
Rząd Estonii zdecydował o wstrzymaniu programu zamówień bojowych wozów piechoty wartego 500 mln euro, największego w dziejach tego małego kraju. Wszystkie środki z programu zostaną przeznaczone na wzmocnienie obrony powietrznej, rozwój własnych systemów dronowych i walki elektronicznej i świadomości sytuacyjnej na polu walki. Estończycy zdecydowali też o podpisaniu transgranicznej umowy ewakuacyjnej w ramach programu obejmującego 10 państw NATO.
Działania rządu Estonii, o których poinformował minister obrony tego kraju Hanno Pevkur, są pierwszą tak istotną zmianą w dziedzinie umów zbrojeniowych zawartych przez jakikolwiek kraj NATO. Oficjalnie za taką decyzją stały wyniki analizy wojny na Ukrainie podkreślającej znaczenie obrony przeciwlotniczej i działań dronowych oraz brak możliwości dalszego powiększenia budżetu obronnego kraju. Jak stwierdził szef resortu obrony, analiza wykazała również, iż spada na polu walki znaczenie ciężkiego sprzętu pancerno-zmechanizowanego, zaś rośnie rola lekkich mobilnych jednostek wspieranych przez drony. Co ważne, poza budową tego komponentu konieczna jest także rozbudowa obrony przeciwlotniczej, w tym także średniego pułapu, by zapobiec atakom pociskami balistycznymi nieprzyjaciela. W planach znajduje się także budowa dronów uderzeniowych z silnikami odrzutowymi i przeciwdronów z silnikami elektrycznymi oraz broni laserowej do strącania dronów. Oznacza to, iż jak zauważył Pevkur, „decyzje trzeba było podjąć już teraz”, bowiem ceny sprzętu wojskowego, zwłaszcza dla obrony przeciwlotniczej, systematycznie rosną w związku ze zwiększającym się zapotrzebowaniem na całym świecie, bowiem „nie tylko Estonia doszła do wniosku, iż wojska dronowe i obrona przeciwlotnicza są istotne”, zaś w tej chwili „ponieważ przeciwnik rozwija nowe rozwiązania, nasze inwestycje obronne muszą nadążać za zmianami na polu walki”.
Estonia zamierzała uruchomić własną montownie bojowych wozów piechoty – w grę wchodziły bwp Lynx z Niemiec bądź nowe wersje szwedzkich CV90, które jako używane CV9035NL zostały wcześniej pozyskane z Holandii. Nowe bojowe wozy piechoty miały trafić na stan estońskich wojsk zmechanizowanych w latach 2029-2030, w tej chwili zdecydowano, iż używane „poholenderskie” CV9035NL zostaną zmodernizowane, co pozwoli wydłużyć okres ich użycia o następne 10 lat. Modernizacja ma być kompletna, co wskazuje na jej spory koszt, ale i tak tańsza niż kupno nowych pojazdów.
Mimo tych jednoznacznych deklaracji, jeżeli chodzi o rozwój Wojsk Lądowych, jednocześnie Estonia zdecydowała, iż powstrzyma się od zatrzymywania i abordażu na Morzu Bałtyckim statków wchodzących w skład rosyjskiej „floty cieni”. Taka decyzja została podjęta, mimo iż Wlk. Brytania, Szwecja, Finlandia, Belgia i Francja zintensyfikowała działania mające na celu z jednej strony wyeliminowane tych statków, pływających często pod fałszywymi banderami i z pogwałceniem wszystkich zasad bezpieczeństwa z transportu morskiego, z drugiej zaś zapobieganie szpiegostwu i aktom sabotażu, bowiem jednostki te są używane do takich celów zwłaszcza na Bałtyku.
Estonia jest położona w pobliżu głównych rosyjskich instalacji eksportu ropy naftowej i paliw w Zatoce Fińskiej, ale jednocześnie ma niewielką Marynarkę Wojenną wykorzystywaną jedynie w zadaniach ochrony granicy morskiej kraju. Estoński Sztab Generalny po stwierdzeniach Rosji, iż statki floty cieni będą pływały z eskortą rosyjskich okrętów wojennych, które w przypadku próby zatrzymania „użyją siły”, zdecydował się „nie zaogniać sytuacji dając Rosji pretekst do ataku”.
