Europejski STOXX 600 u progu historii. Ósmy miesiąc wzrostów z rzędu i najdłuższa seria od 13 lat

8 godzin temu

Piątek, 27 lutego 2026 r., to ostatni dzień sesyjny miesiąca, który dla europejskich rynków akcji okazał się kolejnym rozdziałem niezwykłej hossy. Paneuropejski indeks STOXX Europe 600, zamykając czwartkową sesję na poziomie 633,18 pkt (ułamek poniżej historycznego rekordu 633,47 pkt ustanowionego dzień wcześniej), zmierza ku ósmemu z rzędu miesiącowi wzrostów. jeżeli luty zakończy się na plusie, a dotychczasowy zysk indeksu w tym miesiącu wynosi ok. 3,6%, będzie to najdłuższa nieprzerwana miesięczna seria zwyżkowa od niemal trzynastu lat i zarazem druga najlepsza w obecnym stuleciu, ustępując jedynie passie z lat 2012–2013.

W skali roku STOXX 600 zyskał już blisko 7%, a licząc od początku siedmiomiesięcznego rajdu – ponad 14%. To wynik, który kontrastuje z niemal zerowym zwrotem S&P 500 od początku 2026 r. i ponad jednoprocentowym spadkiem technologicznego Nasdaq Composite. Inwestorzy, którzy przez lata traktowali europejskie akcje jako „nudną alternatywę” dla rozpędzonego rynku amerykańskiego, stoją dziś przed fundamentalnym pytaniem: czy mamy do czynienia z trwałą zmianą paradygmatu, czy jedynie z przejściową rotacją kapitału?

Stary Kontynent przejmuje pałeczkę od Wall Street – banki, zbrojeniówka i rotacja kapitału napędzają indeks do rekordów, ale wyceny zaczynają niepokoić strategów.

Trzy filary europejskiej hossy

Siła obecnego rajdu opiera się na trzech wzajemnie wzmacniających się czynnikach. Pierwszym jest sektor finansowy – przede wszystkim banki, które po raz dwunasty kwartał z rzędu przekroczyły oczekiwania analityków w bieżącym sezonie wynikowym. Indeks STOXX Banks zyskał w ciągu ośmiu miesięcy blisko 40%, a takie instytucje jak HSBC Holdings, Banco Santander, UniCredit czy BNP Paribas notują wieloletnie maksima.

Jak zauważa Carolin Raab, strateg Deutsche Bank ds. europejskich akcji, „środowisko wynikowe sektora finansowego wygląda przez cały czas bardzo solidnie, a banki mogą okazać się netto beneficjentami wdrażania sztucznej inteligencji, mimo iż AI nie zmienia jeszcze krótkoterminowych prognoz zysków”.

Drugim filarem jest sektor obronny. Europejskie dążenie do strategicznej autonomii, przyspieszone po inauguracyjnym przemówieniu kanclerza Friedricha Merza o konieczności rebalansowania relacji handlowych zarówno z Chinami, jak i z USA, przekłada się na konkretne zamówienia i budżety. BAE Systems zaraportował w tym miesiącu lepsze od oczekiwań skokowe wzrosty zysku operacyjnego, Rolls-Royce zapowiedział zysk przekraczający 4 mld GBP na 2026 r., a Rheinmetall i Saab zanotowały od początku roku wzrosty kursów przekraczające 20%. Jak podkreśla analiza UBS z konferencji w Monachium, „katalizatory wspierające sektor obronny pozostają nienaruszone, choćby jeżeli nie padły nowe, spektakularne deklaracje budżetowe„.

Trzecim elementem jest masowa rotacja kapitału z amerykańskich spółek technologicznych do europejskich aktywów typu value i old economy. Symbolem tego przesunięcia jest czwartkowa sesja na Wall Street, gdzie mimo rekordowych wyników Nvidii (przychody za Q4 fiskalnego 2026 na poziomie 215,9 mld USD rocznie, wzrost o 65%), akcje producenta chipów spadły o 5,5%, ciągnąc za sobą Nasdaq. Inwestorzy coraz wyraźniej dywersyfikują portfele, uciekając od skoncentrowanego ryzyka „Magnificent Seven” w kierunku tańszych wycenowo rynków europejskich.

Wyniki spółek: lepiej niż oczekiwano, ale reakcja tłumiona

Bieżący sezon wynikowy w Europie dostarcza powodów do umiarkowanego optymizmu. Według danych LSEG I/B/E/S, spółki reprezentujące 57% europejskiej kapitalizacji rynkowej zaraportowały dotąd średni wzrost zysków na akcję o 3,9% w IV kwartale 2025 r., znacznie powyżej pierwotnych prognoz zakładających spadek o 1,1%. Aż 60% spółek pobiło oczekiwania analityków, wobec typowej normy na poziomie 54%.

Paradoksalnie jednak pozytywne niespodzianki wynikowe nie przekładają się na proporcjonalnie silne reakcje kursowe. Deutsche Bank zwraca uwagę, iż mediana jednodniowej reakcji cenowej na pozytywne zaskoczenie wynikowe jest w tym sezonie praktycznie zerowa, a spółki, które rozczarowały, karane są jednocyfrowym procentowym spadkiem. „To efekt podwyższonych wycen – przy tak wysokich mnożnikach rynek jest bardziej nerwowy choćby wokół dobrych wyników„, tłumaczy Raab.

Wyceny budzą czujność analityków

I tu dochodzimy do kluczowego znaku zapytania nad dalszymi losami europejskiej hossy. STOXX 600 handlowany jest w tej chwili przy mnożniku ok. 15,3–16x prognozowanych zysków na 12 miesięcy, wobec dwudziestoletniej średniej wynoszącej 13,3x. To najwyższy poziom wyceny od stycznia 2022 r. i, jak zauważa Bloomberg w ankiecie wśród 17 analityków, zbliżający się do historycznie najdroższych odczytów poza okresami bańki lub recesji.

Mediana prognoz z tej samej ankiety wskazuje, iż STOXX 600 zakończy 2026 r. w okolicach 630–640 pkt, czyli kilka powyżej obecnych poziomów. HSBC pozostaje największym optymistą z celem 670 pkt (ok. 7% wzrostu), podczas gdy Bank of America ostrzega przed możliwością korekty o 10% lub więcej.

„Oczekiwania dwucyfrowego wzrostu zysków w drugiej połowie roku są agresywne – tu tkwi realne ryzyko rozczarowania”, przestrzega Roland Kaloyan, strateg Societe Generale.

Beata Manthey z Citigroup dodaje istotny niuans: „preferujemy spółki zorientowane na rynek wewnętrzny kosztem eksporterów„, co ma sens w kontekście silnego euro (kurs EUR/USD powyżej 1,20 po raz pierwszy od ponad czterech lat) oraz niepewności taryfowej. Niemal 60% przychodów spółek z STOXX 600 generowanych jest poza Europą, co czyni je wrażliwymi na zmiany kursowe i bariery handlowe.

Tło makroekonomiczne: EBC na pauzę, wydatki rządowe w górę

Europejski Bank Centralny utrzymał w lutym stopy procentowe bez zmian (stopa depozytowa na poziomie 2,0%), potwierdzając oczekiwanie stabilizacji inflacji w okolicach celu 2%. Rynek nie spodziewa się zmian w polityce monetarnej do połowy 2027 r. Ten „neutralny” backdrop stóp procentowych, w połączeniu z rosnącymi wydatkami rządowymi (na obronność, infrastrukturę i transformację energetyczną), tworzy korzystne warunki dla europejskiej gospodarki realnej, choćby jeżeli wzrost PKB strefy euro pozostaje umiarkowany (prognozy Goldman Sachs: 1,3% w 2026 r.).

Co dalej: momentum kontra grawitacja wycen

Europejski rynek akcji stoi w punkcie, w którym siła momentum mierzy się z grawitacją fundamentalnych wycen. Za kontynuacją trendu przemawiają: rotacja globalna z USA do reszty świata, solidne wyniki finansowe, boom zbrojeniowy, relatywna atrakcyjność wycen wobec Wall Street (STOXX 600 przy ~16x PE vs. S&P 500 przy ponad 22x) oraz stabilna polityka pieniężna EBC.

Przeciw: historycznie podwyższone mnożniki własne Europy, ryzyko rozczarowania zyskami w drugiej połowie roku, wpływ silnego euro na eksporterów oraz wciąż nierozwiązana kwestia globalnych ceł – administracja Trumpa reimplementowała właśnie 10-procentowe globalne cła na podstawie Sekcji 122, z zapowiedzią podwyżki do 15%.

Ósmy miesiąc wzrostów STOXX 600 – jeżeli potwierdzi się po dzisiejszej sesji – będzie niewątpliwie kamieniem milowym. Dla inwestorów najważniejsze staje się jednak rozróżnienie pomiędzy uzasadnionym ratingiem europejskich aktywów a mechaniczną ekstrapolacją trendu, który, jak pokazuje historia, nie trwa wiecznie. Europejska giełda wróciła na radar globalnego kapitału; pytanie brzmi, jak długo zdoła na nim pozostać.

Źródła: Bloomberg, Goldman Sachs, Morgan Stanley, Reuters, UBS

Idź do oryginalnego materiału