Embargo na ukraińskie zboże zagrożone. KE ponownie uderza w Polskę

3 godzin temu

Spór o zakaz importu części produktów rolnych z Ukrainy ponownie zaostrza się na linii Warszawa–Bruksela. Komisja Europejska oczekuje, iż Polska, Słowacja i Węgry zniosą jednostronne ograniczenia. Na razie stawia na rozmowy, ale sygnalizuje, iż dalsza bezczynność państw członkowskich może wywołać reakcję prawną.

Embargo na ukraińskie zboże zagrożone. KE ponownie uderza w Polskę

– Wzywamy zainteresowane państwa członkowskie do wycofania jednostronnych środków i będziemy przez cały czas z nimi aktywnie współpracować, aby to osiągnąć – powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill, cytowany przez money.pl.

Bruksela uważa, iż krajowe embarga naruszają zasady wspólnej polityki handlowej i mogą prowadzić do fragmentacji jednolitego rynku Unii Europejskiej.

KE nie wszczyna procedury, ale pozostawia sobie otwartą drogę

Komisja Europejska nie zdecydowała się dotychczas na formalne wszczęcie procedury naruszeniowej wobec Polski, Słowacji i Węgier. Nie oznacza to jednak, iż sprawa została zamknięta.

Olof Gill zaznaczył, iż Bruksela przez cały czas liczy na porozumienie wypracowane w drodze dialogu. Jednocześnie przyznał, iż Komisja nie wyklucza zastosowania w przyszłości innych instrumentów.

– Nie wykluczamy możliwości, iż w pewnym momencie konieczne będą dodatkowe kroki, ale na tym etapie kontynuujemy nasze zaangażowanie – stwierdził rzecznik KE.

W praktyce może to oznaczać, iż Komisja pozostawia sobie możliwość uruchomienia postępowania przeciwko państwom, które nie dostosują swoich przepisów do stanowiska Brukseli.

Polski zakaz obejmuje nie tylko zboża

Obowiązujące w Polsce embargo dotyczy pszenicy, kukurydzy, nasion rzepaku lub rzepiku oraz nasion słonecznika. Ograniczenia obejmują również część produktów powstałych w wyniku ich przetworzenia.

Zakazem objęte są m.in. niektóre rodzaje śruty, otręby oraz mąka. Jednocześnie przez Polskę przez cały czas może odbywać się tranzyt ukraińskich produktów do innych państw.

Polskie władze utrzymują, iż ograniczenia są konieczne ze względu na bezpieczeństwo krajowego rynku. Gwałtowny wzrost importu z Ukrainy po liberalizacji handlu w 2022 r. doprowadził do nadmiernej podaży, problemów ze zbytem oraz silnej presji na ceny zbóż i rzepaku.

Embargo miało być czasowe. Polska przedłużyła je samodzielnie

Pierwsze ograniczenia zostały wprowadzone w maju 2023 r. na mocy porozumienia Komisji Europejskiej z Polską, Bułgarią, Węgrami, Rumunią i Słowacją. Ich celem było ustabilizowanie sytuacji w krajach przygranicznych, do których napływały duże ilości ukraińskich produktów rolnych.

Początkowo zakaz miał obowiązywać do 5 czerwca 2023 r., a następnie został przedłużony do 15 września. Komisja Europejska nie zgodziła się jednak na kolejne przedłużenie wspólnych ograniczeń.

Od 16 września 2023 r. Polska zaczęła stosować krajowe przepisy podtrzymujące zakaz importu. Podobne działania podjęły Węgry i Słowacja.

Bruksela powołuje się na nową umowę UE–Ukraina

Komisja Europejska przekonuje, iż obecne instrumenty handlowe pozwalają skutecznie reagować na ewentualne zakłócenia rynku. Bruksela wskazuje przy tym na nową umowę handlową między Unią Europejską a Ukrainą, obowiązującą od listopada 2025 r.

Zdaniem Komisji przewidziane w niej mechanizmy ochronne powinny wystarczyć do kontrolowania nadmiernego importu i ochrony wrażliwych sektorów rolnych.

Polska podchodzi do tych zapewnień ostrożnie. Krajowe organizacje rolnicze wielokrotnie podkreślały, iż różnice w kosztach produkcji, standardach i skali gospodarstw powodują, iż konkurencja z Ukrainą nie odbywa się na równych zasadach.

Przetwórcy chcą zmian w zakazie dotyczącym rzepaku

Wokół embarga narasta również spór wewnątrz polskiego sektora rolno-spożywczego. Część przetwórców postuluje, aby z zakazu wyłączyć nasiona rzepaku.

Zakłady tłuszczowe argumentują, iż brak możliwości sprowadzania ukraińskich nasion ogranicza dostęp do surowca. Jednocześnie na unijny rynek trafiają znaczne ilości gotowego oleju rzepakowego z Ukrainy.

W ocenie przetwórców prowadzi to do nierównej konkurencji. Krajowe zakłady mają ograniczony dostęp do tańszego surowca, podczas gdy muszą rywalizować z gotowym produktem importowanym spoza UE.

Rolnicy obawiają się jednak, iż otwarcie rynku na ukraiński rzepak mogłoby ponownie wywołać presję na ceny skupu w Polsce.

Komisarz UE zachęca Polskę do eksportu na Ukrainę

Do kwestii handlu rolnego odniósł się również unijny komisarz ds. rolnictwa i żywności Christophe Hansen. Podczas czerwcowego posiedzenia sejmowych komisji wskazywał, iż Polska może zwiększać sprzedaż żywności na rynek ukraiński.

Wśród produktów o największym potencjale eksportowym wymienił m.in. wyroby mleczarskie oraz mięso. Podkreślał również, iż Ukraina, ubiegając się o członkostwo w Unii Europejskiej, będzie musiała dostosować produkcję do unijnych wymogów.

Dotyczy to m.in. dobrostanu zwierząt, bezpieczeństwa żywności oraz standardów środowiskowych. Według komisarza nie powinno być w tej sprawie wyjątków ani uproszczonej ścieżki.

Spór o embargo będzie narastał

Stanowiska Polski i Komisji Europejskiej pozostają rozbieżne. Warszawa wskazuje na konieczność ochrony rolników i stabilności rynku, natomiast Bruksela broni wspólnej polityki handlowej oraz zasad jednolitego rynku.

Na razie Komisja deklaruje gotowość do dalszych rozmów. Jednocześnie coraz wyraźniej sugeruje, iż przedłużające się utrzymywanie krajowych zakazów może zakończyć się bardziej stanowczą reakcją.

Dla polskich rolników najważniejsze pozostaje pytanie, czy ewentualne zniesienie embarga zostanie poprzedzone wprowadzeniem skutecznych zabezpieczeń. Bez nich ponowne otwarcie rynku może oznaczać powrót presji cenowej, która wcześniej najmocniej uderzyła w producentów zbóż i rzepaku.

Ceny świń runęły. Hodowcy mówią o sprzedaży poniżej kosztów i zapowiadają protesty
Idź do oryginalnego materiału