Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana

Listopad przyniósł kolejne pogorszenie w statystykach handlu zagranicznego, potwierdzając, iż obserwowana od jesieni nierównowaga nie była chwilowym wypadkiem przy pracy, ale zmienia się w niebezpieczną tendencję. Po jedenastu miesiącach 2025 roku deficyt w obrotach towarowych pogłębił się do 23,2 mld złotych, co oznacza, iż tylko w samym listopadzie dołożyliśmy do tej luki kolejne 1,7 mld zł. Dysproporcja między dynamiką importu, który rośnie w tempie 3,4% r/r, a anemicznym eksportem, który ledwo drgnął o 1,1%, staje się coraz bardziej widoczna i niebezpieczna dla bilansu płatniczego.
Głównym hamulcem dla naszej wymiany handlowej pozostaje kondycja gospodarcza naszego zachodniego sąsiada. Niemcy, będące tradycyjnym odbiorcą ponad jednej czwartej polskiego eksportu, wciąż się gospodarczo wykrwawiają. Symboliczny wzrost sprzedaży na rynek niemiecki o 0,6% r/r, przy uwzględnieniu inflacji producenckiej, oznacza w praktyce realny spadek zamówień i stagnację u polskich poddostawców. Zamiast spodziewanego ożywienia, zza Odry płynie chłód, który skutecznie zatrzymuje rozwój naszych firm.
Jednocześnie polska gospodarka coraz szerzej otwiera się na dostawy z Azji, co przy słabym eksporcie działa jak pompa wysysająca kapitał. Import z Chin rośnie w dwucyfrowym tempie, przekraczając 11% w skali roku, a udział Państwa Środka w naszym imporcie osiągnął rekordowy poziom 15,5%. Polscy konsumenci i firmy, szukając oszczędności, masowo sięgają po tańszą elektronikę i komponenty ze Wschodu, co w połączeniu z zablokowanym kierunkiem zachodnim sprawia, że wchodzimy w 2026 rok z bagażem ujemnego eksportu netto, który będzie istotnie ciążył na wynikach PKB w końcówce roku.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan






