Fiasko rosyjskich odpowiedników Starlinka

11 godzin temu

Szybkie stworzenie przez Rosję własnej konstelacji satelitów, która miałaby zastąpić Starlink Elona Muska kończy się właśnie spektakularną klęską.

Rosja zaczęła rozwijać system Rassvet („Świt”), który ma zapewnić krajowi własną sieć szybkiej łączności satelitarnej. Za projekt odpowiedzialna była stricte wojskowa placówka naukowo-badawcza i wdrożeniowa Biuro 1440, zaś cały program korzystał ze znaczącego wsparcia finansowego i politycznego Kremla.

Konstelacja Rassvet miała docelowo działać na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) na wysokości ok. 810 km oferując prędkości transmisji do 1 Gb/s i opóźnienia poniżej 70 milisekund przy użyciu technologii 5G NTN. Komercyjny start sieci miał nastąpić w 2027, kiedy zostałaby rozbudowana do 250 satelitów na orbicie, dalsza rozbudowa sieci miała dać 730 urządzeń do 2030 roku i 924 do 2035 roku.

W Rosji nie zaprzeczano, iż szybka budowa sieci Rassvet ma służyć przede wszystkim wojskom rosyjskim walczącym na Ukrainie. Chodziło o komunikację wewnętrzną między jednostkami i sztabami, komunikację na szczeblu operacyjnym i taktycznym, usprawnienie sterowania dronami i przyspieszenie pozyskiwanie danych wywiadowczych, a w przyszłości terminale sieci, ważące poniżej 15 kg, mogłyby być instalowane również na platformach bezzałogowych.

Do tej pory taką komunikację prowadzono przy użyciu terminali Starlink firmy SpaceX, amerykańskiej sieci satelitarnej orbity niskiej. Rassvet miał ją zastąpić, bowiem łączność satelitarna jest niezbędna dla rosyjskiej armii. Tymczasem na początku obecnego roku na prośbę ówczesnego ministra obrony Ukrainy Michaiła Fiodorowa skierowanego do Elona Muska, największego udziałowca i praktycznego właściciela SpaceX, wyłączono terminale Starlink przemycane do rosyjskich jednostek na okupowanych terytoriach. Pozbawiło to rosyjską armię możliwości korzystania z łączności satelitarnej do organizowania ataków dronów, koordynowania operacji i łączności operacyjno-taktycznej oraz spowodowało ogromne problemy w dowodzeniu jednostkami.

Rassvet miał to zmienić. W marcu br. na orbitę trafiła pierwsza grupa 16 satelitów operacyjnych, a w lipcu dołączyła do niej kolejna, także zawierająca 16 satelitów. Obie misje przeprowadzono z kosmodromu Plesieck przy użyciu rakiet Sojuz-2.1b.

Według Instytutu Badań nad Wojną (ISW), ani jeden satelita Rassvet z drugiej partii przeznaczonej na tę misję nie osiągnął wymaganej wysokości i zasięgu, a do 31 sierpnia żaden z 16 satelitów nie osiągnął planowanej wysokości 550 km, według danych N2YO, serwisu śledzącego satelity w czasie rzeczywistym.

Z pierwszą partią też były problemy. Analitycy NASA zauważyli, iż biuro 1440 uznało osiągnięcie wysokości 810-870 km za „niemożliwe i niewskazane” i zmieniło orbitę na bardzo niską na poziomie 510 km, prawdopodobnie dlatego, iż tylko taka była możliwa do osiągnięcia. 6 czerwca br. w atmosferę wszedł satelita Rassvet nr 4, oznaczony w katalogu NORAD jako 68363. Po wyniesieniu pierwszej grupy w marcu nie wykonał żadnego manewru podnoszenia orbity i stopniowo tracił wysokość, co ostatecznie doprowadziło do jego utraty. Była to pierwsza potwierdzona strata satelity konstelacji Rassvet.

