Po latach strukturalnych problemów i strategicznych błędów, Intel zdaje się wreszcie łapać wiatr w żagle. Inwestorzy, którzy przez ostatnie kwartały z niepokojem obserwowali topniejącą przewagę technologiczną giganta, zaczynają wierzyć w plan naprawczy CEO Lip-Bu Tana. Liczby mówią same za siebie: w 2025 roku akcje spółki wzrosły o imponujące 84 procent, deklasując benchmarkowy indeks półprzewodników, który zyskał w tym czasie 42 procent.
Fundamentem tego optymizmu nie jest jednak wyłącznie rynkowa spekulacja, ale realne zmiany w strukturze kapitałowej i operacyjnej. najważniejsze okazały się strategiczne zastrzyki gotówki – 5 miliardów dolarów od Nvidii oraz 2 miliardy od SoftBanku, wsparte zaangażowaniem rządu USA. Dało to Tanowi niezbędną elastyczność finansową do walki z „nadętą strukturą zarządzania” i przyspieszenia transformacji modelu produkcyjnego. Rynek zareagował entuzjastycznie – w ostatnich dwóch miesiącach co najmniej dziesięć domów maklerskich podniosło swoje rekomendacje dla spółki.
Motorem napędowym wyników pozostają centra danych. Według danych LSEG, Intel zaraportuje ponad 30-procentowy skok przychodów w tym segmencie, osiągając poziom 4,43 miliarda dolarów. Paradoksalnie, boom na AI, który początkowo zepchnął Intela do defensywy, teraz stymuluje popyt na jego tradycyjne procesory serwerowe, niezbędne do współpracy z układami graficznymi konkurencji. Analitycy przewidują choćby dwucyfrowe podwyżki cen procesorów serwerowych w 2026 roku, co zwiastuje poprawę marż w długim terminie.
Obraz ten nie jest jednak pozbawiony rys. Odbudowa pozycji na rynku PC to wciąż wyzwanie. Intel traci udziały na rzecz AMD i architektury Arm, a globalny wzrost cen pamięci – stanowiącej choćby 30 procent kosztu materiałowego komputera – może schłodzić popyt na nowe laptopy. Analitycy UBS prognozują wręcz 4-procentowy spadek dostaw komputerów PC w 2026 roku.
Największym testem dla strategii Tana pozostaje jednak produkcja w litografii 18A. Choć firma rozpoczęła wysyłkę chipów „Panther Lake” wyprodukowanych we własnych fabrykach, wskaźniki uzysku (yield) wciąż są na poziomie, który ogranicza szeroką dostępność dla klientów zewnętrznych, takich jak Broadcom czy Nvidia. Presja na rentowność jest widoczna – skorygowana marża brutto ma spaść do 36,5 procent. Intel stoi więc przed jasnym wyborem: musi udowodnić, iż potrafi produkować najnowocześniejsze czipy nie tylko dla siebie, ale i dla rynku, zanim skończy się kredyt zaufania inwestorów.

7 godzin temu







