stronie popytu. Najsilniejszym katalizatorem do wzrostu sprzedaży w najbliższych miesiącach będzie lęk. To lęk przed rosnącymi cenami, czyli przeświadczenie, iż jeżeli nie kupię mieszkania teraz, to za chwilę będzie ono droższe. Do tego dochodzi obawa przed pogorszeniem się warunków kredytowych, co sprawia, iż część kupujących chce jak najszybciej sfinalizować transakcje. Dlatego zakładamy, iż sprzedaż w najbliższych miesiącach będzie przynajmniej tak dobra, jak średnia z marca i kwietnia – wyjaśnia ekspertka.
Ceny mieszkań mogą dalej rosnąć
Czego obawiają się kupujący? Z analizy Otodom wynika, iż najbardziej – dalszego wzrostu cen mieszkań. Na dalszych miejscach znalazły się ryzyko spadku zdolności kredytowej i możliwość wzrostu stóp procentowych.
Obawy mogą być częściowo słuszne, bo według ekspertów Otodom mieszkania deweloperskie mogą być w 2026 roku droższe. Jednym z rynków, na których ceny już zaczęły wyraźniej rosnąć, jest Warszawa. W kwietniu 2026 roku średnia cena ofertowa w stolicy wzrosła o 11,5 proc. rok do roku. Dwucyfrową dynamikę odnotowano też w Olsztynie, gdzie wyniosła 18,9 proc., oraz w Trójmieście, gdzie sięgnęła 13,4 proc.
Otodom zastrzega jednak, iż wzrost średnich stawek ofertowych nie oznacza automatycznie, iż konkretne mieszkania drożeją z miesiąca na miesiąc.
– Nie oznacza to jednak, iż ceny pojedynczych mieszkań z miesiąca na miesiąc są wyższe. Wyższa jest średnia cena oferowanych lokali. W ostatnich miesiącach deweloperzy uzupełnili ofertę o droższe projekty, co przy jednoczesnej gotowości klientów do kupowania tańszych mieszkań, daje efekt wzrostu. Nie jest więc tak, iż za nowy lokal, który miesiąc temu kosztował 16 tys. zł/m², dziś trzeba zapłacić 17 tys. zł/m² – tłumaczy dyrektorka badań rynku Otodom.
Większy wybór daje czas na decyzję
Zdaniem ekspertów Otodom obecna sytuacja daje kupującym stosunkowo duży wybór ofert. Na siedmiu największych rynkach dostępnych jest około 60 tys. nowych mieszkań. Tylko w kwietniu deweloperzy wprowadzili do sprzedaży 4,3 tys. lokali. To o 19 proc. więcej niż w marcu i o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. Pulę ofert uzupełniają też mieszkania, które wcześniej były zarezerwowane, ale wróciły do sprzedaży.
Duża oferta oznacza, iż kupujący nie powinni podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem presji i obaw przed przyszłymi podwyżkami.
– Przestrzegam przed wykonywaniem bardzo szybkich, podyktowanych lękiem ruchów przy kupowaniu mieszkań. W takich decyzjach pośpiech nie jest wskazany – mówi Katarzyna Kuniewicz.
Rynek mieszkaniowy reaguje na emocje i kredyty
Z analizy Otodom wynika, iż w najbliższych miesiącach rynek mieszkaniowy będzie w dużej mierze zależał od oczekiwań kupujących dotyczących cen i finansowania. Brak perspektyw na obniżki stóp procentowych w najbliższym półroczu może wzmacniać obawy o zdolność kredytową. Jednocześnie rosnące średnie ceny ofertowe mogą tworzyć wśród części klientów przekonanie, iż odkładanie zakupu zwiększy koszt transakcji.
Dlatego popyt może utrzymywać się mimo niepewności gospodarczej. Jednak przy dużej liczbie dostępnych mieszkań decyzja o zakupie powinna uwzględniać nie tylko strach przed wzrostem cen, ale też realne możliwości finansowe kupujących.
Przeczytaj także:
- Firmy budowlane walczą o płynność. choćby nowe zlecenia nie dają gwarancji zysku
- Droższe nawozy mogą uderzyć w ceny żywności. UE szykuje plan działania
- Polska traci pracowników w szybkim tempie. Ratunkiem mogą być osoby z niepełnosprawnościami

2 godzin temu











