Pamiętacie zażarte dyskusje w "Subiektywnie o Finansach" o tym, czy "frankowość" tego lub innego banku ma jakieś znaczenie dla poziomu oferowanego klientom oprocentowania depozytów, czy kredytów? Teoretycznie banki nie mające problemów z frankowiczami powinny oferować klientom lepsze warunki (bo nie miały ekstra-obciążenia w bilansie), ale różnie z tym bywało. Czy teraz banki "frankowe" oddychają już pełną piersią? A klientów "wyciskają" już tylko na wszelki wypadek, a nie z konieczności? Sprawdzam stan gry, bo są nowe liczby!

1 dzień temu





