Funt spokojny, co z dolarem? Glapiński unika jastrzębich komentarzy (Komentarz walutowy)

2 godzin temu

Poranne nagłówki koncentrują się na wymianie ognia na Bliskim Wschodzie, która pod znakiem zapytania stawia trwałość obowiązującego wciąż zawieszenia broni. Donald Trump podkreśla, iż umowa między stronami wciąż obowiązuje, a ostrzał był jedynie “miłosnym klepnięciem”.

Rynek walutowy nie wydaje się więc specjalnie przejęty dzisiejszymi doniesieniami. Co może dość nieinstynktowne z racji na działania zbrojne, które można interpretować jako eskalację, para EUR/USD odrabia choćby część poniesionych wczoraj strat. Te także zależne były od wiadomości płynących do nas z Bliskiego Wschodu. Dolara wspierały wówczas spekulacje nt. powrotu działań militarnych w razie gdyby trwałe porozumienie między USA a Iranem nie zostało osiągnięte przed wizytą Trumpa w Chinach, która zaplanowana jest na 14-15 maja.

Norges Bank wspiera koronę

Inwestorzy uwagę zwrócili wczoraj również na pierwszą podwyżkę stóp procentowych dokonaną przez duży europejski bank centralny. Na taki ruch zdecydował się Norges Bank, który podwyższył referencyjną stopę procentową do poziomu 4,25%. W reakcji na ruch korona początkowo umocniła się o ok. 0,5%, później oddała część odniesionych zysków, by dziś w godzinach porannych kontynuować aprecjację. Motorem napędowych ruchów – poza polityką monetarną – są oczywiście ruchy na ropie naftowej.

Podwyżka ma za zadanie przede wszystkim zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne, zwłaszcza w obliczu dość uporczywej inflacji bazowej, która pozostała w marcu na poziomie 3% oraz wciąż podwyższonej dynamiki płac, która w wielu sektorach przekracza 4% w ujęciu rocznym. Kontynuacja zacieśniania już na czerwcowym (18.06) posiedzeniu jest przez rynki niemal w pełni wyceniona. Scenariusz bazowy stanowi kolejny ruch w górę we wrześniu.

Glapiński unika jastrzębich komentarzy

Na zmianę poziomu stóp procentowych nie zdecydowała się – zgodnie z oczekiwaniami – Rada Polityki Pieniężnej. Uwaga skupiła się na wczorajszej konferencji prasowej Adama Glapińskiego. Prezes NBP wydawał się wyraźnie tonować oczekiwania wobec podwyżek stóp procentowych RPP. Zaznaczył jednak, iż szanse na zacieśnianie polityki monetarnej w najbliższych miesiącach wzrosły względem ostatniego posiedzenia.

Kluczowy dla Rady pozostaje nie krótkoterminowy szok podażowy, a jego transmisja na oczekiwania inflacyjne oraz wzrost płac, które mogą doprowadzić do wzrostu konsumpcji, tworząc tzw. efekty drugiej fali. Prezes tonował obawy w tym zakresie, zwracając uwagę na prawdopodobne spowolnienie dynamiki PKB w I kwartale oraz najniższy od 5 lat wzrost płac.

Reakcja złotego na komunikaty prezesa była bardzo skromna. Polska waluta pozostaje pod wpływem czynników zewnętrznych, wspierana przez środowe doniesienia nt. postępów w zakresie memorandum między USA a Iranem. Tym samym podąża śladem innych walut rynków wschodzących – zwłaszcza tych o statusie importera surowców energetycznych netto.

Funt spokojny w obliczu historycznego sukcesu Reform UK

Wstępne wyniki sugerują znacznie lepszy od oczekiwań wynik prawicowej partii Nigela Farage’a, która zdecydowanie przewodzi stawce po przeliczeniu głosów z 45 samorządów. Wybory pozwolą wybrać ponad 5 tysięcy radnych w 136 samorządach, w tym m.in. wszystkich gminach Londynu.

Z perspektywie rynkowej to jednak przede wszystkim barometr popularności Partii Pracy. najważniejsze pytanie stanowi to, czy nabudowująca się presja doprowadzi do przedwczesnego zakończenia kadencji premiera Keira Starmera, którego popularność w ostatnich miesiącach istotnie spadła. Dotychczasowe wyniki nie są dla Laburzystów satysfakcjonujące, zakłady za dymisją Starmera przed końcem roku istotnie jednak w godzinach porannych spadły, co może tłumaczyć skromne umocnienie funta, ogranicza bowiem szanse na realizację scenariusza, w którym Wielka Brytania mierzyłaby się ze znaczną polityczną niestabilnością.

Co przed nami?

Poza kwestiami geopolitycznymi, które pozostają głównym motywem warunkującym rynkową zmienność, uwaga spoczywa dziś na kwietniowym raporcie NFP (14:30), który stanowił będzie dla dolara istotny test. Większość opublikowanych do tej pory danych z amerykańskiego rynku pracy za kwiecień nie daje nam większych powodów do obaw (choć nadmienić należy, iż dane NFP lubiły w ostatnich latach znacznie zaskakiwać).

Uwagę zwracają przede wszystkim najbardziej bieżące dane – cotygodniowe deklaracje bezrobocia – które w ubiegłym tygodniu wykazały spadek do 189 tys., najniższego poziomu od 1969 r., w tym pozostały zaś na bardzo niskim poziomie (200 tys.). Sygnalizuje to, iż amerykański rynek pracy wciąż znajduje się w stadium “low fire-low hire”.

Inwestorzy skoncentrują się dziś na trzech liczbach: liczbie nowych wakatów, stopie bezrobocia oraz wzroście płac. W obliczu coraz żywszych obaw inflacyjnych, szczególnie istotna wydaje się ta istotna. Konsensus zakłada przyspieszenie dynamiki wynagrodzeń do 3,8%.

Źródło: Michał Jóźwiak, XTB

Idź do oryginalnego materiału