„Ryzyko eskalacji militarnej jest po prostu zbyt wysokie. Rosyjska obecność wojskowa tutaj, w Zatoce Fińskiej, stała się o wiele, wiele bardziej oczywista. Oczywiście na Oceanie Atlantyckim, a także na Morzu Północnym, obecność Rosjan jest bardzo niewielka, co daje znacznie więcej czasu i swobody w działaniu na tych statkach, ponieważ ryzyko zaangażowania militarnego i eskalacji jest znacznie niższe” – powiedział agencji Reuters dowódca marynarki wojennej Estonii Ivo Vark.
W maju 2025 Rosja wysłała maszynę uderzeniową do ochrony swojego tankowca, który Estończycy chcieli zatrzymać. Statek płynął bowiem bez bandery i nie było jasne do kogo należy. Po tej próbie w Zatoce Fińskiej pojawiły się stałe patrole 2-3 rosyjskich jednostek, zwykle jedna z nich jest fregatą, podczas gdy pozostałe to korwety. Jak powiedział Ivo Vark, wzdłuż szlaków żeglugowych na Bałtyku, które wykorzystują tankowce floty cieni także pojawiły się rosyjskie okręty wojenne. W tej sytuacji Estonia rozważyłaby interwencję tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia, takiego jak uszkodzenie infrastruktury podwodnej lub wyciek ropy.
Obecnie na kotwicowisku Vaindloo w estońskiej wyłącznej strefie ekonomicznej znajduje się około 30 statków, wiele z nich to statki floty cieni, po tym jak ukraińskie ataki na rosyjskie terminale portowe zakłóciły ich działania.
Następnym programem stworzonym na wypadek wojny, w który zaangażował się estoński rząd jest „program relokacji w przypadku sytuacji nadzwyczajnych, jak konflikt zbrojny czy wielka klęska żywiołowa”. To program, który został opracowany przez Szwecję, Polskę i Niemcy wraz z państwami członkowskimi NATO: Łotwą, Litwą, Norwegią, Finlandią, Islandią i Danią. Jest to międzypaństwowa umowa w sprawie „transgranicznej ewakuacji ludności cywilnej” w przypadku kryzysu lub konfliktu zbrojnego w regionie. Plany obejmują transport, kontrole graniczne, korytarze podróżne, zabezpieczenie opieki medycznej i żywności dla uchodźców oraz inne istotne kwestie przy transporcie „sięgającym prawdopodobnie w miliony”.
„Doświadczenia z Ukrainy pokazały, iż tymczasowe przemieszczenia ludności umożliwiają dalszą obronę kraju, jednocześnie chroniąc ludność cywilną” – poinformowało szwedzkie ministerstwo obrony w oświadczeniu ogłaszającym porozumienie.
Jego sygnatariusze nie kryją, iż przygotowania te są dokonywane na wypadek ewentualnego przyszłego konfliktu zbrojnego z Rosją. Jak wyjaśniło szwedzkie ministerstwo spraw zagranicznych,oprócz korytarzy transportowych i podróży, planowanie ewakuacji transgranicznych obejmie przyjmowanie i rejestrację osób oraz ochronę grup szczególnie narażonych, m.in. aktywistów, polityków, ekspertów zaangażowanych w działania obronne swojego kraju, a nie mających przydziałów wojskowych.
„Celem porozumienia jest poprawa ochrony ludności cywilnej w przypadku poważnych kryzysów lub, w najgorszym przypadku, wojny” – oświadczyło MSZ Szwecji. Podobną umowę ze Szwecją podpisała w 2024 roku Finlandia, która ma z Rosją granicę o długości 1340 kilometrów, zaś takie samo porozumienie zawarły w zeszłym roku Litwa, Estonia i Łotwa. Obejmuje ono m.in. plany awaryjne na wypadek ucieczki setek tysięcy osób przed koncentracją lub atakiem rosyjskich wojsk.
„Nikt już nie kryje, iż chodzi o ewentualną inwazję Rosji na państwa bałtyckie i wywiezienie z tych państw ludzi stanowiących elitę społeczną i intelektualną, których Rosjanie po prostu by zamordowali, tak jak to się działo na Ukrainie. Podobnie wyglądają wojskowe przygotowania Estonii. Tam wyciąga się wnioski z wojny na Ukrainie i szykuje do odpierania rosyjskiej inwazji, którą uważa się za prawdopodobną” – powiedział ISBiznes.pl polski analityk wojskowy.

2 godzin temu













