EBC sprzedał aktywa dolarowe i przesunął środki do jena. „Normalny rebalancing” czy sygnał odwrotu od dolara?

3 godzin temu

Europejski Bank Centralny ujawnił w czwartkowym sprawozdaniu finansowym, iż w pierwszym kwartale 2025 roku sprzedał część swoich rezerw denominowanych w dolarze amerykańskim, a całość uzyskanych środków reinwestował w aktywa w jenie japońskim. Operacja przyniosła zysk rzędu 909 milionów euro. EBC określa ją jako „standardowe dostosowanie” portfela – ale kontekst geopolityczny i makroekonomiczny, w jakim informacja trafia na rynek, sprawia, iż inwestorzy czytają ją jako coś znacznie więcej.

Co dokładnie zrobił Europejski Bank Centralny?

Według danych opublikowanych 26 lutego 2026 roku w rocznym sprawozdaniu finansowym EBC, aktywa denominowane w dolarze amerykańskim w posiadaniu banku centralnego strefy euro zmniejszyły się z 51,9 mld USD do 50,9 mld USD. Jednocześnie pozycja w jenie japońskim wzrosła z 1 500 mld JPY do 2 100 mld JPY. Licząc w euro, udział dolara w rezerwach walutowych EBC spadł z 83 procent do 78 procent rok do roku – przy czym instytucja zastrzega, iż część tej zmiany wynika z samej deprecjacji dolara w analizowanym okresie, a nie wyłącznie z aktywnej sprzedaży.

„W pierwszym kwartale 2025 roku EBC sprzedał niewielką część swoich pozycji dolarowych i w całości reinwestował uzyskane środki w jeny japońskie. Operacja ta wpisuje się w standardowe dostosowanie składu rezerw walutowych do alokacji docelowej” – brzmi oficjalny komunikat instytucji z Frankfurtu.

Warto podkreślić, iż operacja została przeprowadzona jeszcze przed kwietniowymi turbulencjami rynkowymi wywołanymi ogłoszeniem przez prezydenta Donalda Trumpa „wzajemnych” ceł handlowych, co oznacza, iż decyzja nie była bezpośrednią reakcją na eskalację wojny handlowej, ale raczej elementem wcześniej zaplanowanej strategii portfelowej.

Dlaczego rynek to czyta inaczej?

Oficjalna narracja EBC jest spokojna i techniczna. Problem polega na tym, iż ta informacja pojawia się w środku kilku nakładających się trendów, które razem tworzą obraz narastającej erozji pozycji dolara w globalnym systemie finansowym.

Po pierwsze, dane MFW z programu COFER (Currency Composition of Official Foreign Exchange Reserves) pokazują, iż udział dolara w światowych rezerwach walutowych spadł do 56,9% w trzecim kwartale 2025 roku – najniższego poziomu od trzydziestu lat. Choć analitycy MFW podkreślają, iż aż 92% tego spadku w ujęciu z drugiego kwartału 2025 wynikało z efektów kursowych (osłabienia samego dolara), a nie z aktywnego odchodzenia banków centralnych od amerykańskiej waluty, to sam trend jest wymowny. Jeszcze w 2024 roku udział dolara wynosił blisko 58%, a w szczycie dominacji, w latach 90. ubiegłego wieku, przekraczał 70%.

Po drugie, ujawnienie operacji EBC zbiegło się z innym doniesieniem publikowanym tego samego dnia – raportem Dyrekcji Generalnej Skarbu Francji (Direction générale du Trésor) poświęconym internacjonalizacji juana chińskiego. Raport ten wskazuje na potencjalną emisję obligacji typu „dim sum” o równowartości 2 mld USD przez Abu Dhabi National Oil Company (ADNOC), co stanowiłoby pierwszy w historii tego podmiotu przypadek pozyskania finansowania w renminbi. Trésor interpretuje to wydarzenie jako element szerszej dynamiki dywersyfikacji walutowej w regionie Zatoki Perskiej, gdzie Arabia Saudyjska również zapowiedziała na styczeń 2026 emisję tzw. panda bondów o wartości 1,4 mld USD za pośrednictwem spółki TAEF.