Do 31 lipca tylko 12 z 16 satelitów osiągnęło planowaną wysokość 550 km i pozostało tam do końca sierpnia. Według ISW, te 12 satelitów zapewniało rosyjskim wojskom łączność z terminalami naziemnymi na okupowanej Ukrainie tylko dwa razy dziennie przez okres do półtorej godziny. Jak dodają analitycy ISW, do końca sierpnia tylko 37,5% wystrzelonych satelitów Rassvet osiągnęło stabilną wysokość operacyjną.

Interesujące są tu stwierdzenia związanego z Ministerstwem Obrony Rosji kanału informacyjnego Военный Осведомитель, przyznającego, iż problemy z całym programem Rassvet są choćby większe niż stwierdzają analitycy ISW czy NASA śledzący obecne wysiłki Rosjan.

„Biuro-1440 ma poważne problemy z drugą partią satelitów „Raswiet-3” wystrzeloną w lipcu tego roku. Wskazują na to dane z platformy monitoringu satelitarnego SONIKS”. Wystrzelenie pierwszej partii w marcu 2026 r. można uznać za częściowo udane – z 16 satelitów 13 osiągnęło wysokość około 511 km i utrzymuje ją stabilnie, 1 został utracony z powodu awarii, a co najmniej 2 kolejne mają problemy z wznoszeniem się, w tej chwili są na wysokości ok. 350-360 km. Wystrzelenie drugiej partii w lipcu 2026 r. napotkało problemy – wszystkie 16 satelitów znajduje się znacznie niżej niż orbita pierwszej partii i nie osiągnęły jej w podobnym czasie. Do tej pory żadnemu nie udało się wznieść powyżej 390 km, a sytuacja jest szczególnie niepokojąca w przypadku 6 satelitów, które nie tylko utrzymują się na wysokości 290-340 km, ale już tracą wysokość. Z czasem może to doprowadzić do utraty kilku satelitów z drugiej partii w ciągu najbliższych kilku miesięcy, co negatywnie wpłynie na ogólne plany Biura-1440 dotyczące rozmiaru konstelacji satelitarnej. Należy zauważyć, iż początkowo deklarowana wysokość operacyjna konstelacji wynosiła ponad 800 km, ale wydaje się, iż została ona skorygowana do ponad 510 km, co jest w przybliżeniu zbliżone do obecnej wysokości operacyjnej satelitów Starlink. Zaletą tej stabilnej wysokości jest wyższa siła sygnału odbieranego przez terminal i mniejsze opóźnienie. Istnieje jednak istotna wada – znacznie mniejszy obszar zasięgu na satelitę. Jest to szczególnie istotne przy porównywaniu liczby satelitów orbitalnych wystrzelonych przez Biuro-1440 i Starlink, który ze względu na swoją ogromną skalę może sobie pozwolić na niższą wysokość operacyjną” – stwierdzono na kanale.

Analitycy z NASA zaznaczają ze swojej strony, iż chociaż większość satelitów z drugiej partii pozostaje w kosmosie, przebywanie na niższych orbitach skraca ich żywotność ze względu na opór powietrza w górnych warstwach atmosfery i wyższe zużycie paliwa.

Mimo tego, w Rosji w kwestii nowego systemu satelitarnego przez cały czas panuje urzędowy optymizm. Biuro 1440 poinformowało, iż planowane są „dziesiątki” kolejnych startów w celu umieszczenia „setek” satelitów. Jednak, jak zauważył Pentagon, rakiety Sojuz-2.1b są potrzebne do wynoszenia ładunków czysto wojskowych, jak satelity obserwacyjne, których Rosja ma bardzo mało. Analitycy ISW stwierdzają, iż Rosja zbytnio spiesząc się z rozmieszczeniem konstelacji pokazała, iż nie była przygotowana do realizacji projektu „w tym tempie i prawdopodobnie napotka kolejne opóźnienia”.

„W obecnym tempie Rosja będzie w stanie wystrzelić nie więcej niż 128 satelitów Rassvet w ciągu czterech lat i nie ma gwarancji, iż wszystkie będą sprawne” – dodaje ISW.

Idź do oryginalnego materiału