Po trzecie wreszcie, sam EBC znalazł się w lutym 2026 roku w delikatnej sytuacji na styku polityki monetarnej i polityki kursowej. Na posiedzeniu 5 lutego Rada Prezesów utrzymała główną stopę procentową na niezmienionym poziomie 2% – piąty raz z rzędu. Szybka aprecjacja euro (kurs EUR/USD przejściowo zbliżył się do 1,21 pod koniec stycznia, nim nominacja Kevina Warsha na szefa Fed przejściowo wzmocniła dolara) stała się zmienną, która może ostatecznie zmusić EBC do obniżki stóp, gdyby silna waluta zaczęła hamować eksport i pogłębiać dezinflację.

Jen, nie złoto – co mówi wybór beneficjenta?

Szczególnie interesujący dla analityków rynku walutowego jest fakt, iż EBC reinwestował środki uzyskane ze sprzedaży aktywów dolarowych nie w złoto (jak czyni to wiele banków centralnych państw rozwijających się w ramach narracji dedolaryzacyjnej), ale w jena japońskiego. Z perspektywy zarządzania rezerwami to decyzja techniczna: jen jest walutą o głębokim rynku, wysokiej płynności i stosunkowo niskiej korelacji z dolarem w okresach szoków geopolitycznych.

Jednocześnie ten wybór wpisuje się w szerszą reorientację: Bloomberg już w styczniu 2026 roku opisywał rosnące zainteresowanie globalne jenem, napędzane oczekiwaniami dalszego cyklu podwyżek stóp procentowych przez Bank Japonii. Najnowsze sygnały, w tym czwartkowe (26 lutego) wystąpienie Hajime Takady, jednego z najbardziej jastrzębich członków zarządu BoJ, który ponownie podkreślił konieczność „stopniowej zmiany biegu” w polityce pieniężnej, sugerują, iż Japonia pozostaje na ścieżce normalizacji, co czyni jena strukturalnie atrakcyjnym aktywem rezerwowym.

Straty EBC maleją, ale wciąż ciążą

Sprawozdanie finansowe przyniosło też informację o poprawie sytuacji bilansowej samego EBC: strata za rok 2025 wyniosła 1,3 mld EUR, przy aż 7,9 mld EUR rok wcześniej. Straty te są efektem programów luzowania ilościowego prowadzonych od 2015 roku. Obligacje kupowane wówczas przy niemal zerowych stopach generują teraz ujemną marżę odsetkową, ponieważ EBC musi płacić bankom komercyjnym odsetki od nadpłynności w systemie, szacowanej na ok. 2 400 mld EUR. Instytucja zapowiada powrót do rentowności w 2026 lub 2027 roku, ale odbudowa rezerw kapitałowych i wznowienie wypłaty dywidend dla krajowych banków centralnych to perspektywa raczej kolejnej dekady.

Co to oznacza dla inwestorów?

Belgijski dziennik L’Écho celnie podsumował sytuację tytułem „EBC zmniejsza żagle w dolarze – rebalancing, który pachnie otwartym morzem”. choćby jeżeli konkretna operacja z pierwszego kwartału 2025 roku była technicznie rutynowa i niewielka skalą (ok. 1 mld USD netto), to jej ujawnienie w aktualnym klimacie, narastających ceł, niepewności co do niezależności Fed pod przyszłym przewodnictwem Warsha, silnego euro i rekordowo niskiego udziału dolara w rezerwach globalnych, sprawia, iż rynek odczytuje ją jako element większej układanki.

Dla inwestorów na rynku walutowym najważniejsze pytanie brzmi: czy EBC (oraz inne banki centralne) będą kontynuować ten kierunek w kolejnych kwartałach? Jeśli tak, to choćby małe, regularne przesunięcia w alokacji rezerw mogą kumulatywnie wzmacniać euro i jena kosztem dolara, tworząc strukturalne tło dla dalszego osłabienia indeksu dolarowego DXY. Prognozy analityków ukazują kurs EUR/USD na poziomie 1,20 na koniec 2026 roku, a HSBC ocenia, iż dolar powinien poruszać się „zasadniczo lateralnie”, co w ustach wieloletnich dolarowych byków jest już samo w sobie sygnałem zmiany paradygmatu.

Operacja Europejskiego Banku Centralnego jest może mała, ale pytania, które otwiera – o przyszłość architektury walutowej świata – nie są wcale małe.

Źródła: Reuterr, L’Écho, Bloomberg, ECB, IMF COFER, HSBC

Idź do oryginalnego materiału